Jak byłam małym dzieckiem wraz z tatą i wujkiem wybraliśmy się samochodem na wycieczkę. Po jakimś czasie wujek krzyknął do taty: "Psy jadą!" (tak, chodziło o policję).
Stało się, zatrzymali nas. Tata uchyla okno, a ja jako młody dzieciak zaczęłam głośno dopytywać przy policjancie: "Tato, gdzie są te psy? Tato, gdzie są psy?". Mina policjanta była jedyna w swoim rodzaju.
Ja tak miałam ze smerfami, rodzice robili sobie zawsze żarty.
- Chowaj się bo smerfy jadą!
- Gdzie?
- No tam jadą!
Mała dziewczynka się wychyla, szuka, rozgląda - ni ma.
Zawsze się potem na nich obrażałam, że mnie oszukują, albo że nie zdążyłam ich zobaczyć - rodzice i znajomi zawsze rozbawieni.
Później się dowiedziałam po paru latach że chodziło o policję :D
Ja tak miałam ze smerfami, rodzice robili sobie zawsze żarty.
- Chowaj się bo smerfy jadą!
- Gdzie?
- No tam jadą!
Mała dziewczynka się wychyla, szuka, rozgląda - ni ma.
Zawsze się potem na nich obrażałam, że mnie oszukują, albo że nie zdążyłam ich zobaczyć - rodzice i znajomi zawsze rozbawieni.
Później się dowiedziałam po paru latach że chodziło o policję :D
Hahahaha you made my day :D
Hahahahha.. xDDD
Hahahahahahahahahahah serio?! :D Hahahahah