#RwKcJ
Po kilku latach od wspólnej znajomej dowiedziałem się, że wyszła za gościa, który odziedziczył spory majątek. Urodziła mu dziecko, które niestety ma chorobę genetyczną, która występuje w jego rodzinie. Jak się okazało on dobrze wiedział, że jest takie ryzyko ale "zapomniał" jej wspomnieć o tym składniku swojego "dziedzictwa".
"Po naszym kierunku"... :D To panna chyba nie wiedziała, że studia można kontynuować, istnieje też coś takiego jak dokształcanie, a własną firmę założyć może właściwie każdy ;)
Milionerami zostają osoby i bez wykształcenia, wystarczy odrobina sprytu!
Poza tym, jak już ktoś wspomniał - zamieniać miłość na pieniądze? :D Nie była Ciebie warta! ;)
Kontynuowanie studiów/ dokształcanie zajmuje czas podczas którego nie da się odłożyć za dużo pieniędzy. A cóż tylko do pewnego momentu można mieć dzieci. Widać, że nigdy nie zakładałeś/łaś firmy, bo nie wiesz jaka na początku jest bieda. Założyć, a utrzymać to różnica. Milionerami zostają ludzie z pomysłem, umiejętnościami i co najważniejsze muszą trafić na dobry grunt. Polecam zapoznać się z historia Polaka(nazwiska nie pamiętam), który opracował jeden z lepszych komputerów swoich czasów, a któremu zawiść ludzka przeszkodziła osiągnąć sukces i skończył pasąc świnie-które uznaje za lepsze niż ludzi. Fakt brak pieniędzy to w dużym stopniu jej wina. Kto mówi o zamianie miłości na pieniądze. Za cel postawiła sobie posiadanie szczęśliwej rodziny(jak nie starcza do wypłaty cięzko być szczęśliwym), a na którymś miejscu dalej była miłość. Z jakiej paki miałaby w takim przypadku przekładać dobrobyt jej potencjalnych dzieci nad miłość(która, przypominam, jest zmienna). Choć życzę autorowi odnalezienia dziewczyny o podobnych celach co on.
Chleb, wybacz, ale bredzisz od rzeczy :D
Mam własną firmę i wyobraź sobie, że nie klepałam biedy na samym początku, a zaczynałam od naprawdę pospolitych stanowisk, których nie mam powodu się wstydzić: kasjerki, sprzątaczki, pracy w McD i wielu innych miejscach, do których wielu ludzi się nie przyznaje.
Jak doszłam do wszystkiego? Pracą, odkładaniem pieniędzy na przyszłość i na firmę, o której od początku myślałam. Czy było trudno? Nie!
Bo jak już wspomniałam - wystarczyło pomyśleć, odłożyć trochę, może odmówić sobie chipsów na początku, ale na pewno nigdy nie klepać biedy.
Zajmuje czas? Chyba nigdy nie studiowałeś, albo nie słyszałeś o studiach zaocznych, wieczorowych i nauce na odległość.
A stawianie warunków finansowych ponad miłość i uczucie jest dla mnie poniżej wszelkiej krytyki, tak jak cała Twoja postawa, którą tutaj opisałeś, wybacz ;)
Wolałabym przez całe życie odmawiać sobie nowych ciuszków czy kina, niż żyć u boku kogoś, kogo nawet nie kocham. Jeśli masz inne zdanie - masz takie prawo, jednak mnie do niego nigdy nie przekonasz, podobnie jak - mam nadzieję - wielu osób.
@BellaIza Kto mówi, że nie kochała potem drugiego. Co innego odmawianie kina i nadmiarowych ciuszków, a co innego odmawianie któryś z kolei rok remontu rozpadającego się domu. Stawianie miłość do faceta ponad miłość do dzieci, którym(im, a nie kobiecie) brakowałoby wszystkiego oprócz(a może i nawet z) podstawowymi zapotrzebowaniami- ciuchy aż się podrą itp. jest skurwysyństwem wobec dzieci. Taka postawa jest poniżej wszelakiej krytyki- jestem biedna zrobie sobię gromadkę dzieciaków i niech mi inni pomagają, bo mnie nie stać, bo chciałam oprócz potomstwa mieć miłość ze studiów(czemu akurat faceta w którym była zakochana na studiach, a nie tego ze wcześniejszej szkoły?) Ja mam nadzieje, że większość nie przekona się do miłości ponad wszystko- przypominam, że druga osoba może nie kochać tak bardzo jak ty i zostajesz z ręką w nocniku- dzieci do domu dziecka, a ty klepiesz biedę. I potem są te wielodzieciate rodziny, których prawie na nic nie stać, ale się kochają(wstaw sobie tutaj jakiś słodziusi obrazek '-'). Najpierw miałaś z czego odłożyć, ona zorientowała się w wieku 22-25 roku życia, że są za biedni i na dodatek nie planowała od dawna firmy- a ty tak. Odłożenie, przy początkowo ciężkiej sytuacji finansowej, plus rozwój firmy i już się jest około 30- coraz ciężej o dziecko "odmówić sobie chipsów na początku" może niech autor powie jaka była sytuacja u nich, i czy byłoby z czego te czipsy kupić. A jeżeli dodać do tego jakieś zaoczne studia, które też zajmują czas(w jaki sposób nie zajęły ci czasu?, nie chodziłaś w weekendy na uczelnie,nie musiałać robic projektów, uczyć się w tygodniu? ). Co do własnej firmy napisałam, że trzeba trafić na odpowiedni moment na wejście na rynek, ty miałaś farta, ja miałam nieco gorzej- pierwsza pracownica szybko poszła na zwolnienie, bo ciąża, a potem ją widziałam w aqua parku :/. A starczyło ci czasu na gromadkę dzieci, jaką chciała była dziewczyna autora?
Po tym, co napisałaś uważam, że nie powinnaś mieć wcale dzieci. Sorry, ale taka jest w tej chwili moja opinia. Ponad troskę o dzieci, miłość do nich czy czas wspólnie spędzony - Ty stawiasz nowe komórki, wycieczki i "dobrobyt finansowy".
A czy istnieje jakiś limit czasowy, kiedy można mieć dzieci? Skrajną głupotę jest zachcianka "chce mieć dzieci teraz i już, nie poczekam trzech - czterech lat aż się nasza sytuacja może troszkę poprawi, tylko poszukam jakiegoś obleśnego bogacza". To co piszesz jest po prostu śmieszne w moich oczach, widać niestety, że nigdy prawdziwie nie kochałaś i nie masz zielonego pojęcia czym jest prawdziwa miłość - bo o niej tu w dużej mierze pisze.
Nie znam nikogo, kto pomimo starań, nie zarabia wystarczająco, aby nie móc utrzymać swoich dzieci. Zdarzają się rodziny patologiczne, ale nie o nich tutaj piszę - piszę o normalnych ludziach, którzy potrafią odnaleźć się w dzisiejszym świecie i mają choć odrobinę wyobraźni, a domniemam, że autor tego wyznania właśnie do takich ludzi należy i nie pozwoliłby swoim dzieciom klepać biedy.
Nie masz też z tego co widzę zielonego pojęcia o studiach zaocznych, nadal. Oświecę Cię, odbywają się zazwyczaj w co drugi weekend, często rzadziej, nauka z kolei zupełnie nie przeszkadza w pracy - zazwyczaj rozkłada się wygodnie w czasie, aby podwyższyć komfort studentów. A kursy doszkalające? A doskonalenie zawodowe?
Głupoty pleciesz.
Poza tym, co to znaczy chcieć gromadkę dzieci? Dla mnie to odwrotna kolejność. Najpierw się kogoś kocha, razem z nim układa życie, planuje wydatki, a dopiero potem można "chcieć gromadkę dzieci" - nie odwrotnie!
Nie wciskaj mi tu jakiś hamerykańskich scenariuszy ;) za dużo filmów się naoglądałeś chyba, że sądzisz, iż pokocha się kogoś bogatego z samej tylko zasady, że jest bogaty i wystarczy mu na utrzymanie. Odsyłam Cię do sądu, mam dostęp do dokumentów rozwodowych wielkiego grona ludzi i mogę Ci zaświadczyć, iż powodem rozwodów najczęściej jest właśnie takie myślenie. Dużo rzadziej rozwodzą się rodziny, które postanowiły ułożyć sobie życie z kimś, kogo właśnie kochają, poczekać może kilka lat dłużej - ale w miłości i szczęściu.
W którym miejscu postawiłam komórki i wycieczki nad miłość? No tak, jest limit czasowy, gdy kobieta jest bliżej 40 tym mniejsza szansa na dziecko, po tym czasie jest spora szansa na chore dziecko. Napisałam, że trzeba szukać osobę na odpowiednim pułapie finansowym, a nie obleśnego bogacza. W historii nie ma nic o tym, że ta dziewczyna wyszła za obleśnego bogacza, którego nie kocha. Wystarczy mieć osobę chorą w domu, odziedziczyć długi po rodzicach, zajmować się starymi rodzicami, aby nie mieć kasy na początek. Studiowałam zaocznie i miałam tylko jeden weekend wolny. Nie wiem co ty studiowałaś, ale ja studiowałam jeden z kierunków informatycznych(nie będę pisała, który, gdyż te wyznania mają pozostać anonimowe, a ni tak jest tu już dużo szczegółów u mnie) i trzeba było robić projekty. Gdzie napisałam, że trzeba kogoś pokochać, bo jest bogaty. Ze wszystkich osób w których, się zakochasz w życiu musisz wybrać tę która łączy pewne cechy psychiczne i zdolność utrzymania rodziny. Według mnie to ty nie powinnaś być matką skoro traktujesz dzieci jako efekt uboczny miłości. Niektórzy chcą mieć willę, inni zostać policjantem, astronautą, księgowym, lekarzem. Tamta kobieta chce zostać matką, szczęśliwych zadbanych dzieci i zapewnić im dobry start. Miłość to skutek oddziaływania odpowiednich hormonów na mozg- te hormony pojawiają się pod wpływem szczęścia(zgoda między partnerami) zaufania, pożądania(wygląd fizyczny) i wiele innych, które zależą od człowieka. Najwyraźniej to ty naoglądałaś się za dużo filmów skoro wierzysz w tą jedyną miłość(oczywiście romantyczną)...
Mylisz "zakochanie się" z miłością. Mam zupełnie inny pogląd na miłość i zupełnie inaczej szereguję cechy udanego małżeństwa, tam gdzie Ty widzisz hormony - ja widzę coś znacznie więcej.
I owszem, wierzę w jedną, romantyczną miłość - kto mi zabroni? Skoro ja i mój mąż już od wielu lat jesteśmy żywym przykładem tego, że mam rację? ;) A moje dzieci mogę Ci podać nawet do klawiatury, sama ich zapytaj czy są szczęśliwe przy takich rodzicach ;) Tylko poczekaj jeszcze z 5 - 6 lat, aż będą względnie dorosłymi osobami.
Tym samym dyskusję kończę. Wystarczy marnowania czasu na wytłumaczenie czegoś, co dla mnie jest naturalne i oczywiste, a dla Ciebie nie do pojęcia. Masz prawo mieć odmienne poglądy, życzę Ci więc powodzenia w życiu i szczęścia, jakkolwiek je rozumiesz ;)
chleb - masz trochę ograniczone myślenie. Czy uważasz, że w obecnej sytuacji dziecko tej kobiety jest szczęśliwe będąc chore? Ta kobieta ewidentnie poleciała na kasę.
@ DianaJudyta Kolejny wróżbita maciej. Nigdzie nie wspominałam o tym, że to dziecko jest szczęśliwe(nie wiadomo, czy jest szczęśliwe, czy nie to zależy od tego jak ta choroba jest uciążliwa). Gdyby zerwała z autorem tekstem, że go nie stać na jakieś dobre auto wycieczki, albo gdyby ten bogacz "kupił" ją jakimiś prezentami(gdy była z autorem)- poleciałaby na kasę. Autor nie napisał, że szukała wybitnie bogatego męża, tylko, że szukała kogoś kogo będzie stać na dzieci. Bogacz, podobno, nie wspominał o wadzie genetycznej, więc nadal będę się upierać, że "poleciała" na dobry start jej dzieci.
to bardzo smutne, gdy ktoś komuś mówi, że nigdy czegoś nie osiągnie - niby dlaczego nie? życie jest niespodziankowe + ważne, jak się starasz i jak dążysz do celu, kolego, dobrze, że nic z tego nie wyszło, życzę Ci, żebyś znalazl kogoś, kto będzie w Ciebie wierzył i nie będzie Cię oceniał na kilka lat wstecz :) pozdrawiam!
karma wraca i na ogół jest suką ;)
Gdzie tu karma? Zdradzała, go czy co?
Spieszę z definicją:
"Czym jest karma (karman)?
To przyczynowość zdarzeń zachodzących w naszym życiu. Przyczyny karmy aktywnie stwarzamy sobie sami, a potem biernie spożywamy ich owoce."
W skrócie, karma jest więc konsekwencją jakichś działań, w poglądzie tym za dobro dostajemy dobro, za zło z kolei zło.
A więc nie wiem gdzie w tej koncepcji widzisz zdradę, drogi chlebie?
Nigdzie, ale nie widzę też szeroko pojętego zła.