#kX86Z
Grupa bachorów w wieku od 10-13 lat paląca fajki na placu zabaw. Przeklinająca, wyzywająca ludzi. I ja wkurwiony po robocie z moim dwuletnim synem na spacerze. Kolejny ciężki dzień w pracy. Wybuchowa mieszanka.
Nigdy nie byłem zwolennikiem bezstresowego wychowania, jak dla mnie to dziecko czasami może dostać, oczywiście jeżeli na to zasłuży. Mój syn tak samo, jak był niegrzeczny, bo chciał abym mu kupił nową zabawkę i tłumaczenia, że ojciec nie może mu kupić, bo nie ma pieniążków, bo jest przed wypłatą itp. nic nie dawały, to też dostał klapa w dupsko. Tylko że on płakał tak bardzo, że prawie się zanosił i tylko klaps jako tako mu pomagał. Ani branie na ręce, ani przytulanie, nic innego nie działało.
To było w sierpniu, akurat przyszły wielkie upały i postanowiłem wyjść z Tomkiem na spacer na plac zabaw. Tam była taka grupka, taki jakby bardziej gang małolatów. 10-14 lat maksymalnie. Jak zobaczyłem, że syna zaczepiają, to aż się we mnie krew zmroziła i chciałem do nich podlecieć. Jednak czekałem dalej. Młody idzie w stronę zjeżdżalni, oni go łapią za kaptur, zwalają na ziemię i zaczynają kopać i pluć na niego. Tzn. raz go kopnęli, bo za ich plecami wyrosłem ja, bydlisko prawie 2-metrowe. Łapię tego co był najbliżej i pytam się: "co to ma być?", na co on mi odpowiada: "gówno", próbuje mi się wyrwać, kopie mnie, szczypie, pluje na mnie. Odwracam go do siebie i jak mu nie zdzielę plaskacza po gębie, aż głowa poleciała na drugą stronę. I mówię mu: jeżeli jeszcze raz tak zrobisz dla kogokolwiek, to będzie dwa razy mocniej, rozumiesz gównie mały? On ze łzami w oczach (najwidoczniej zabolało go to bardziej niż mojego syna, który dalej wesoło bawił się z dziećmi) powiedział "Tak, proszę pana" i polazł skruszony do swoich kumpli.
Już nigdy nie widziałem ich na tym placu zabaw. Dodam tylko, że na tym akurat placu zabaw byłem pierwszy raz i na pewno nie ostatni. Ktoś musi pilnować porządku, jeżeli rodzice nie potrafią upilnować swoich bombelków, to musi to zrobić ktoś obcy.
No i dobrze zrobiłeś. Niektóre dzieciaki strasznie rozwydrzone, nie mają szacunku do nikogo. Tylko nie wiadomo, czy jakieś wnioski z tej lekcji wyniosą.
Ta, wyniosą. Oni już są katowani przez "rodziców". Na placu zabaw odreagowali przemoc w domu.
@PiratTomi Skąd wiesz? A zresztą... nieważne. Ważne, że dostali nauczkę i tyle 😄
Bo przemoc rodzi przemoc. Zwykle katowane dzieci są oprawcami.
Często jest też tak, że ktoś, kto był bity przez rodziców, powiela ten żałosny schemat, gdy sam jest rodzicem. Co gorsza, tacy uważają, że byli bici i "wyrosli na ludzi", a naprawdę są zerem, bo leją zależne od siebie dziecko. Można upaść niżej?
@PiratTomi To chyba mówisz o sobie. I popadasz z skrajności w skrajność. Można powielać błędy, ale też można się na nich uczyć (nawet na cudzych) i nie powtarzać schematu. Na swoim przykładzie to widzę, nie miałam lekko w życiu. Wyciągnęłam wnioski, że takie życie jakie miałam w dzieciństwie (alkohol, narkotyki, przemoc w rodzinie, śmierć rodzica) to było złe. Odkąd zaczęłam sama o sobie decydować wiedziałam jak na pewno nie postępować. A co do wyznania to w dalszym ciągu uważam, że ta dzieciarnia to efekt właśnie braku wychowania, zero dyscypliny, pozwalanie na wszystko, a nie "że go rodzice skatowali" i odreagowuje. Potem taki właśnie dzieciak myśli, że może na głowę każdemu wejść.
Sęk w tym, że bicie to właśnie brak wychowania. Tresura. Dopóki treser patrzy, to dzieciak chodzi jak w zegarku. Treser znika, to się dzieje to, co w wyznaniu. Wychowania tam nie ma.
Jasne. Katowane dzieci mogą wyrosnąć na ludzi, którzy nie popierają przemocy wobec dzieci (np. bazienka), albo wyrosną na takie gówno jak autor i inne szympansy, które myślą, że przemoc to dobra metoda wychowawcza, a musicie wiedzieć, że klapsy to przemoc.
Swoją drogą. Autorze, pobiłeś syna, gdy uczył się siadać, raczkować, jeść samodzielnie i mu to nie wychodziło? No właśnie, to dlaczego lejesz, gdy uczy się życia wśród ludzi? On ma 2 lata. Nie rozumie, że jesteś gołodupcem.
tru, jest nawet wsrod psychologow takie powiedzienie, ze kazdy bijacy byl bity
Bazienka "nawet u psychologów" - są dla ciebie wyrocznią? Nadludźmi? Wszystkowiedzącymi?
sa specjalistami w tej dziedzinie
Ale można wymyślić inny rodzaj kar i nagród niż lanie.. Jedyne, co dziecko zapamięta, to że będzie bolało i będzie się buntowało jeszcze bardziej, bo nie dość, że nie rozumie, to jeszcze boli. Dziecko można nauczyć, że nic nie ugra płaczem, ale trzeba cierpliwości. Nie godzinę, nie dzień. To nie lepienie klusek na obiad. Klapsy to pójście na łatwiznę sfrustrowanego rodzica. Myślę, że autor sam stara się wybielić tym ,,nie działają na niego slowa, działają tylko klapsy" i wcale nie wygląda to tak w rzeczywistości.
no tak, tylko trzeba by najpierw chciec pracowac nad tym kazdego dnia
a nie miec w dupiu rozwoj dziecka i najwyzej dac klapsa jak nie rozumie
wymagasz od DWULATKA by zrozumial, ze nie masz pieniedzy przed wyplata, bo inaczej wpiertol?
ty chory po*ebie
Też mną to wstrząsnęło
klaps to tez przemoc
no i trzeba byc debilem, by od 2letniego dziecka wymagac zrozumienia zwiazkow przyczynowo-skutkowych pomiedzy takimi rzeczami
Facet to patologia. Sam powinien dostać "klapsa" od większego patola niż on sam.
Patus sam katuje dziecko i się dziwi, że młody jest bity przez inne patole. Poza tym te "klapsy" to musi być norma, bo jakie normalne dziecko przechodzi do porządku dziennego po pobiciu przez inne dzieci? Tak robią tylko katowane dzieci, bo dla nich pobicie przez większego to chleb powszedni.
poczekalabym sobie, az zedrze gardlo, posilkujac sie stoperami
raz, drugi i zajarzy bezsens
i znowu dospiewalas sobie z dupy, ze tlumaczenie to bezsens
tlumaczenie jest ok, o ile dostosuje sie je do warunkow poznawczych odbiorcy
mowi sie po prostu "nie mamy na to pieniedzy"/"mamy pieniadze tylko na chleb/ser/mleko/zakupy z listy, nie wystarczy nam na lizaka"
i tyle, na cholere sie zaglebiac, ze wyplata za pare dni?
a jak tlumaczenie nie wystarcza to konsekwencje zachowan
bedziesz krzyczec=bedzie cie bolalo gardlo
Teraz zauważyłam komentarz Hvafaen. Mam dziecko. Parę razy zrobił pokaz swoich mocy, bo chciał zjeść to, co wzięłam z półki. Zjadł to dopiero po zapłaceniu. W prostych słowach mu wytłumaczyłam w czym rzecz, darł się jeszcze przez chwilę. Potem uspokoil. Wytłumaczyłam mu znowu dlaczego nie może zjeść rzeczy w sklepie. Po kilku razach przestał próbować. Grunt to cierpliwość i konsekwencja. Nie potrzeba przemocy.
Dziś klaps, jutro pasek, a pojutrze wjedzie kabel, by za parę miesięcy usłyszeć o kolejnym Oskarku, który przeżył piekło we własnym domu.
Więc uważasz, że ważniejsze jest to, żeby tepa cizia cię głupio nie nazwała niż rozwój twojego dziecka? Wolisz strzelić dziecku by ktoś nie pomyślał, że jesteś karyna? Wówczas staniesz się karyną. Do kompletu będzie Ci brakować tylko konkubenta, który nie jest ojcem dziecka.
PS. gdy dorosły zacznie naśladować histeryzujące dziecko, to dziecko będzie skołowane i się uspokoi.
samo to, ze tlucze malutkie dziecko jest chore
w sytuacji, ktora przytaczasz, matka nie zrobila i nie probowala zrobic kompletnie NIC, ja bym jednak zaczela od tlumaczenia, czaisz roznice?
pewnie nie, z twoim progiem zrozumienia i przeinaczaniem faktow
Pirat ma racje, dzieciak zamknal sie w sekunde
malo mnie obchodzi zdanie obcych ludzi
"Po drugie nazwałaś bazienkę tepą cizią, super, że ktoś inny też to widzi." nawet to ci trzeba tlumaczyc, tepaku?
Pirat napisala "Więc uważasz, że ważniejsze jest to, żeby tepa cizia cię głupio nie nazwała niż rozwój twojego dziecka? "- czyli to nazywajaca mnie potencjalnie Karyna bylaby ta tepa cizia, nie ja
Pirat nie nazwala tak mnie tylko hipotetyczna babe z twojego przykladu
jak krowie na rowie, prosciej wytlumaczyc tego nie potrafie, by dodarlo
co do przemocy:
Hvafaen 22 godz. temu
"A co miał z nimi zrobić, skoro to niewychowane bachory? Nie dogadałby się z nimi. Tamci byli agresywni."- jawnie popierasz przemoc, tlumaczac ojca-furiata ( przypominam, ze swojego 2letniego synka rowniez krzywdzi)
Hvafaen 17 godz. temu
"Wpier”t”ol to klaps? Manipulowanie słowami byle było szokujące i bardziej dosadne."- tu zas dewaluujesz klapsy, ktore rowniez sa przemoca, by odebrac im sile razenia
Hvafaen 52 min. temu
" Gdzie ja napisałam, że uderzyłabym dziecko? "- niby nigdzie, ale reszta twoich komentarzy stanowi aprobate dla przemocy- tak klapsa wobec 2latka, jak POBICIA obcego dziecka
"Nie, dziecko nie uspokoi się po czymś takim i to tylko ma zamiar obrazić matkę dziecka „za karynowanie” według tępych ciź jak bazienka."
ohohoho wiec Piratowi wypominasz obrazanie mnie, ale ty juz mozesz?
ile dzieci urodzilas/adoptowalas/iloma opiekujesz sie regularnie, ze wiesz lepiej niz matka ( Pirat), co takie dziecko zrobi, zrozumie, a czego nie?
Hva, przede wszystkim określenie tepa cizia dotyczyło tej zmyslonej osoby z twojego przykładu, która mogłaby źle pomyśleć o matce, która nie pobiła dziecka. Mnie ogólnie wkurza podejście, że jak kobieta ma dziecko to na pewno madka, a dużo tępych dziewczyn od razu tak zakłada.
Hvafaen, domyślam się, że nie masz dzieci. Gdy moje dziecko poszło do żłobka, to później próbowało na nas wymuszać wiele rzeczy (dzieci szybko się uczą od innych dzieci, oczywiście głównie tych złych rzeczy). Przerobiłam teatralne cierpienie na podłodze i histerie na pokaz. Olewalismy, więc szybko odpuścił. Gdy mój mąż, w odpowiedzi na zachowanie dziecka, zaczął robić to samo, maluch był skołowany. Przerywał swoją szopkę i zajmował się zabawą. Dziecko jest zdezorientowane takim zachowaniem dorosłego, bo nie bierze pod uwagę takiego scenariusza.
Gdy dziecko się uspokoi, można mu wiele wytłumaczyć. Może za pierwszym razem nie zrozumie, ale w końcu zakoduje, ale do tego potrzeba cierpliwości i konsekwentności. Przemoc jest łatwiejsza, dlatego tepaki to wybierają. Po prostu nie potrafią inaczej. Rozumiesz, nie potrafią przeskoczyć ograniczeń swojego intelektu.
Bazia, zgadzam się z Tobą. Hva serio popiera przemoc wobec malutkiego dziecka. Szok.
1. typ z uwagi na przewage silowa mogl gnojki unieruchomic ( a przynajmniej tego, ktory mu dziecko uderzyl) i zadzwonic na policje- wystarczylo zrobic fote palenia fajek, to podpada pod demoralizacje w mysl Ustawy o postepowaniu wobec nieletnich
2., i tu bedzie smiesznie :)
"Popieram w 100 procentach uderzenie tego małego gnojka, który śmiał kopnąć dwulatka. "
vs
"to, że nazwe klaps przemocą i uderzeniem nie znaczy, że to popieram."
sama sie zaoralas xd
Hva, ale ty manipulujesz. Kilka wątków niżej popierasz bicie dziecka przez rodzica, a teraz piszesz, że tego nie popierasz. Uważasz, że bite dzieci są szczęśliwe, bo ciebie bili i to było ok. Zdecyduj się.
Ja cały czas się odnoszę do metod wychowawczych tego typa, który leje dwulatka. Jakby w du*ie mam to, że uderzył bachora z placu zabaw, bo on nie jest nic winien temu bachorowi. Natomiast swojemu dziecku jest winien należyte wychowanie. Przemoc to żaden środek wychowawczy. Przemoc to wyładowanie swojego gniewu, odwet, ale nie można przy jej pomocy kogoś wychować. Można go zaszczuć, zniszczyć, wytresować, ale nigdy nie wychować.
Dziś klapsy, a co będzie za rok? Dwa? Pasek, kabel czy rzucanie po ścianach? Dziecko w końcu zacznie olewać klapsy, tak jak dziś olewa tępe gadki ojca (widać, że szympans nie jest zdolny do mądrych rozmów, a skoro daje klapsy dwulatkowi, to pewnie też się wydziera na dzieciaka).
O ile jeszcze rozumiem bronienie swojego dziecka w taki sposób, to bijąc swojego syna robisz mu straszną krzywdę. Stanowczość i stawianie dziecku granic wcale nie musi być przemocą, to że ty nie potrafisz nauczyć małego odpowiednich zachowań w inny sposób nie oznacza od razu że twoje metody są dobre. On pewnie nie widzi świata poza tobą, chce czuć się kochany i akceptowany, a jednocześnie boi się twoich reakcji, jeszcze trochę i miłość zacznie mieszać się mu z lękiem. Nie wzbudzasz szacunku, tylko strach. Teraz twoje dziecko nie uczy się wogóle na swoich błędach, wie tylko co zrobić albo czego nie zrobić by nie zabolało. A im dłużej to będzie trwać, tym gniew i bunt będą w nim rosnąć aż pewnego dnia ci odda. I tyle będziesz miał ze swojego "stresowego" wychowania
❤ sorgina
Gratuluję. Bicie obcych dzieci to na pewno doskonały sposób na wychowanie.
Poważnie uważacie że bicie obcego dziecka jest najlepszym rozwiązaniem?
Wow.
Jakby jakiś szczyl kopał moje dziecko i na nie pluł też bym mu strzelił w ryj.
Ja mam zasadę, że jak ktoś mnie uderzy to mu oddam. Bez względu na płeć czy wiek
@Smutnabula A co innego miał zrobić? Serio sądzisz, ze słuchałby jego godzinnego wykładu? Że wziął by sobie to do serca? Że czkałby grzecznie na policje, o ile ta chciałaby przyjechać do postraszenia gówniarza?
A wręcz sądzę, ze to najlepsza opcja, bo może gówniarz się nauczy, że nie mozna kogoś bić, bo albo potencjalna ofiara mu odda, albo ktoś z widowni.
livanir nie wątpię że to było na pewno wstrząsające dla takiego gnojka. Nie zmienia to faktu że dorosły facet bijący obce dziecko (nawet w ochronie swojego) nie jest czymś czym mogłoby chwalić się nasze społeczeństwo. Tym samym daje też przykład własnemu dziecku i drugiemu dowód na to że starszy jest silniejszy i ma prawo młodszemu wyrządzić krzywdę. Bo tak to właśnie działa.
Nie twierdzę że znam na to "dobre rozwiązanie". Bo na to nie ma dobrego rozwiązania. Nie pochwalam tego ale też nie wiem co mogłoby pomóc. Bo z doświadczenia wiem że dzieciak nie przestanie znęcać się.
Smutna - Zgadzam się z Tobą. Ojciec pokazał swojemu synowi jak działa świat - bije się słabszych. I tyle tak właściwie. Pewnie gdyby młodzik był pod opieką przypakowanego ojca i wujka to autor próbowałby rozwiązać sprawę słownie ;)
Buleczko, wszak bicie obcych dzieci to wspanialy i bardzo logiczny sposob, by wytlumaczyc owym obcym dzieciom, a takze wlasnemu dziecku, ze NIE WOLNO NIKOGO SZARPAC, POPYCHAC CZY BIC
oraz ze PRZEMOC JEST ZLA
wcale sie wtedy nie uczy, ze starszy moze nic mlodszego, a silniejszy- slabszego
xd
Gdyby tako bachor dotknal chociaz moje 1.5 roczne w tym momencie dziecko, to by zbieral zęby z podlogi, tu akurat popieram autora.
PrzezSamoH myślę że młodzik by nawet nie próbował takich rzeczy wtedy. Takie rzeczy zawsze się dzieją gdy wydaje się że nie na dorosłych którzy mogliby zareagować.
Hvafaen odpowiem ci że kompletnie się mylisz. Po czymś takim dzieciak przestanie na chwilę. Po czym znowu będzie próbował udowodnić siłą swoją wyższość i wartość bo ktoś siłą udowodnił to jemu. To że dostał w pysk nie zmieni nagle jego światopoglądu i nagle nie stwierdzi "o myliłem się! Nie mogę poniżać innych dzieci! Mogę inaczej udowodnić swoją wartość! Pójdę się pouczyć!". To że nie został poprawnie wychowany nie znaczy że ktoś inny może go wychowywać metodą sprzed 50 lat czyli lańska...
I tak jak mówiłam. Nie znam dobrego rozwiązania w takiej sytuacji. Co nie znaczy że nie mogę potępiać aż tak agresywnej reakcji.
Rodzic 2-latka nie jest dla tamtych agresywnych dzieciaków wychowującym rodzicem, a jedynie światem zewnętrznym w którym testują swoje zachowania.
To nie on ma być dla nich oparciem i autorytetem, on ma tylko nie przeszkadzać rodzicom tamtych dzieci. A prawidłowa reakcja zewnętrznego świata ("bicie słabszych = niebezpieczeństwo, bo zawsze jest gdzieś większa ryba") na pewno tym rodzicom nie przeszkodzi, a wręcz pomoże. A to, by przepracować z nimi ich agresję i ich wychować, to już nie jego robota i nawet jak by bardzo chciał, nie byłby w stanie, z pozycji obcej osoby, tego zrobić.
To nie jest sytuacja gdzie rozważamy, jak wpłynie to na autorytet i zaufanie, bo to nie jest dla nich osoba, której takie rozważanie mogłoby dotyczyć.
Moim zdaniem ludzie, którzy biją dzieci to ci, którzy nie potrafią sobie inaczej z nimi poradzić. Może poczytaj jakąś książkę o wychowaniu, bo jak na razie nic o nim nie wiesz. Słów brak. W pracy też ludzi bijesz, jak nie możesz się z nimi dogadać? Strach pomyśleć, że są ludzie, którzy biją własne i obce dzieci. Idź się pobij z kimś swojego rozmiaru.
@agathe
Z całym szacunkiem, ale "podręcznikowe" teorie nie zawsze sprawdzają się w prawdziwym życiu. Czasem jabłko pada naprawdę daleko od jabłoni. I w takich właśnie przypadkach żadne bezstresowe wychowanie nie pomoże. Strach pomyśleć, kiedy dumny dzieciak ma w głębokim poważaniu najlepsze nawet podejście rodziców, a ojciec zamiast wiedzieć, kiedy go utemperować, pozwala mu na dalszą jazdę w dół.
Wielu takich rodziców jeździ później po całej Polsce od kryminału, do kryminału, albo np. po ośrodkach odwykowych, i krzyczy w przestworza "za co ? Co ja zrobiłem nie tak !?". A wiele dzieciaków z dobrych domów potrafi zwiedzać takie miejsca. Wystarczy wpływ nieodpowiednich kolegów.
Są przypadki kiedy trzeba prz*jebać gówniarzowi. Oczywiście skrajne przypadki. Jednak są.
Sam oberwałem kilka razy od starszego brata, bo tylko on jako jedyny potrafił mi przemówić do rozsądku. I do dzisiaj jestem mu wdzięczny, bo nie skończyłem jak wielu moich dawnych kolegów.
Jakby w pracy mnie ktoś uderzył, to tak, też bym go uderzyła. Albo jak ktoś biłby kogoś słabszego.
Typ najpierw sam leje dzieciaka, a potem ma pretensje, że robi to ktoś inny.
A bachory z placu zabaw najprawdopodobniej są ofiarami przemocy w rodzinie. Takie zachowanie nie bierze się z nikąd.
Syn tego zera wyrośnie na podobnego bachora.
@PiratTomi Mój brat wrzucił moich prześladowców z 2 klasy podstawówki do kosza na śmieci i zamknął. W życiu nikogo pierwsza nie biłam, nie wysmiewałam. Zdarza mi się tylko w obronie słabszych lub swojej, nigdy jako agresor. Serio to zalezy od tego, jak potem dziecku to wytłumaczyć. Stawiam, ze prędzej dzieciak wyrośnie na bohatera
oj cos mi sie wydaje, ze 2latek obserwujac ojca wyrosnie na takiego samego gnoja, jak ojciec i te dzieciaki
moim zdaniem Pirat ma racje, takie durne pomysly, by bic slabszych, nie biora sie znikad
a autor byl przez rodzicow prany na 99,(9)%
Bazia, niekoniecznie. To może być też forma "bananowej młodzieży", która, po prostu, ma w pogardzie wszystkich wkoło. W takim przypadku terapia szokowa w postaci solidnego wpierdolu od "plebsu" potrafi zdziałać cuda. Czy tak było w tym przypadku, nie wiem.
Ale to nie jest tak, że albo lanie, albo bezstresowe wychowanie. Dobre wychowanie jest pośrodku. Nie mówię, że dzieci się nie powinno karać, ale jeżeli jedyną karą, jaką potrafi wymyślić rodzic jest bicie, to bardzo współczuję mu ograniczonego umysłu. Dzieci się nie bije, nigdy, za nic. To straszne, że tyle osób pisze "dobrze tak gówniarzowi". Ciekawe co byście powiedzieli, gdyby obcy facet pobił wasze dzieci i jeszcze uważał, że to "wychowanie".
Koros, szkoda, że cię stary nie skatowal na śmierć. Przynajmniej byłoby jednego zyeba mniej na świecie.
XD, świat jest porąbany, bo są ludzie, którzy nie biją dzieci, to nowość. A teraz idę się utopić, bo tak mi kazał obcy frajer w internecie, pa!
NIGDY nie uderzyłam moich dzieci. Szczytem agresji w moim wykonaniu było odesłanie Starszego (6lat) do pokoju, żeby wypłakał się i wrócił pogadać. Młodszą (1,5 roku) łapię czasem za rękę ze stanowczym "zostaw, niebezpieczne", po czym pokazuję jej, jaką krzywdę może to "coś" zrobić małym łapkom. Ze starszym ten system się sprawdził.
Mieszkaliśmy kiedyś w 3mieście. Poszliśmy na plażę piratów, genialny plac zabaw. Mój syn, wychowany w kulturze słowa, podszedł do chłopców w swoim wieku i zapytał, czy może się z nimi pobawić. Serce mi pękło, bo odpowiedzieli mu "spiejdajaj flajeze". Młody poszedł bawić się sam.
Po kilku minutach "chłopcy" zaczęli chodzić za nim i rzucać w niego piaskiem. Zainterweniował mój mąż, jednak jest on pokojowym człowiekiem i nie dało to efektów na długo. Sytuacja powtórzyła się. Wstałam więc ja i poinformowałam gówniarzy, że jeśli jeszcze raz zobaczę ich w pobliżu mojego syna, to tak ich skonfiguruję, że nosy w doopach będą nosić. Podziałało. Znikli jakoby sen złoty. Do niektórych trzeba mówić w ich własnym języku, którym jest przemoc. Przykre to i mało fajne, lecz prawdziwe. Przy krótkich konfrontacjach nie zmienię świata. Mogę tylko chronić własną rodzinę. Małe kroczki.
MOWIC, slowo klucz
Bazienka - racja. Btw....czy Ty nie byłaś kiedyś aktywna na piekielnych? Coś mi się kołacze i to bardzo pozytywnie.....
tak, wszedzie w internecie mam ten sam nick :)
dziekuje, mil omi :)
Niby tak ale zwróc uwagę na dwie rzeczy:
1) klaps jest wymierzany dopiero po tłumaczeniach
2) jasno i wyraźnie napisał, że młody bardzo się zanosi i właściwie nic poza klapsem go nie uspokaja
Piszesz, że masz dwójkę dzieci. Więc, zakładam, że też się kiedyś któreś zaniosło. I wyobraź sobie, że nic poza klapsem takiego dziecka nie uspokaja. Co w takim wypadku robisz?
Zupełnie inna sprawa, że kobiety w ogóle jak słyszą o klapsie od faceta to chyba od razu mają przed oczami potężną łapę która zabija.
Sam mam ten problem z żoną i teściową, bo czasami dwałem klapsa. Oczywiście jako ostatni środek, ale wolę dać klapsa niż patrzeć jak starszy (3 lata) popycha młodszego (1,5 roku) i mimo rozmów - tak jak pisałem, klaps na końcu - uważa to za fajną zabawę. I mimo, że młody nawet średnio reagował (co wskazuje na to że raczej go to nie zabolało, z resztą zawsze staram się dostosować jak najlepiej siłę - żeby poczuł ale żeby nie było za mocno) to i tak słyszałem że ze mnie to prawie potwór wcielony i jak mogę TAK MOCNO dziecko bić.
No wolę przywalić, podkreślam, jak już rozmowy nic nie dadzą, niż patrzeć jak za którymś razem młodszy po popchnięciu rozwali sobie głowę na płytkach.
Żeby była jasność - nie akceptuję przemocy, jednak JEDEN klaps, w sytuacjach gdy rozmowy, pokazywanie i wszystko inne nie odnosi skutku, czy tak jak tutaj, jako właściwie jedyny sposób żeby dziecko przestało się zanosić, uważam za akceptowalne.
Tak jak tutaj ktoś pisał - można czekać aż dziecko sobie gardło zedrze, a można dać klapsa (powtarzam i podkreślam, po tłumaczeniach i rozmowie).
I nie mówcie o skrzywionej psychice czy chowaniu się jak ojciec rękę podniesie w sytuacji gdy klapsy są sporadyczne. Bo sam nie raz i nie dwa dostałem (zasłużenie) w dupe, a im byłem starszy tym bardziej się dziwiłem rodzicom ze za to co robiłem przywalili mi "tylko" tyle.
Zatem... czekam na lincz xD
naalesnik, obys nigdy nie mial dzieci jak "wolisz przywalic"
Naleśnik, oby tobie ktoś wymierzyl klapsa, najlepiej czymś ciężkim, by cię uczynić kaleką. Może być nawet klaps kastetem w czoło.
Jeny, jak można bić dzieci? Też im dawałes klapsy, gdy uczyli się siadac, jeść, pelzac, raczkowac? Tłumaczysz takiej małej larwie jak ma się ustawić by ruszyć z miejsca, a głupek nie ogarnia to hyc, trzeba strzelić klapsa, bo się dzieciak zanosi, leżenie na brzuchu go wkurza. Niech sobie nie myśli, że ma prawo płakać czy protestować. Niech się gowniak nauczy pelzac. Nie zajarzyl? To tatuś poprawi! Zaraz klapsy będą nieskuteczne to wjedzie kapeć albo pasek. Po nim smycz, kabel albo kij. Kurde, gowniak dalej się zanosi! Co zrobić? A to hyc nim o ścianę! O, przestał halasowac. W końcu można w spokoju obejrzeć tv.
@bazienka
Nie chce mi się piąty raz powtarzać, co znaczy "wolę przywalić" bo cztery razy tłumaczyłem to w poprzednim komentarzu.
Dlatego na sytuacji która miała miejsce w tamtym tygodniu:
Starszy (3 lata) popycha młodszego (1,5 roku) świetnie się przy tym bawiąc. Żona tłumaczy ze tak nie wolno. Na spokojnie, bez nerwów, w sumie chyba 5 czy 6 razy. Za 7 razem, na szczęście stałem za młodszym, popycha go tak mocno, ze w ostatniej chwili łapię młodszego przed kontaktem głowa-płytki.
Co robisz w takiej sytuacji? Próbujesz tłumaczyć dalej licząc ze młodszy nie przywali za ktorymś razem w plytki? Izolujesz ich i słuchasz krzyków bo chca się bawić razem? Czy tak jak to zrobiłem, a co dało efekt natychmiastowy w postaci zaprzestania popychania, powiedziałem ze tak nie wolno bo to niebezpieczne i wymierzyłem jednego, niezbyt silnego klapsa? Takiego, ze poczuł a jednocześnie go nie bolało bo sie nawet za tyłek nie złapał.
Pytam zupełnie poważnie, bo chciałbym wiedzieć czy są jakieś inne możliwości, których przed klapsem nie wykorzystaliśmy?
@PiraTomi
Masz dzieci? Zaniósł Ci się któryś? Mi się młodszy potrafi zanieść jak mu starszy weźmie zabawkę. Na szczęście dmuchanie w twarz pomaga. Ale za pierwszym razem chłopak (chyba, bo sam nie wiem) stracił przytomność. Powaznie, odleciał a my z żoną nie wiedzieliśmy co się dzieje bo powodem było to, ze chciał butelkę z mlekiem a żona dopiero ją przygotowywała. Na szczęscie dosłownie na cztery sekundy.
Ciebie też poważnie pytam: co rodzic ma zrobić, gdy tak jak w wyznaniu, tylko klaps powoduje ze dziecko przestaje się zanosić? Ja się cieszę że u nas dmuchanie w twarz wystwrczy ale jeżeli potrzebny byłby klaps, JEDEN, LEKKI, nie dwa, nie trzy, i nie było by innych sposobów to co byś zrobiła?
Tak jak napisałem - poważnie pytam, bo kiedyś dmuchanie w twarz może nie wystarczyć.
@PiraTomi
Ty poważnie przeczytałaś cały mój komentarz czy tylko zobaczyłaś "daję klapsa" i koniec, klapki na oczy - to jakiś pojeb jest?
Wyraźnie napisałem ze tylko w ostateczności, jak nic innego, w szczególności rozmowa nie pomaga. Ale rzeczywiście, nie napisałem, że na tym jednym kończę. Nie napisałem bo
1) dla mnie to oczywiste
2) wziąłem za pewnik, ze tlumaczą 4 razy ze to ostateczność i na pewno nie mocny to nie zaszufladkujesz mnie jako pojeba i nie założysz ze jak juz dojdę do klapsów i nie będą działać to się skończy na kiju
No i przede wszystkim, może to zmieni troche twój pogląd, tv nie oglądam a cały wolny czas spędzam z dzieciakami, więc hałas mi nie przeszkadza.
Ale teraz dopiero przeczytałem dokładnie co piszesz o zanoszeniu się dziecka. I tak jak w poprzednim komentarzu sie pytałem czy masz dzieci i czy się zanosiły tak teraz wiem ze nawet jak masz to Ci sie nie zanosiły na poważnie.
Może warto byłoby poczytać fachową literaturę zanim się wskoczyło kobiecie do łóżka? Człowieku, jesteś ograniczony i w ten sposób tłumaczysz sobie przemoc wobec dzieci.
Spróbuj zagadać dzieciaka, pokazać mu coś innego, czym odwrocisz uwagę od "sprawcy" płaczu. Dzieci się biją? Rozdziel je, pokaż inną zabawę. Pobawcie się w coś wspólnie. Do tego wytłumacz starszemu, że brata to boli, że może mu zrobić krzywdę. Naprawdę można zrobić wiele innych rzeczy. Nie trzeba bić. Bicie sprawi, że następnym razem popchnie brata, gdy nie będzie was obok. Im będzie starszy, tym chętniej będzie załatwiał swoje sprawy przy pomocy przemocy.
@PiraTomi
Popchnie jak nie będzie nikogo obok, ewentualnie nie będzie miał kogo popychać jak młodszy wcześniej przywali głową i zostanie kaleką a w najgorszym wypadku 2 metry pod ziemią.
Ja nie wiem, piszę kolejny raz że nie dość że klaps tylko jeden to do tego w ostateczności po wykorzystaniu innych środków a Ty usilnie odpowiadasz jakbym pierwsze co robił to bił bo mi się nie chce nawet porozmawiać.
Im więcej piszesz to mam wrażenie że albo nie masz dzieci albo trafiły Ci się naprawdę grzeczne i spokojne.
Mówisz zeby wytłumaczyć dziecku a w innym komentarzu zarzucasz autorowi, że przecież dziecko nie rozumie. To jak w końcu?
Nikt z was nie bierze pod uwagę, że w pierwszej kolejności człowiek jest zwierzęciem. I dopóki jego umysł nie osiągnie pewnego poziomu rozwoju to nic poza bodźcami fizycznymi nie daje efektu.
Dalej, zwyzywajcie mnie od ograniczonych, idiotów i debili. Ale tak jak chłopak mówiący że jest dziewczyną nie jest dziewczyną tylko chłopakiem tak natury nie oszukasz.
Fajnie jeżeli dziecko ma spokojny charakter i się słucha ale mało to jest sytuacji gdzie rodzic mówi i mówi i mówi i stara się a wszelkie sposoby a dziecko i tak to ma w nosie?
Podkreślę sobie kolejny raz, ale widząc po odpowiedzi i tak macie to w poważaniu niczym mój syn gdy do niego mówię - klaps w ostateczności i z wyczuciem.
Ale żeby było łatwiej:
Ja - dziecko się nie słucha
PiraTomi - wytłumacz mu na spokojnie
J - tłumaczyłem, nic nie daje
P - zajmij go czymś innym
J - próbowałem wszystkiego co jest pod ręką
P - nic nie działa?
J - nie, czasami jak się uprze to się uprze i nie działa zupełnie nic
P - weź go do innego pokoju
J - wtedy obaj wrzeszczą a mniejszy się zanosi i ledwo powietrze łapie
Ale pewnie i tak to zlejesz jak fakt że pewnie częściej polska reprezentacja wygrywa mecz niż ja wymierzam klapsa.
Rozumiem że żona też ci wpierdyl spuszcza jak się nie słuchasz.
No ale klaps od 2-metrowego byka, gdy jest się 2-letnim maluchem, to jak wpie*dol spuszczony dorosłemu przez dorosłego.
Tak, bo na pewno daje mu te klapsy z całej swojej 2metrowej siły. Ogarnijcie się.
Nawet jeśli nie używa całej siły. Psychikę już zjechał. Biedne dziecko, bo zostało skazane na patolskiego ojca.
To współczuje Ci psychiki jeśli wychowqwczy klaps Twoim zdaniem jest w stanie ją zniszczyć.
to jest chore, niedlugo dzieciak bedzie sie kulil jak chlop wyciagnie dlon, by go poglaskac
Rodzic ma być ostoją, a nie katem.
Poczytaj sobie historie osób wychowywanych przez przemocowców. Też się zaczęło od klapsa "wychowawczego".
Wnoszę o to, by wszyscy zwolennicy "klapsow wychowawczych" mieli tatuaże na twarzy, że można im napluc w ryj i pobić, gdy coś się nie spodoba w zachowaniu delikwenta. To byłoby fair w stosunku do dzieci. Lubisz klapsy wychowawcze? To daj ludziom możliwość by je tobie wymierzali.
PiratTomi <3
I nie istnieje coś takiego jak "klaps wychowawczy". Albo się dziecko faktycznie wychowuje, albo idzie na łatwiznę zastraszając je laniem.
powiem wiecej- lanie swiadczy o bezsilnosci rodzica wobec JEGO WLASNYCH emocji, nie zachowania dziecka
Bazia, Piratka..ale czemu Wy się, dziewczyny, dziwicie, jak nawet nasz obecny Rzecznik Praw Dziecka uważa, że klaps to nie bicie i jest ok... 🤦
Trzeba być upośledzonym by uważać, że to co mówią pisiory jest normalne. Choc trzeba przyznać, mnóstwo tu przedstawicieli elektoratu pisu.
Bardzo dobrze niech cwaniacy nie myślą że są bezkarnii
Hmm do liścia, którego wymierzyłeś gówniarzowi nie mam nic. Ale bić dwuletnie dziecko bo czegoś nie rozumie? Chłopie...
Jak dziecko płaczę i wymusza ( moja córka w wieku dwóch lat potrafiła położyć się w sklepie na podłodze, tarzać i wrzeszczeć jak opętana ) to nie bierzesz go na ręce, nie głaszczesz, nie kopiesz, nie dajesz klapsa tylko IGNORUJESZ i nie ma opcji żeby Twoje dziecko dostało w tym momencie to czego tak pragnie. Uwierz, otoczenie przecierpi chwilowe napady szału, ty się najesz na początku dużo wstydu, a Twoje dziecko bardzo szybko nauczy się, że cokolwiek może zyskać uśmiechem i ewentualnym proszę lub grzecznym zachowaniem, a na Twoją odmowe będzie reagowało spokojem i akceptacja.
Dziecko nie wymusza, tylko nie potrafi sobie poradzić z odmową.
Czasem potrafi testować granice. Tłumaczysz. Jeśli tłumaczenie nie działa, zostawiasz zakupy, przepraszasz obsługę i wychodzicie że sklepu. Możemy wrócić, jak się dziecko uspokoi i zacznie słuchać tłumaczenia, dlaczego nie. Jeżeli histeria powróci.. cóż.. wychodzimy że sklepu permanentnie. Trudniejsze, niż "wlepić klapsa"? Tak. Ale nikt nie mówił, że rodzicielstwo jest łatwe.
Rokusana bardzo wiele dzieci wymusza. I są to te dzieci, które były nauczone, że dostają to czego chcą. One nawet już nie płaczą naprawdę, tylko udają, a rodzice, którzy nie potrafią sobie poradzić z własnym dzieckiem ulagaja. Potem rosną takie kwiatki.