#kW91Z

Kiedy byłam dość wysoko w pierwszej ciąży, cierpiałam na wiele dość przykrych przypadłości fizycznych oraz depresję. Między innymi bezwiednie, że tak powiem "wypuszczały się" gazy. Mój mąż abym psychicznie nie podupadała, kazał mi się tym nie przejmować i obracał takie sytuacje w żarty.

Pewnego dnia byliśmy w dużym sklepie, tzw. supermarkecie. Stoisko AGD, oglądamy coś tam, nieopodal jakiś facio i nagle trzask! Myślałam, że zemdleję ze wstydu.

Facio gapi się z niedowierzaniem, a mój mąż chwycił mnie mocno za rękę i spojrzał na gościa z takim obrzydzeniem, że ten zrobił się czerwony, jak gdyby dał się przekonać, że sam zatruł powietrze.
Dragomir Odpowiedz

Bo może sam walił cichacze i nie był pewien czy w końcu nie "przypiszczał".

bazienka Odpowiedz

najlepszy sposob, spojrzec z niesmakiem i oskarzyc kogos innego ;)

Dodaj anonimowe wyznanie