Jako dziecko często bawiłem się u sąsiadów w piaskownicy. Pewnego razu do mojego kolegi zza miedzy, z którym łączyły nas przyjacielskie stosunki, przyjechała jego kuzynka. Była dokładnie w naszym wieku, a mieliśmy wtedy bodajże po 8 lat. Na początku nie chciałem, aby jakaś osoba, a tym bardziej osoba płci przeciwnej wchodziła do naszego "królestwa", czyt. piaskownicy. Mówiłem do Mateusza, bo tak miał na imię mój przyjaciel, żeby ją odesłał. Niestety nie chciał tego zrobić, bo nie wypadało i bał się ciotki. Okazało się, że źle osądziłem dziewczynkę. Była świetnym budowlańcem i zbudowała nam piękne wieżowce i autostrady. Z niedowierzaniem spoglądaliśmy na wspaniałe dzieła małej Kasi. Aż żal było tego dotykać.
Do dzisiaj mamy świetny kontakt. Mateusz pracuje przy ubezpieczeniach, Kasia jest architektem, a ja.. księdzem :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Kto by sie spodziewal takiego zakonczenia ? Alleluja i do przodu! ?
Ja myślałam, ze Kasia jest dziś już Krzysiem na przykład :D
@kamienloveee Pomimo, że nie spodziewałam się takiego zakończenia to twój komentarz rozbawił mnie bardziej niż to wyznanie ?
:o a myślałam, że będzie uwielbiane przez wszystkich zaończenie zakończenie: "A po latach zbudowaliśmy dom i założyliśmy rodzinę". Ale ważne, że jesteście szczęśliwi!
Nie ocenia się książki po okładce ;)
nie oceniaj księdza po sutannie xDD
Nie oceniab księdza po piaskownicy ;)
Ta strona robi z głową coś dziwnego, bo byłam pewna, że będziecie razem :D
Byłam pewna że jesteście po ślubie ? ach te anonimowe...
Kto jak kto, ale autor na pewno jest po ślubie ;)
haha..
Niie spodziewała się takiego zakończenia..
Wybacz, ale smiechłam XD
Spodobało mi się to wyzwanie :)
Mam pytanie do księdza, trochę z innej beczki: czy studiujecie w seminarium Biblię? Czy każdy ma swój egzemplarz, czy może "przerabiacie" jak jakąś lekturę?
A co, chcesz zostać księdzem?
A w sumie też ciekawa jestem bo sama od niedawna czytam :) dołączam się do pytania ;)
Od siebie mogę powiedzieć tylko tyle (jestem ministrantem-animatorem), że Biblia to chyba najciekawsza lektura jaka kiedykolwiek powstała. A co do pytania - moim zdaniem nie da się jej przerabiać, gdyż to tak jakby próbować opisać i scharakteryzować coś, co ciągle zmienia się mimo stałej formy. Dlatego najważniejsze jest rozumieć to co Bóg (jeśli ktoś w Niego wierzy, jeśli nie to Biblia nadal jest świetnym zbiorem rad na dobre życie) chce nam przez nią przekazać. Niekoniecznie dosłownie, bo ta księga zawiera bardzo wiele metafor itp.
Tak na koniec, taka moja mała uwaga. Dlaczego uważam, że Biblia jest dobra nawet dla osób niewierzących? No bo weźcie pod uwagę, że przekazuje nam treści, zasady, według których żyjąc bylibyśmy po prostu dobrymi ludźmi, nieważne czy wierzącymi w Boga czy nie. Choć prędzej czy później i tak pewnie byśmy Go zauważyli, bo jest zbyt wiele całkowicie nieprzypadkowych przypadków by nie stwierdzić w końcu, że to wszystko co JEST NAPISANE (:D) w Biblii, po prostu wiąże się z tym co się dzieje aktualnie. Dla przykładu słowa usłyszane wczoraj na mszy:
"Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, 20 gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. 21 Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. 22 Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony."
Każdy widzi, że to właśnie się dzieje, statystycznie co 5 minut jeden chrześcijanin ginie za wiarę, szczególnie widać to aktualnie w Nigerii.
Zresztą się rozpisałem, trochę bardzo nie na temat ale już trudno :D
Miłego dnia wszystkim! :)
To i ja się dołączę do pytania dot. Biblii. Jak można zgubić 12 letnie dziecko i zauważyć to dopiero po 3 dniach? To tak nawiązując do dzisiejszej Ewangelii. Bez żadnych uszczypliwości, pytam zwyczajnie. Domownicy uznali, że nie jest to możliwe- zadaliśmy im z bratankiem to pytanie, nie naprowadzając, że chodzi nam o Ewangelię. Jedynie brat słuchał w kościele, bo skleił od razu do czego odnosi się nasze pytanie i stwierdził, że gdybyśmy pili tyle wina co oni wtedy, to też byśmy o dzieciach nie pamiętali. Nie, nie zadowoliła mnie ta odpowiedź.
@kingkong Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy [...] Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. [...] Lecz On im odpowiedział: "Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?" Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.
Pozwoliłem sobie wyciąć kilka niepotrzebnych nam teraz fragmentów, żeby to skrócić. Całość można bez problemu znaleźć na internecie lub jeśli ktoś ma to w papierowej wersji Pisma Świętego (Łk 2,41-52).
Tak więc brak Jezusa został zauważony w ciągu jednego dnia drogi, gdyż jak jest napisane - "Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych.". A więc ciągle idąc, Józef z Maryją szukali Jezusa wśród innych osób zmierzających wraz z nimi do Nazaretu. Następnie wrócili dzień drogi do Jerozolimy i tam szukali go 3 dni, aż nie znaleźli go w świątyni. Tak po drodze, bardzo ciekawa sprawa - zauważcie, że Jezus, jako dziecko poucza swoich rodziców, tak jakby chciał im powiedzieć "Spójrzcie, 12 lat mnie wychowujecie i nie znacie mnie na tyle, żeby pomyśleć gdzie mogę być"? Bo czemu Józef z Maryją nie znaleźli Go przez tyle dni? Bo szukali tam gdzie go nie było :D Ciekawym jest to, że Jezus daje tu niezłą lekcję wychowania? swoim rodzicom. A następnie wraca do Nazaretu i pokazuje jak być dobrym dzieckiem :)
Wybaczycie mi, że się tak rozpisuje? :p
Księża też siedzą na anonimowych? O.o
Myślałem, że będziecie małżeństwem