#kNBZ9

Pracuję w zakładzie piekarskim. Ostatnio z powodu braku ludzi musiałem przesunąć osoby pomagające w produkcji. Dziewczyna 33 lata z trójką dzieci, która przychodziła do pracy na 3 godziny + deputat, trafiła do sekcji sprzątania. Tymczasowo, dosłownie na jeden tydzień.

Usłyszałem tekst, który mnie powalił:
"Nie po to kończyłam podstawówkę, żeby teraz sprzątać kible".

Sorry. Wybuchłem.
StaryPiernik Odpowiedz

Mam nadzieję że to był wybuch śmiechu ;)

Ebubu Odpowiedz

Takie przemyślenie... teraz na kasę w supermarketach to biorą ludzi po studiach. Niedawno w Lidlu kumpla za kasą widziałem. Pan socjolog....
Także... niech ta paniusia uważa - przyjdzie jakaś pani magister i ją nawet ze sprzątania kibli wygryzie!

Ebubu

@ ech solo... czy tam @mietia
I może tym razem również nie zaczynasz od obrażania mnie, co?
Wracając do tematu... tak, świat jest taki mały, że skoro ty nie znasz takich osób, to na pewno nie ma ich w ogóle...

Bartekv13 Odpowiedz

Potem bedzie głosować na lewice lub PIs bo ,,to że skończyłam podstawowke to nei znaczy że jestem glupsza od kogos po studiach na ekonomi" .Stąd 21% polakow twierdzi że ,,nie placi zadnych podatków" a 41 ,,nie placi vat"

Qehayoii Odpowiedz

Szkola podstawowa jest przygotowaniem do zycia w spoleczenstwie, oferuje tez podstawy do nauki zawodu. Nie jest zadna podstawa do wartosciowania czlowieka, nawet na plaszczyznie zawodowej bo "szkoły" nie maja monopolu ani na talent ani nawet na nauczanie...
Dyplom moze w niektorych sytuacjach ulatwic zycie, ale czesto (ja sam sie tu zaliczam) koszt jego uzyskania jest nieadekwatny do tego co oferuje.
W mojej opini najwiekszymi benefitami studiow jest nauka uczenia sie samemu (czego niepotrzebowalem z racji trafienia na wyjatkowo huj* psycho-nauczyciela w mlodosci) i pare znajomosci luźno tylko zwiazanych z uczelnia...

Qehayoii Odpowiedz

Dziwne. A to nie jest tak, ze w branzy spozywczej sa jakies specjalne obostrzenia zwiazane z higiena czytaj pani sprzatajaca kible przesunieta z powrotem na produkcje?

Pozatym, z tego co rozumiem w cywilizowanym kraju umowa okresla w jakis sposob na jakim stanowisku (a przez to jakie obowiazki) maja pracownicy, wiec przesuniecie nawet na inne stanowiska to nie takie hopsiup, a juz tym bardziej do sprzatania kibli (co swoja droga, pomijajac nieliczne wyjatki, generalnie mozna podpiac pod mobbing)...

Byłbym zapomnial, "tylko na tydzien" a co z ubraniem roboczym?

Dodaj anonimowe wyznanie