#kMaAv
Warszawa, przystanek pod Zamkiem Królewskim. Turyści z Finlandii pomylili kierunki i zamiast do centrum, wsiedli do autobusu, który jechał na Pragę, co w tamtych latach nie było zbyt bezpieczne. Kiedy zobaczyli, że przekroczyliśmy Wisłę, byli już mocno zdezorientowani.
Podszedłem do nich i łamanym angielskim wyjaśniłem, co się stało i pokazałem, gdzie powinni się przesiąść. Potem przedstawiłem się: „Kumi” (taki miałem przydomek na studiach), ale ... zamiast podziękowań gruchnął taki śmiech, że aż się ludzie zaczęli oglądać.
Dopiero później dowiedziałem się, że kumi to po fińsku kondom...
Gdzieś to kiedyś już czytałem.
W leksykonie największych fińskich anegdot. 😉
Może nawet i tu. Od paru lat regularnie wrzucają tu stare wyznania na wokande