#kJdRI
Krzysiek pracuje u ojca, ja natomiast w firmie państwowej oraz kończę studia zaoczne. Szef obiecał awans po dyplomie i stanowisko po pani, która ma zamiar przejść na emeryturę.
Mój Krzyś chce dziecko, ale już i teraz. Rozmowy nie pomagają, tłumaczę, że obecnie brak mi czasu i sił na wyjście raz w tygodniu do kina, a co gdybym miała jeszcze zajmować się dzieckiem.
Krzysiek w całą tą sprawę wciągnął moich i jego rodziców, obie strony są zachwycone możliwością zostania dziadkami. Ale ja nie chcę brać dziekanki czy brać macierzyńskiego, gdy mam szanse na awans, co wiąże się ze stabilnością zatrudnienia i przyzwoitymi zarobkami. Rozmawiałam z narzeczonym o odłożeniu planów starania się o dziecko na czas dwóch lat, kiedy będę "ustawiona" w pracy i miała dyplom. Krzysiek jednak nie bierze mojego zdania pod uwagę i zrezygnował z zabezpieczenia, a mnie zabronił brać pigułki.
"Staramy się o dziecko" od trzech miesięcy, a ja muszę okłamywać Krzyśka, moich rodziców, przyszłych teściów i nasze rodzeństwo, bo nie przestałam brać tabletek.
Chcę mieć dzieci, ale jak napisałam - za dwa lata.
On nie może decydować za Ciebie, Ty za
niego. Rozmowa i kompromis są w związku ważne. Uważam, że w tej sytuacji Ty masz rację, a mieszanie w prywatne sprawy rodziców było z jego strony chamskie. Dla mnie to chora sytuacja, on Tobą manipuluje, Ty go okłamujesz (ale gdyby znał prawdę, mógłby użyć podstępu, by tabletki nie zadziałały). Zapytaj go, czy zależy mu na założeniu rodziny z Tobą i budowaniu wspólnej przyszłości, czy na samym dziecku, bo do tego 2 wcale potrzebna mu nie jesteś.
Nie uprawiaj z nim seksu skoro nie chcesz dziecka a on Cię zmusza do niego. Serio? Powiedział że chce dziecko a Ty dla świętego spokoju się zgodziłaś biorąc potajemnie tabletki, co wy tworzycie za związek? Nie mogę tego pojąć, że facet postawił na swoim w ogóle Cię nie słuchając, mając gdzieś Twoje plany i ambicje, brak słów
no pewnie, po co jej chlop, którego musi oklamywac, bo wymusza na niej decyzje wiazaca na cale zycie?
Zastanów się nawet czy tego nie zakończyć póki nie jesteście małżeństwem bo narzeczony sprawia wrażenie człowieka prymitywnego i szykuje ci związek typu islamskiego. Jest mu nie na rękę żebyś miała wyksztalcenie i woli żebyś była od niego zależna finansowo. Jak tak lubi wprowadzać rodzinę w wasze sprawy to ty też możesz. Zasugeruj możliwie delikatnie że narzeczony ma chyba coś nie tak z jajkami bo już trzy miesiące się staracie i nic.
oprócz sprawy dzoiecka jest tu sabotowanie jej wyksztalcenia i możliwości lepszej pracy- smierdzi na kilometr uzależnieniem od siebie- bo baba z dzieckiem, bez dobrej pracy, bez wyksztalcenia... no widze tma już oczyma wyobraźni przemoc ekonnomiczna i psychiczna przynajmniej
no ja bym uciekala i to jak najdalej
najgorzej to byc w zwiazku samemu, bo twoje zdanie sie nie liczy... patriarchat przestal byc modny w zeszlym stuleciu ;)
Zabrzmię mocno feministycznie, ale to jest twoje ciało i ty powinnaś zadecydować (wspólnie z nim mimo wszystko) kompromisowo kiedy to dziecko będziecie mieć.
Na twoim miejscu osobiście bym z narzeczonym nie uprawiał seksu, dopóki nie przemyśli.Jak nie zrozumie znaczy, że nie warto z nim planować przyszłości.
To nie jest feministyczne. Decydowanie o swoim ciele i seksualności to zwyczajne prawo człowieka.
Jakby mi chłop taki numer zrobił to by dostał po pysku i wilczy bilet.
Gość Cie nie szanuje. I nie będzie nigdy szanować.
Kaz mu spadać na drzewo skoro nie rozumie, że Ty na razie nie chcesz.
I to nie tak, że on powie no dobrze to za czekamy, bo zaraz po tym może się okazać, że to tylko ładne słowa a on kombinuje jakby tu.
Nie chcesz założyć rodziny z kimś takim, bo będzie tylko gorzej.
O lol. Oboje się kochamy, on mi zabrania stosować antykoncepcji, zmusza mnie do urodzenia dziecka, którego teraz nie chcę, a przez to też do rezygnacji z moich planów dotyczących nauki i kariery, ja w tajemnicy przed nim jednak biorę pigułki, ale twierdzę że nie biorę. Wmawiam mu, że się staramy o dziecko, a wiem że się nie staramy, ale muszę mu tak wmawiać, bo ma w głębokim poważaniu czy ja tego chcę. Ale bardzo się kochamy.
"...A mnie zabronił brać pigułki". On jest jakimś debilem skoro tak się zachowuje a ty nie jesteś lepsza, skoro się na to godzisz.
Oboje jesteście siebie warci.
ile to ja się naczytałam wyznan, gdzie facet namawial kobiete na dziecko,a po porodzie w ogole przy nim nie pomaga, albo ja zostawil, bo nie dorosl do roli ojca...
to ma być WASZA decyzja, nie jego
rozwazylabym zerwanie, serio, bo jego podejście jest lekceważące, a nastawianie rodzicow jest po prostu nie fair
typ ma podejście samolubne i serio nie masz pewności ze potem nie zacznie narzekac, ze jednak poswiecasz mu z amalo uwagi
jeśli nie, to proponuje nosic przy sobie pigułki by ich ci nie schowal lub nie podmienil
alob zalozyc spirale i mieć go gdzies
Zgadzam się od początku do końca. Nie jeden taki gagatek, po tym jak namawiał dziewczynę na dziecko, poczuł się później przytłoczony sytuacją i zwiał albo wcale nie pomagał. Dziecko to nie zabawka którą można odstawić albo wyłączyć bo jest za głośna.
Serio? On umysłowo to w gimnazjum siedzi czy może podstawówce? Mówisz mu "nie" to zaraz zacznie rzucać się, obrażać albo nie dociera xD szkoda słów.
Boże kobieto uciekaj od niego. Już po dziecku możesz zapomnieć o jakiejkolwiek pomocy czy powrocie do pracy. On już teraz traktuje cię jak inkubator, ja nie wierze że kobiety w 21 wieku jeszcze się na takie rzeczy zgadzają.