#kIPys

Jestem w 19 tygodniu ciąży.
Mam 20 lat, więc ciąża nie była planowana. Zupełnie inaczej sobie to wszystko wyobrażałam.

Szybki zarys sytuacji:
Jestem w połowie studiów na licencjacie, które niestety będę musiała przerwać - co jest dla mnie czymś okropnym. Chłopak, który jest ojcem tego dziecka, zawinął się szybciej niż pendolino, zarzucając mi całą winę i urywając ze mną kontakt - jego rodzina go popiera, a ja już nie chcę go znać. Powoli zaczyna być widać moje "krągłości", które czasem przyprawiają mnie o zawrót głowy, a które tak bardzo chciałabym pokochać - może w innym życiu. Mam dwóch psychologów, bo jeden nie potrafi udźwignąć tej sytuacji, aby mi w minimalnym stopniu pomóc.

A teraz przejdźmy do sedna.

Ja jako 20-latka, nadal mam swoje potrzeby - pragnienie spędzania czasu w towarzystwie znajomych, dopóki pozwala mi organizm - wykonywanie rzeczy które są moim hobby - tworzenie muzyki, śpiew, sport - z tym różnie teraz bywa, wychodzenie choćby na spacery.
I tutaj pojawia się problem. Większość moich znajomych, którzy wiedzą o ciąży, również się oddaliła. Jedni mniej drastycznie, inni z dnia na dzień urwali kontakt. Czuję się jak trędowata.
Czy to, że jestem w ciąży tak mnie zmienia, że nie mogę już być ich znajomą?

To okropnie przygnębiające.
Poznałam chłopaka, któremu również opowiedziałam o moim stanie. Nie uciekł, ale widzę że z dnia na dzień oddala się. Rozmawiałam z nim na ten temat, stwierdził, że spotykając się ze mną przejmuje moje problemy. Staram się ograniczać mówienie o nich do minimum, bo jest wiele ciekawszych tematów. Nie oczekiwałam związku, tylko normalnej znajomości. Jak widać jego też to przerosło.

Koniec końców, siedzę sama w domu, sama wychodzę na spacer, wszystko robię sama, bo nikt już nie ma dla mnie czasu...
Nie będę po raz 10-ty pytać się znajomych czy gdzieś wyskoczymy bo znów wymówka albo choroba, albo nagle inne plany, albo że się odezwa później i na tym rozmowa się kończy.
Depresji można dostać od tego.

Zanim zapytacie o moja rodzinę - bratu nie powiedziałam, nie mam aż tak dobrego kontaktu z nim i wiem, że mógłby mi to wypominać przy każdej możliwej okazji. Rodzice są, wspierają, ale z miasta oddalonego o ponad 100 km, w którym nie lubię przebywać, a oni nie mają tyle czasu, aby przyjechać do mnie. Pozostaje kontakt telefoniczny.

Zatem pozdrawiam, ja, dwudziestoletnia przyszła mama z ukochanym, aczkolwiek nieplanowanym dzieckiem w brzuchu, sama, samotna, próbująca znaleźć resztki radości z tego życia.
Ania11q Odpowiedz

Tak jak ktoś wyżej pisał,dołącz do jakieś grupy na fb jest dużo młodych mam w podobnej sytuacji może kogoś tam poznasz.Np:Mama na obcasach, Kobiety bez Tabu

nacomi13 Odpowiedz

To ze on urwal kontakt nie znaczy ze alimentow nie będzie płacił.

Lnyj Odpowiedz

A może autorka faktycznie obciąża wszystkich do około swoimi problemami? Znam takie osoby - tylko narzekają jak życie jest niesprawiedliwe bo (cokolwiek im się wydarzyło ). Ile można tego słuchać. Jak zaproponujesz pomoc to słyszysz ze nie, bo narzekacz ma zawsze jakaś wymowke.

Liczi0op

Miałam dokładnie taką przyjaciółkę. Moje problemy to było zawsze zwykłe nic przy jej problemach. Nie mogłam jej się zwierzyć i ponarzekać, bo zawsze miała gorzej i musiała dać mi o tym do zrozumienia. Zrezygnowałam z kontaktu z nią i nagle okazało się, że jestem mniej smutna, mam więcej energii i częściej się uśmiecham.
Ludzie chętnie posłuchają i doradzą, ale nie jeśli w kółko się narzeka.

Staram się nie być taką egocentrystką ;)
Zawsze pytam co u innych, jak się czują, dla mnie istnieje wiele tematów - nie tylko ja i moja ciąża. Pozdrawiam ;)

Kossakowa Odpowiedz

W życiu spotkałaś wiele nieodpowiednich ludzi na swojej drodze. Uwierz mi na słowo, że życie się nie kończy "bo dziecko". Dalej możesz realizować plany. Żaden ogranicznik. Musisz po prostu dobrze wszystko poukładać a zobaczysz efekty.

Taką mam nadzieję, dziękuję za komentarz ;)

Bonifac Odpowiedz

Mam 20 lat, więc ciąża nie była planowana. - no wiele osób w tym wieku ma rodzinę i to planowaną, więc nie jest to oczywiste.To nie tylko słowo 'więc' ale tez i Twoje podejście.
Chłopak nowopoznany ma świętą rację (sorki) ale po prostu wie, że potem możesz próbować go wrobić w ojcostwo albo alimenty, bo byliście razem itd. takie mamy prawo, więc nie ma co mu się dziwić, ani mieć za złe, że może zna te aspekty i nie chce się pchać. Poza tym może się zejdziecie z ojcem - to też może mu świtać w głowie.
Co do znajomych - no cóż, najpierw siup a potem ślub - nie każdy to akceptuje, więc to też Twój wybór (na siłę Cię nikt nie wsadził gościowi do łóżka, a że oboje jesteście 'dojrzali' to już inna sprawa...
Nie panikuj, znajomi są tacy jutro będą inni, studiów nie musisz przerywać, są miejsca w akademikach dla matek z dzieckiem, są żłobki, są urlopy dziekańskie
Kasa w miarę powinna być, są programy rządowe i socjalne oprócz 500+, samotna matka dostaje generalnie świadczenia w podwójnej wysokości, do tego stypendium socjalne na studiach, dasz radę
Jak się nieco ustabilizujesz zobaczysz, że pojawią się inni ludzie, którzy zaakceptują Ciebie i Twoją sytuację, tylko nie goń z wywieszonym jęzorem za starą paczką, a zacznij się rozglądać za nowymi ludźmi
Weź się w garść i nie rozczulaj się nad sobą. Masz nieco trudniej ale to nie jest choroba ani kalectwo
Dwóch psychologów wskazuje, że z pewnością potrzebujesz wielkiego współczucia i lubisz jak się nad Tobą użalają - jak uznasz że ich nie chcesz to znak, że już się wzięłaś w garść. Na razie jesteś na etapie galaretki - dziecko ma dziecko
Ale dobra wiadomość jest taka, że możesz bardzo szybko dorosnąć i stać się naprawdę dorosłą kobietą czego Ci życzę :D

PinkiPig Odpowiedz

Rozumiem, że Ci ciężko, bo inaczej życie sobie planowała, ale po twoim wyznaniu aż czuć, że jesteś na wszystko na "nie". Moja koleżanka na pierwszym roku studiów urodziła syna, studia (kierunek scisły) skończyła z najlepszym wynikiem. Dzieckiem zajmowała się praktycznie sama, bo mąż nie pomagał, wręcz miała dwoje dzieci. Rodzice wspierali, ale też mieszkali 100 km dalej. Minelo ponad 10 lat, a ona po rozwodzie, kwitnie w nowym związku, a dziecko już prawie dorosłe zwiedza z nią świat. Będzie lepiej, tylko się nie załamuj.

Na pewno kwestia nastawienia jest ważna, zgodzę się. Gdybym była na "nie" to nie szukałabym rozwiązań. Po prostu przygnębiające jest to, w jaki sposób ludzie traktują innych ludzi, a szczególnie ci "najblizsi"

PaniZdzisia Odpowiedz

Co do studiów, może Ci się uda je ukończyć w trybie indywidualnym? Trzymam za Ciebie kciuki! U mnie na uczelni jedna dziewczyna czasami przychodziła z niemowlakiem i wykładowcy szybko jej poszli na rękę :). Pozdawala wszystkie egzaminy, obroniła licencjat, teraz ma już odchowane dziecko. Trzymam za Ciebie kciuki!

Staram się właśnie iść w tym kierunku, ale już napotkalam jednego super wykładowcę, który widzę, lubi innym kłody pod nogi podkladac - A to mnie niepotrzebnie stresuje. Ale się nie poddam. Dziękuję za komentarz ;)

Hurricana Odpowiedz

Hej jesli chcesz, to odezwij sie w komentarzu. Ja nie jestem samotna matka, ale tez znajomych malo i nie mam do kogo zadzwonic, pogadac...
Na lokalnej grupie fb mozesz napisac post, nawet anonimowy, ze bedziesz samotna matka i szukasz kolezanki w podobnej sytuacji. Mozecie sie umowic, ze raz ona zajmie sie waszymi dziecmi, raz ty. To samo z zakupami. To bedzie baaaardzo duza pomoc skoro nie masz przy sobie nikogo bliskiego.
Po porodzie polecam sie nie bawic w zadne lozeczka, tylko spac z dzieckiem. Bo inaczej wstawanie do dziecka cie wykonczy. Dzieci lepiej spia, gdy czuja bliskosc mamy. A sen niestety jest towarem deficytowym.
Juz teraz kompletuj wyprawke, bo pozniej mozesz nie byc w stanie. Duzo rzeczy mozna nabyc za darmo lub za grosze, olx, grupy na fb.
A o alimenty mozesz sie ubiegac juz w czasie ciazy. Idz do prawnika i sie wszystkiego dowiedz. Idz tez do mopsu i zapytaj, jaka pomoc oferuja.
Idz tez na uczelnie i powiedz, jaka jest sytuacja. Przerwanie nauki nie jest bezwzglednie konieczne.
Zabezpiecz sie tez z jedzeniem. Przy noworodku trudno gotowac i robic zakupy. Moze Twoja mama pomoze? Mozesz tez gotowac i mrozic, robic sloiki.
Niestety tak jest, bezdzietni zadaja sie z bezdzietnymi, dzieciaci z dzieciatymi. Tak jest i nie przeskoczysz tego.

BlueBlood Odpowiedz

Już nie jesteś sama, masz dziecko, dbaj o nie i o siebie. Dołącz do jakiejś grupy na fejsie, może poznasz inne fajne mamy, z którymi możesz się spotykać po porodzie z dziećmi. A może spotkasz kogoś w szkole rodzenia?

Lavandavandy Odpowiedz

1. Za co żyjesz?
2. Najdalej za parę miesięcy rozważ powrót do domu - obecność i wsparcie bliskich będzie ważniejsze niż miasto w którym nie czujesz się dobrze.
3. Stara, ciemnogrodzka, moherowa kolejność organizowania sobie życia (chodzenie, narzeczeństwo, między tym zdobycie zawodu i pracy, ślub i dopiero wspólne mieszkanie i seks) wcale nie jest taka zła. Ucz się na błędach, masz jeszcze dużo życia przed sobą.

Kkaamm

1. A co do sytuacji braku znajomych ma to, za co żyje?
3. To nie była jej wina, że ją facet zostawił. Nieplanowana ciąża spoczywa na barkach obu osób, nie tylko kobiety. Chyba, ze któreś z nich nalegało na seks bez zabezpieczeń.

bazienka

3. zadnego slubu przed seksem
zadnego slubu przed mieszkaniem razem to juz na pewno
rady sprawdzone wielokrotnie

bazienka

wscibskie to by byly jakbym wypytywala o cokowiek...
nie ogarniam jak mozna czekac z seksem do slubu- mozna sie naprawde niezle naciac albo na jakiegos freaka w stylu asfiksjofil, bdsm kiedy samemu woli sie klasyke ( lub jakiekolwiek inne niedopasowanie seksulne, chocby ciasna pochwa, wielki penis); mozna tez trafic na debila, ktory zaspokaja sie twoim cialem i idzie spac, a twoje potrzeby ma w dupie, obie opcje uwazam za slabe i niewarte ryzyka
ja zsotajac przy pierwszym partnerze zostalabym skazana na bol przy stosunku- zgroza

co do mieszkania. na randeczki to kazdy potrafi wciagnac brzuch, zacisnac zeby i zachowywac sie jak najlepiej. przez pare godzin. dopiero pryz mieszkaniu razem wychodza te drobne rzeczy jak skarpetki pod lozkiem, klapa w kiblu, stosunek do porzadku, higieny itp., przyzwyczajeniu typu jedna osoba wstaje o 5 rao i nawala garami podczas gdy ta druga moglaby pospac do 8 itp.
no i wychodzi tez sposob rozwiazywania takich nieporozumien i ogolny styl klocenia sie

serio lepiej zamieszkac ze soba wzglednie szybko ( no, moze nie dotyczy to nastolatkow...), ale lepsze pol roku w tylek niz np. 2-3 lata

NOTHING000

Etanolan, daj sobie siana, ok? Akurat tutaj bazienka dobrze mówi, to raz. Takie podejście znacznie zmniejsza ryzyko zmarnowania szmatu czasu w nieudanym związku.
A dwa, sekcja komentarzy jest od dawania rad - między innymi. Bazienka nie robi czegoś dziwnego, innego niż wszyscy. Poważnie, Etanolan, ty masz jakieś duże problemy ze sobą. Posiadasz wręcz dar do zrażania do siebie ludzi... Nie wiem czy robisz to celowo, czy wychodzi mimowolnie, ale zastanów się nad sobą i może nie udzielaj tyle w internecie.

Zobacz więcej komentarzy (28)
Dodaj anonimowe wyznanie