#kB3Vp
Jestem dorosła, osiemnastkę świętowałam już kilka lat temu... jednak wciąż muszę spowiadać się tacie z tego z kim wychodzę.
I nie kochani, to nie wygląda tak, że tata normalnie zapyta gdzie idziesz, o której wrócisz. Mój tata domaga się, abym mówiła mu o planowanym wyjściu z wyprzedzeniem. Siadamy przy stole w salonie, wyciąga swój zeszyt i zadaje pytania. Wszystko zapisuje, imiona, nazwiska, wiek. Jestem codziennie przesłuchiwana. Wiele razy próbowałam się buntować. To trwa od kiedy skończyłam szesnaście lat. Zawsze kończy się kłótnią. Próbowałam już wychodzić i trzaskać drzwiami, próbowałam wychodzić cichaczem, tłumaczyć spokojnie moje stanowisko i krzyczeć na całe gardło... ale do niego nie dociera absolutnie nic.
Ostatnio pojechałam na ognisko do znajomych. Kiedy wróciłam po północy, usłyszałam od taty "Szlajaj się dalej po ciemku, debilko, to mój zeszyt się na coś przyda. Tyle mam nazwisk, że od razu będziemy wiedzieli kto ci łeb w krzakach urwał".
Powiem tylko, że pracuję, jednak na wynajem mieszkania nie byłoby mnie stać. Odkładam. W czasie kiedy moje koleżanki szaleją na imprezach i wydają kasę, ja siedzę w domu, bo nie mam ochoty na kolejne starcie z ojcem.
Tata widzi w każdym moim koledze potencjalnego gwałciciela, a w każdej koleżance cichodajkę.
Musicie dojść do jakiegoś kompromisu. Wychodzenie bez informowania kogokolwiek o czymkolwiek jest debilne ale twój ojciec absolutnie przesadza. Sama po osiągnięciu pełnoletniości nawet bym nie pomyślała by wychodzić z domu bez informowania kogokolwiek gdzie idę i kiedy wrócę i informuję kogoś do dziś, bo jak naprawdę coś się stanie to zostanie założone, że postanowiłam od tak u kogoś przenocować, spontanicznie pojechać o innego miasta. Rozumiem też ojca, może wciąż jednak traktuje Cię jak o wiele młodszą bo mu urosłaś i on tego jeszcze nie przetrawił. Po prostu zacznij informacje typu ''idę do miasta będę przed północą'' i wychodź, przecież Cię nie zatrzyma siłą
Może on patrzy swoją miarą i sam coś ukrywa? Może jest seryjnym mordercą, a tylko udaje kanapowca...
Jak jeszcze raz wyciągnie swój zeszyt, to Ty wyciągnij wizytówkę psychiatry, daj mu ją, po czym wyjdź z domu trzaskając drzwiami. Chory gość.
No to pokój wynajmij, co za problem. To tylko kilka stów
Zależy, w jakim mieście mieszka. W niewielkim mieście mojej babci, wynajem pokoju waha się między 200/500zł z opłatami. W mieście, w którym studiuję, ceny pokoi sięgają nawet tysiąca i nie są to duże pokoje. Moja znajoma płaciła 950zł za klitkę, w której miała tylko jednoosobowe łóżko, niewielką szafę i małe biurko. Ja z chłopakiem za dwuosobowy pokój placiliśmy 1400zł plus do tego opłaty. Dla porównania, moja znajoma w babci mieście płaciła 1200zł (już z opłatami) za całe dwupokojowe mieszkanie z oddzielną kuchnią i łazienką.
Jeny. Facio dziwki do domu sprowadza i chce wiedzieć z wyprzedzeniem na kiedy ma się umówić i ile ma czasu.
Ojciec przeczulony, bo sam pewnie w młodości był ciągle napalony ;)
Wytłumacz mu, że jesteś dorosła i nie będziesz się mu z niczego tłumaczyła, bo zwyczajnie nie musisz
Nie lubię takich wyznań.
"Nie stać mnie na wynajem".
Przeprowadziłam się do Poznania 4 lata temu - zarabialam 1700zl, za pokój (klitkę) płaciłam 600zl a za studia 500zl.
Zostawalo mi 600zl na telefon, jedzenie, przyjemności.
Teraz kończę studia. Zarabiam 2000zl, płace 1000zl za pokój (mega drogo najem wychodzi bo wszystko podrożało), 500zl studia.
Zostaje mi 500zl.
Daje rade.
Jak potrzebuję kasy to idę na nadgodziny.
Jezeli chciałabyś się wyprowadzić to dałabyś radę.
Ojciec-pasożyt. Własnego życia nie ma, więc żyje twoim.
I pracując nie stać cię na wynajem kawalerki ? Czy nawet pokoju "na studenta" ?? Rozumiem że jak się wyprowadzić to zamierzasz od razu na mieszkanie 120 m2 ?
Jak ci tam źle to zjeżdżaj stamtąd w te pędy a nie siedź na tyłku i się żal. A jak zamierzasz siedzieć u rodziców na garnuszku - to sorry - musisz stosować się do ich zasad.