#k7qIM
To był wspaniały pomysł, przez kilkadziesiąt minut radośnie biegałam, podskakiwałam i bawiłam się owym instrumentem. Kiedy w końcu zechciałam zdjąć tamburyn, nastąpił mały problem... te metalowe blaszki tak się przekręciły, że za cholerę nie mogłam tego przecisnąć przez głowę. Dziadek też niewiele wskórał, pomimo tego że naprawdę się starał i ciągnął tamburyn z całej siły, tak że aż nogi mi się odrywały od ziemi. No nic, nie było wyjścia, czekaliśmy na rodziców...
Resztę dnia spędziłam z moim ''przyjacielem'' na szyi, zjadłam w nim obiad, byłam w sklepie, nawet kąpałam się w wanience, radośnie przy tym pobrzękując i śpiewając. :D Koniec pamiętam jak przez mgłę: Siedzę na roboczym stole w garażu, dziadek mnie trzyma, a tata rozpiłowuje mi tamburyn na szyi. Ja ryczę wniebogłosy, żeby mnie zostawili i nie psuli tamburyna, bo chcę iść w nim jutro do przedszkola... Niestety tamburyn nie przeżył i leży gdzieś u dziadków w piwnicy, a ja mam nadal sentyment do tego instrumentu ;)
Takie historie z dzieciństwa możecie pisać.
Moja młodsza siostra miała zabawki na przyssawkę, kiedyś przylatuje z płaczem i z wielkim siniolem na czole bo jak się okazało uznała że to fajna zabawa przyssać sobie te zabawkę by sprawdzić jak długo uda jej się ją utrzymać przyssaną. Chodziła z siniakiem na środku czoła jakieś 2 tygodnie. Idealnie okrągłym.
Facet dla śmiechu przyczepil mi maskotkę na przyssawce do czoła. Smialismy się i dokazywaliśmy, bo maskotka to emoji kupa, he, he. Został siniak na środku czoła. Ja mam 30 lat a on 37.
Narcystka hehe, widzisz czyli nie tak źle z tą moją siostrą =D a ty się nie martw kiedyś zejdzie
Siniak zszedł po dwóch dniach :) A na chwilę tylko mi przyczepil, bo "nie za długo bo siniak będzie" :)
Eh, jak czytam takie historie to dla odmiany myślę, że czasem fajnie jest mieć dziecko.
Mam młodsze rodzeństwo i generalnie bardzo sobie chwalę. Niestety nigdy nie założyło sobie tamburynu na głowę :(
@szinigami lepiej mieć młodsze rodzeństwo- śmiech z sytuacji ten sam, ale jednak znacznie mniej obowiązków 😉
na prawdę fajnie czyta się takie historie
Spoko moj strszy brat za dzieciaka wlozyl glowe w kane na mleko (taki blaszany pojemnik na mleko-jakby ktos nie wiedzial). Takze powiem.ci ze smiechlam xd
Żal mi tego tamburyna... R.I.P. [*]
Bardzo ładny styl pisania.
Śmieszne, ale jak teraz czytam. Niedawno moja niespełna 2 -letnia wnusia założyła sobie - jak kapelusik na główkę nakładkę na sedes taką dla dzieci , śmieszne było do momentu kiedy nieszczęsna nakładka przeszła przez główkę dziecka i nie dała się ściągnąć - akcja z piłowaniem plastiku, dziecko ryczy, drugiej już nie kupiłam , siusia w nocnik i taki był finał nauki korzystania z toalety jak dorosły człowiek.
Wyznanie takie trochę naciągane według mnie. Po co piłować tamburyn skoro byłoby łatwiej i bezpieczniej kombinerkami wygiąć blaszki a po przełożeniu przez głowę nawet możnaby spowrotem wyprostować. Szkoda że nie robili tego szlifierką kątową albo w ogóle piłą spalinową. XD
Uwielbiam takie wyznania ;) leje ze śmiechu :)
#gYySy hmm🤔