#k50N1
Pewnego jesiennego dnia pani przedszkolanka rozdała nam kolorowanki, na których widniały parasole. Powiedziała, żebyśmy pokolorowali je kolorami, które kojarzą nam się z radością. Wszystkie dzieciaki wzięły się do pracy. Widać było ich żółte, pomarańczowe, jasnozielone lub różowe dzieła, a może jeszcze inne. Opiekunka zebrała i podpisała prace. Jedna z nich jej się nie podobała - moja.
Kiedy mama mnie odbierała, pani pokazała jej mój brązowo-czarny parasol. Powiedziała, że widocznie bardzo ponuro dostrzegam świat, skoro te kolory kojarzą mi się z radością. Doradziła, aby skontaktować się z psychologiem.
W domu mama spokojnie zapytała o co chodzi. Odpowiedziałam:
- Gdy cię nie ma przy mnie jestem smutna, a podobają mi się te kolory, bo ty i tatuś macie takie włosy, a wy jesteście moją radością!
Rzygnę zara.
A napisałaś tu o tym, bo wiesz, że jeśli opowiesz to przy matce, to wyjdzie na jaw, że lubisz opowiadać niestworzone historie?
Jak te kolory kojarzą ci się z radością, to jesteś smutny. Logika. Gdyby powiedziała, że żaden kolor nie kojarzy jej się z radością, to wtedy znaczyłoby, że brakuje jej pozytywnych uczuć, a jak po prostu inne kolory są dla niej radosne, niż "stereotypowa" żółć i zieleń? Nauczyciele to potrafią...
Tjjk jak zwykle nie popisał się wiedzą. "Przedszkolanki" też kończą studia pedagogiczne (pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna) i mogą uczyć w szkole.
Oj dziecko, weź się doucz zanim zaczniesz raczyc nas swoimi mądrościami.
Pani w żłobku i przedszkolu jest nauczycielem, bo kończy studia na kierunku pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna, a ktoś tam z twojej śmiesznej rodziny lub ich znajomych pracował w takiej placówce nie jako przedszkolanka, tylko pomocnica przedszkolanki - taka laska do podcierania tylkow dzieciom. Zawsze w grupie musi być pracownik, który ukończył studia pedagogiczne (pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna) i może mieć do pomocy opiekunkę (osobę po kursie), która ma za zadanie pomóc w pracach pielęgnacyjnych i higienicznych (zmiana pieluch itd).
Pani w żłobku kończy identyczne studia jak nauczyciel klas 1-3 i przedszkola. W żłobku pracują też opiekunowie, którzy są pomocnikami nauczyciela (osoby po studiach pedagogicznych - pedagogiki wczesnoszkolnej i przedszkolnej).
W żłobku też musi być co najmniej jeden nauczyciel w grupie, a reszta to mogą być opiekunki, tylko że one nie mogą zostać same z dziećmi, gdy nie ma pracownika po studiach pedagogicznych.
Te dzieci też się uczą, ale nie realizują jakiejś zje*anej podstawy programowej, która ma na celu wypranie mózgu.
Kiedyś robiąc porządki znalazłem stary zeszyt z rysunkami chyba gdzieś z czasów przedszkola. Obudziły się dawne wspomnienia, ale w obecnych czasach jakby taka przedszkolanka to oglądała, to trafił bym do psychologa.
Tjjk, Co tam, inżynierku, próbujesz połechtać swoje ego?
Madhu, daj mu spokój. On tylko chciał mieć pieska, a matka się nie zgodziła.
Sorry :D
O cudzej inteligencji wypowiada się osoba, która wszędzie wstawia "xD". Interesujące :)
Bardzo mi się podoba, że uważasz, że twoja opinia odzwierciedla zdanie całej społeczności anonimowych.
No i znowu skasował konto i znowu się tu pojawi pod nowym nickiem...
Żałosne...
Feel like a rainbow...😂🌈
Te kolory nie mogą się kojarzyć z radością.
Nie znałaś tam nikogo. A to nie działa tak, że w przedszkolu miałaś ich poznać? XD