#k4zQ6
Ilekroć siedziałem obok taty, to patrzyłem, co po kolei robi, by odpalić i odjechać samochodem. Tak więc kiedy tata wyszedł zatankować, to w mojej głowie zjawiła się porażająca jak na ośmiolatka myśl: "Przejadę sobie kawałek, tata na pewno nie będzie zły". Jak pomyślałem tak zrobiłem. Od zawsze byłem bardzo wysoki i nie miałem problemu, by naciskać na pedały od gazu i hamulca. Przecisnąłem się przez lewarek, zasiadłem przed kierownicą. Noga na hamulec i kluczyk przekręcony. Machina odpalona. Zmieniam bieg z P(parking) na D(drive). Depczę na gaz aż miło.
Zobaczyłem wybiegającego ze stacji ojca, który macha rękoma i wyraźnie coś do mnie krzyczy. Wtedy nie znałem wielu przekleństw, ale dziś wiem, że to były "nieme" kurwy. Ja z otwartym ryjem z radości, tata z otwartym ryjem z przerażenia i złości. Nie widząc za bardzo gdzie jadę wjechałem w trzy zaparkowane koło siebie, różne auta. Wysiadam z samochodu i już widzę ściągającego pasek ojca. Z uśmiechem na ustach powiedziałem "Tatuś! Umiem już jeździć, kup mi auto!" i zacząłem skakać ze szczęścia, dosłownie skakać. Potem też skakałem, ale z bólu.
Do tej pory pamiętam ból podczas walenia pasem po tyłku. Dostałem takiej traumy, że gdy zdawałem prawo jazdy nieco ponad rok temu to, gdy coś zrobiłem źle to bałem się, że instruktor mi wleje. Co swoją drogą musiało by śmiesznie wyglądać, bo mój instruktor przy moich 196 cm wzrostu sięgał mi do pach. Teraz patrząc wstecz na to wydarzenie chce nam się wszystkim śmiać, jednak wtedy kilka tysięcy złotych kosztów napraw czterech aut nie było ani trochę przyjemne.
Te dziecięce pomysły... do dziś pamiętam moją pierwszą samodzielną podróż samochodem z bratem. Dzieci lat 4 i 5 jadące z górki czerwonym maluchem. Jazda szczęśliwie zakończyła się na ogrodzeniu. ???
Dlatego rodzice zawsze powinni zabierać kluczyki. Bo nigdy nie wiadomo co dziecku przyjdzie do głowy:)
"Ja z otwartym ryjem radosci, tata z otwartym ryjem przerażenia i złości" ?
lat 8? ja mając lat 19 nigdy nie jeździłam autem...zapisałam się na kurs prawa jazdy...tato się mnie pyta czy chce się przejechać jego corsą...mówię, czemu nie...wzięłam na pasażera siostrę i jedziemy...może 200m...mowię do siostry patrz do tył, bo nie umie cofać, ale jakoś dałam radę...podjeżdżam do taty, a on do mnie "zmieniałaś biegi?" a ja na to "a to trzeba?"...do końca życia to zapamiętam :) teraz już jestem od ponad 7 lat kierowcą i wiem jak się zmienia biegi :)
To co Ty nigdy z ojcem nie jechałaś? :D I nie było dziwne, że samochód wył? :D
Teraz pewnie od mandatu bardziej się boisz, że policjant zacznie ściągać pasek? :D
Ja przy pierwszej jeździe miałam start niczym Kubica, bo docisnęłam gaz do połowy - w filmach dawali do dechy, a ja uznawszy że telewizja przesadza dałam połowę z tego co w filmach akcji :D Ale było narzekania że prawie bym do pobliskiego strumyka nowym autem wjechała....
Ja mając 11, może 12 lat ruszyłam samochodem w zamknięty garaż :D 30cm jazdy, a jaka radość! ;p
Hahaha, pieknie napisane :)
a to nie jest jakaś świeża historia? Bo na autonostalgii w Warszawie, bachor jakiś załatwił tak trzy auta klasyczne ;)
Kapelusz i Bojana, miałam identyczne sytuacje, z tym, że jeden to samochód mamy, a drugi wujka ???