#k3uli
Lato, gorąco, to okno otwarte na oścież, godzina 7:00. Mam przy łóżku stolik, na nim miałem żarcie przykryte metalową miską... (no dokładnie). Jeden ćwirek postanowił wlecieć do mieszkania, stanąć na tej misce i walić dzióbkiem, żeby mnie obudzić, a jak to już się stało, to później podleciał na parapet zewnętrzny jeszcze kilka razy, zastukał i popatrzył się na mnie i odleciał na drzewo. Skończył się słonecznik w misce...
Dla niektórych wkurzające jak można tak dziecko wychować, a dla drugiego słodkie, że dzikie zwierzęta nie boją się :) Ale ten skubaniec co zrobił, to w szoku byłem.
Może już mają to w genach. Normalnie na wiosnę jak już się nie dokarmia po kilku dniach przestają przylatywac i do jesieni radzą sobie same.
Zwierzęta są naprawdę sprytne. Tam gdzie mieszkam, zakazane jest dokarmiać ptaki, dlatego właśnie że wracają w to samo miejsce. I wraca ich coraz więcej, i często też niestety sprowadza to myszy i szczury.
A niektórzy idioci sąsiedzi mimo to dalej wyrzucają jedzenie przez okno.
Co roku sikorki budowały gniazdko na drzewie na podwórku u moich rodziców. Moi rodzice mają też wychodzącego kota. Jak ten kot zbliżał się do drzewa, to zawsze sikorka podlatywała do okna i stukała w nie dzióbkiem, później prowadziła domownika do drzewa.
Niestety, drzewo zrobiło się za duże i musiało zostać ścięte. Sikorki nie wybrały innego na podwórku, gdzieś się przeniosły.
ja dopiero od tego roku zacząłem dokarmiać. U mnie również jak nie ma słonecznika to dają znak, żebym dosypał ;)
Ja jednej zimy dokarmiałam ptaki na balkonie i to kilka dni. Raz nie nasypalalm żarcia i rano obudziło mnie ptaszysko stukające w parapet. Parę dni później gołębie wyczuły darmowe żarcie. Mąż wracał z pracy po nocce i jak o 5 rano ujrzał 12 gołębi na balustradzie, tak skończyliśmy z tym ptasim socjalem
Nawiązując do piosenki "Budzikom śmierć", gdy byłem dzieckiem myślałem, że śpiewają "a do południa budzi go śmierć".