#fFuz3

Mój ojciec jest pszczelarzem. Zwykle, gdy rusza w plener (grzybobranie, jezioro itp.), bierze ze sobą do picia roztwór wody i miodu w plastikowej butelce. Czasem niedopita woda z miodem zalega gdzieś w kącie kuchni do czasu, aż matka ją znajdzie i sprzątnie.
Mój ojciec ma w domu schowek na sprzęt – trzyma tam czapki i stroje pszczelarskie, wędki i tym podobne rzeczy. Kiedyś przy sprzątaniu tego schowka matka znalazła pełną dwulitrową butlę wody z miodem, w zaawansowanej fazie fermentacji. Gazy fermentacyjne rozpychały ją od środka, nadając jej kształt jaja z nakrętką na czubku.
Spojrzałem na brata porozumiewawczo – przecież to prawdziwa gratka! Idealny materiał, żeby zrobić jakiś żart! Myśleliśmy trochę nad planem, ale nic sensownego nie przychodziło nam do głów. Przede wszystkim wynieśmy to z domu, zanim eksploduje – stwierdziłem i chwyciłem bombę za nakrętkę, coby nie uciskać ścianek. Wyszliśmy przed dom, a ja postanowiłem postawić wybuchowy ładunek na chodniku.
W tym momencie stało się bardzo wiele naraz.
W jednej chwili usłyszałem ogromny huk i pisk w uszach. Zupełnie oszołomiony próbowałem ogarnąć sytuację. Gdy po chwili wrócił mi słuch, usłyszałem dziki śmiech brata – zwijał się ze śmiechu na trawie. Wtedy ogarnąłem, że od paru minut stoję jak ten kojot z bajki – mokry i lepki, nachylony nad chodnikiem, w wyciągniętej ręce trzymając za korek górę od butelki (z poszarpanymi brzegami na kształt kwiatka).

PS Sąsiadka myślała, że gdzieś eksplodował powojenny granat.
Spodu butelki nigdy nie odnaleźliśmy.
JoffreyKingforever Odpowiedz

Raz zostawiłam termos z soczkiem... na 2 miesiące... W plecaku. Wywaliło zakrętkę w sufit, dziura jest do dziś.

Vinogrono

Haha :)

cane Odpowiedz

Kiedyś mój syn zostawił sok pomarańczowy (w plastikowej butelce oczywiście) w samochodzie... A była taka przepiękna, ciepła majowa pogoda. Dokonałam tego odkrycia rano, jak chciałam go zawieźć do szkoły - WSZYSTKO w pomarańczy, a smród nie do zapomnienia.

Do dzisiaj pamiętam jak jechaliśmy przy otwartych oknach, a ja modliłam się, żeby na policję nie trafić. No i musiałam z nim iść do szkoły (zazwyczaj podwoziłam go do bramy i dalej szedł sam), wyjaśnić nauczycielce, że radosny smrodek nie ma nic wspólnego z sytuacją domową - nie przepadam za alkoholem w ogóle ;)

Oloiwojo Odpowiedz

Bałem się, że to będzie coś na miarę "mój ojciec jest fanatykiem pszczelarstwa" ale okazało się spoko :)

C6H6 Odpowiedz

Dla spokoju: fermentacja to przemiana enzymatyczna substancji organicznych, więc proces biologiczno-chemiczny.

SeverusForever Odpowiedz

Kiedyś mojej mamie wybuchła butelka z domowym winem (albo sokiem, nie pamiętam dokładnie) malinowym. Mieliśmy białe ściany na korytarzu, więc wszystko było uwalone i bardzo widoczne. Nie dało się tego zmyć i rodzice musieli przemalowywać ściany.

RomanticGirl Odpowiedz

Mój ojciec jest fanatykiem pszczelarstwa... :D

StolicaSyrii Odpowiedz

Mój stary to fanatyk pszczelarstwa. Średnio raz w tygodniu eksploduje butelka z wodą z miodem...

Dodaj anonimowe wyznanie