#k3Q3b
Pewnego dnia nie wytrzymałam tego syfu. Wracam do domu, zbieram jego skarpetki. Po godzinie wraca mój luby.
- Kochanie, co dziś na obiad?
- Twoja ulubiona zupa.
Otwiera garnek, a tam smród z parą prosto w twarz.
Tak, zalałam wrzątkiem jego skarpetki. Przynajmniej od tamtej pory wrzuca je do kosza na pranie. :)
Terapia szokowa :D czasem z niektórymi tak trzeba :D
Dzięki za pomysł! Też tak muszę kiedyś wypróbować na moim lubym hahaha :D
Wrzuca do kosza na pranie a później z kosza capi jak nie wiem co. Poprosiłam mojego męża, że jak wróci z pracy a skarpetki trochę mu walą o wypranie ich od razu, w rączkach. Od tamtej pory nie mam już problemu.
hahaha ;D tak z ciekawości, wyrzuciliście ten garnek? :P
A czemu mieli wyrzucać garnek?
tak, wyrzuciliśmy, gdyż i tak był stary i przypalony.
Ja narzeczonemu wsadzilam skarpetke do portfela. Rano do mnie dzwonił z pretensjami ze w sklepie wszyscy to widzieli i się z niego śmiali.
aromaterapia :D
oooo kochana jestes moim guru :D zrobie tak swojemu ! a niech ma :D
Oł je! Jutro robię to samo! Mój ma tartak, wraca po 12 godzinach i skarpety w kuchni zostawia. Błe :P
:D