#k3Q3b

To były początki wspólnego mieszkania w małej kawalerce, mój chłopak był strasznym bałaganiarzem. Jak to mówi moja mama "Tyłek mu się kruszy, gdzie stanie tam na*sra". Najgorsze były jego skarpetki, przepocone po całym dniu i siłowni. 

Pewnego dnia nie wytrzymałam tego syfu. Wracam do domu, zbieram jego skarpetki. Po godzinie wraca mój luby.
- Kochanie, co dziś na obiad?
- Twoja ulubiona zupa.
Otwiera garnek, a tam smród z parą prosto w twarz.
Tak, zalałam wrzątkiem jego skarpetki. Przynajmniej od tamtej pory wrzuca je do kosza na pranie. :)
Quattro Odpowiedz

Terapia szokowa :D czasem z niektórymi tak trzeba :D

ochnoitsmonday Odpowiedz

Dzięki za pomysł! Też tak muszę kiedyś wypróbować na moim lubym hahaha :D

polskanazwa Odpowiedz

Wrzuca do kosza na pranie a później z kosza capi jak nie wiem co. Poprosiłam mojego męża, że jak wróci z pracy a skarpetki trochę mu walą o wypranie ich od razu, w rączkach. Od tamtej pory nie mam już problemu.

R16 Odpowiedz

hahaha ;D tak z ciekawości, wyrzuciliście ten garnek? :P

gmdfk

A czemu mieli wyrzucać garnek?

tak, wyrzuciliśmy, gdyż i tak był stary i przypalony.

helenix Odpowiedz

Ja narzeczonemu wsadzilam skarpetke do portfela. Rano do mnie dzwonił z pretensjami ze w sklepie wszyscy to widzieli i się z niego śmiali.

maja13913 Odpowiedz

aromaterapia :D

Wiola Odpowiedz

oooo kochana jestes moim guru :D zrobie tak swojemu ! a niech ma :D

lendis Odpowiedz

Oł je! Jutro robię to samo! Mój ma tartak, wraca po 12 godzinach i skarpety w kuchni zostawia. Błe :P

BlackBourn Odpowiedz

:D

Dodaj anonimowe wyznanie