Tę historię słyszałam od mamy, często też przypomina mi ją ktoś z rodziny. Miałam ok 3/4 lat gdy poszłam z mamą i bratem do kościoła. Siedziałam mamie na kolanach, jak to dziecko. W kościele była grobowa cisza. Nagle słychać było na cały kościół MÓJ głośny pierd, tak małego dziecka. Mało tego. Krzyknęłam wtedy jeszcze dwa słowa "TO JA!".
Dodaj anonimowe wyznanie
czy tylko ja przeczytałam trzy czwarte? O.o
Nie tylko ty :D
Twoja mama miała WIELKIEGO FARTA! Bo na przykład moja córa od urodzenia jakoś do 10-ego m-ca pierdziała głośno i jak dorosły, do tego bardzo często. I nie mówiła, że to ona :] Uwierz, w pewnym momencie tłumaczenia wyglądały dość podejrzanie ;)
I za tą szczerość uwielbiam dzieci ;D