#jsEmF

Między 2010 rokiem a 2018 pracowałem w zakładzie pogrzebowym. Ot, nic takiego.
Często jeździliśmy na wezwania policji czy prokuratury, można rzec dzień jak co dzień.

Raz w moim bloku dwa piętra niżej mojego była awantura u młodych sąsiadów. Ktoś wezwał policję. Za jakieś kilkanaście minut dostałem info na telefon (a miałem dyżur całotygodniowy), że na takim adresie jest przewóz ciała policyjny i auto z trumną już wyjechało. Okazuje się, że to adres mojego bloku i mieszkanie, gdzie przed godziną była awantura i interwencja policji. Niby wszystko składa się w kupę, ale z balkonu widziałem, że gość już sobie palił na ławce pod blokiem.

Dojechali chłopcy, schodzę do nich, tam już całą akcja + zbiegowisko dzieci i wszystkie potencjalne klientki w oknach. Ekipa się rozkłada (trumna, worek, rękawice, maski, bo nie wiadomo co tam policja odkryła), ja im mówię, że coś mi nie gra, na to koledzy - no spoko, to ty idź sobie to wyjaśnij, skoro coś ci nie pasuje. Myślę - OK.

Wchodzę na 2 piętro, staram się wyczuć nosem, czy wszystko pachnie jak należy, dzwonię. Otwiera sąsiad. Patrzy na mnie, ja na niego. I wyskoczyłem z tekstem: Witam sąsiada, a u sąsiada wszyscy żyją? Ten patrzy jak na idiotę i mówi, że tak, jeszcze tak, chociaż chętnie by ukatrupił swoją dziewczynę. Mówię mu na poważnie, że policja zgłosiła, że jest u niego zgon. Gość śmieje się strasznie, ale mówi, że nie, u niego wszyscy żywi.

Wracam na dół do kolegów i mówię, że zero trupa, wszystkie żywe. No to za telefon i dzwonienie na policję. Po około 15 minutach okazało się, że były dwie interwencje policji, jedna była ze zgonem, a druga to awantura u sąsiada. No to pojechaliśmy na nowy adres i zrobiliśmy swoje.

Mała pomyłka, ale bardzo długo sąsiad patrzał na mnie wzrokiem pomylonego szaleńca, a sąsiadki miały przez tydzień o czym gadać. :)
Mrowkaz Odpowiedz

A S Bytom początek...

ZielonaPigwa

Genialni są 😊

Byakk

To brzmi jak tytuł jakiegoś nowego filmu 🤔

AkariStyle

@ZielonaPigwa Racja. Kocham ich 😄

ASBytom

@Akari - My Ciebie też ;-)

GdzieMojeTeletubisie Odpowiedz

Mama podawała swoje dane facetowi z zakładu pogrzebowego żeby zrobili rachunek za pogrzeb. Mówi swoje imię a facet na to, Jolanta, Jolunia ... wczoraj taką chowaliśmy i się uśmiechnął.

anonimowy1979

Zboczenie zawodowe.

Truus Odpowiedz

Najpierw jest dochodzenie czy nikt się nie przyczynił do zgonu. Jeżeli nie to wzywany jeat zakład pogrzebowy i zabierają ciało do lodówki i rodzina wybiera trumne itp Nikt z trumnami nie jeździ po domach. Jeżeli jest takie podejrzenie to przeprowadzana jest sekcja prokuratorska. Dopiero później prokuratura wydaje pozwolenie na odebranie zwłok i rodzina jedzie do prosektorium odbiera dokumenty i jedzie do urzędu i do zakładu pogrzebowego załatwia pochówek. Jakby kogoś to interesowało to tak się to odbywa.

GdzieMojeTeletubisie

Tu się nie zgodzę. U mnie było tak, że mama pojechała wybrać trumnę. Potem ludzie z zakładu pogrzebowego przywieźli ją do domu i zabrali razem z ciałem do kaplicy/chłodni.

Cyberman Odpowiedz

A czy to nie jest przypadkiem tak, ze zaklad pogrzebowy przejmuje cialo od policji lub od szpitala dopiero po zakonczeniu ewentualnego dochodzenia? Przeciez zmarlego trzeba przygotowac, zalatwic formalnosci. Jeszcze nie slyszalam zeby policja odrazu zamawiala trumne (ktora przeciez wybiera rodzina zmarlego) tylko pakuja do worka.

Hevra

Ojciec chłopaka pracuje na takich akcjach. Szczerze nie zagłebiałam się w to, jednak z tego co wiem to prokurator jedynie co to stwierdza zgon, jeśli nie ma żadnych podstaw żeby stwierdzić działania osób trzecich/samobójstwo/chorobę to właśnie wtedy mogą zabrać ciało.
Mogę się mylić, nigdy wprost nie pytałam chłopaka (i tym bardziej "teścia") o jego pracę.

NesquikBoi Odpowiedz

ASBytom nie podrabiaj się

HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Chyba się za dużo PitBulla naoglądałeś autorze ;)

Batubatunde Odpowiedz

w kontekście Twojego zawodu rozwaliło mnie określenie "ekipa się rozkłada..." xD

annakarenina Odpowiedz

A S Bytom? 😂😂

Mios Odpowiedz

Z trumna? Serio? Moj narzeczony nigdy na wezwanie nie jechal z trumna, to wybiera rodzina. Wor, nosze I tyle.

Truus Odpowiedz

Najpierw jest dochodzenie czy nikt się nie przyczynił do zgonu. Jeżeli nie to wzywany jeat zakład pogrzebowy i zabierają ciało do lodówki i rodzina wybiera trumne itp Nikt z trumnami nie jeździ po domach. Jeżeli jest takie podejrzenie to przeprowadzana jest sekcja prokuratorska. Dopiero później prokuratura wydaje pozwolenie na odebranie zwłok i rodzina jedzie do prosektorium odbiera dokumenty i jedzie do urzędu i do zakładu pogrzebowego załatwia pochówek. Jakby kogoś to interesowało to tak się to odbywa.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie