#Nun9A

Kiedy skończyłam dwadzieścia dwa lata, padłam ofiarą gwałtu.
Wymawianie tych słów na głos brzmi sztucznie i sztampowo, ale chcę to wreszcie z siebie wyrzucić całkowicie. Historia poprzedzająca to wydarzenie będzie wyglądać przeciętnie, chociaż tylko z pozoru.

Poznałam go kilkanaście lat temu. Zaczęło się niewinnie, od wymiany e-maili. Potem kontakt polegał na długiej wymianie wiadomości, poprzez które staraliśmy się wzajemnie poznać. Krok po kroku budowaliśmy relację, która przerodziła się po dłuższym czasie w związek na odległość. Dalszy etap polegał na spotkaniach, wspólnym spędzaniu czasu na gruncie realnym, aż wreszcie zamieszkaliśmy razem w okresie wakacyjnym.

Felernego lata byłam po dość stresującym roku studiów. Na terenie "polskiej metropolii" wynajmowaliśmy razem mieszkanie położone w jednej ze spokojniejszych dzielnic.

Starałam się budować z nim wspólnie fundamenty zdrowego związku. Jednak była to złudna rzeczywistość. Ów związek zaczął się stopniowo wypełniać dziwną alienacją z jego strony. Próbował mnie stopniowo ustawiać pod swoje dyktando. Coraz częściej narzekał na moje kontakty lub rodzinę. Dochodziła do tego próba alienowania mnie od ludzi, którzy stanowili bliskie mi grono zdroworozsądkowych przyjaciół. Za każdym razem, gdy on wyrażał jakieś niezadowolenie, ja stawiałam na szczerą rozmowę, dyskusję i zmiany dwustronne - czyli coś, co robi dwójka dorosłych ludzi, chcących pójść na kompromis lub przezwyciężać przeciwności losu. Toksyczność tego jegomościa polegała na coraz mocniejszej próbie wmawiania mi, że jestem kimś innym niż w rzeczywistości, natomiast moje fundamenty związane z przyjaźniami lub pasjami - to jedno wielkie gówno. Dalej, w wyniku takich działań, pogłębiało się zdystansowanie między nami. Mimo prób mediacji i jakiegoś szukania wyjścia z owej "toksyczności" oddalaliśmy się od siebie. I tutaj docieramy powoli do kuriozum.

Około 2 miesiące później, podczas wspólnego mieszkania z nim, dostałam jakiegoś zapalenia okolic intymnych. Byliśmy u ginekolog. Dostałam leki, co wiązało się z brakiem "wiadomej cielesności". Po pewnym czasie zauważyłam, że za każdym razem, gdy on robi mi kolację, po jedzeniu jestem zbyt senna. Poranne posiłki robione przez niego dawały efekt osłabienia. W końcu takie regularne stadium zmęczenia, osłabionego organizmu, skończyło się tym, że któregoś ranka obudziłam się po stosunku (dalej byłam na lekach), którego nie pamiętałam. Ten człowiek zgwałcił mnie analnie. Niedługo później, na jego komputerze, znalazłam zdjęcia - przedstawiające mnie w bieliźnie, śpiącą jak śnięta ryba. Nie pamiętałam ani stosunku, ani faktu robienia owych zdjęć.

On wszystkiego się wypierał. Reagował agresywnie. Próbował mnie zgnoić. Zerwaliśmy. Od tamtych wydarzeń minęły 4 lata, a moja trauma wciąż trwa.
Yaspis Odpowiedz

Współczuję, mam nadzieję, że wyjdziesz z tego.

Selevan1 Odpowiedz

I nie zgłosiłas na policje mając zdjęcia? Próbowałaś jeszcze z nim rozmawiać?

Luuuuuuzik

Może się zwyczajnie bała, ze nikt jej nie uwierzy. Albo się wstydziła jak większość ofiar gwałtu. Dobrze się mówi komuś co by zrobił na miejscu takiej osoby kiedy nigdy nie był w takiej sytuacji.

PrzezSamoH

Postawcie się czasem w miejscu takiej kobiety. Spotkała ją straszna krzywda, dodatkowo jej oprawcą była bliska osoba. Ona musi niejako udowodnić, że doszło do gwałtu. Szczegółowo odpowiadać na wszystkie pytania, pokazać te zdjęcia wielu ludziom, pójść na badania. I raczej facet nie przyzna się potulnie do winy, a jego obrońca będzie odwracał kota ogonem w sądzie - zdjęcia są ustawione, ona sama chciała seksu analnego, ćpa coś wariatka i dlatego nie pamięta... Zamiast próbować zapomnieć to kobieta musi ciągle odtwarzać własną tragedię. Ja podziwiam kobiety, które miały dość siły, żeby przez to przejść.

Panieneczkamakowa Odpowiedz

Wszyscy pytają o policje, ale myślicie że to takie łatwe i przyjemne? Przeżywać to na nowo, udowadniać że to nie kłamstwa (dla policji takie zdjecia moglyby być np. Ustawione)... Jasne że lepiej byłoby żeby organy ścigania wiedziały o przestepstwie, ale nie dziwcie sie zgwałconym kobietom że nie mają na to dość siły. A kiedy już je mają zwykle jest za poźno by to zgłaszać.

Feniks06

A to w takim razie spoko. Możemy sobie dalej z czystym sumieniem narzekać że sprawcy gwałtów chodzą na wolności

Wtorek09 Odpowiedz

>Kiedy skończyłam dwadzieścia dwa lata, padłam ofiarą gwałtu.
>Poznałam go kilkanaście lat temu.
>Od tamtych wydarzeń minęły 4 lata, a moja trauma wciąż trwa.

Reasumując: Masz 26 lat, a jego znasz od kilkunastu. Facet, który jest z Tobą od lat nastoletnich, zrobił Ci coś takiego? Boże, co za potwór :/

CannabisWhisky

Też mi się wydaje że zmyślone

Szalonyumysl Odpowiedz

Oddałabym mu. Serio. Dosypałabym mu czegoś i wsadziła dildo w dupsko. I udokumentowała jak on.

Lingling Odpowiedz

Współczuję ale nie rozumiem, dlaczego ten człowiek nie siedzi w wiezieniu. Zgłosiłaś to? Byłaś na policji? Czy powiedziałaś mu pi prostu, ze ma się wyprowadzić?

rassdwa Odpowiedz

Nawet nie wiesz jak bardzo mi przykro. Współczuję ci. To straszne, że coś takiego zrobił ci człowiek, któremu ufałaś. Mam nadzieję, że uporasz się z tą traumą. Życzę ci spokoju.

nata Odpowiedz

Mam nadzieję, że zgłosiłaś to na policję.

HagenZBagien Odpowiedz

Facet jest na wolności i prawdopodobnie robi to samo innej dziewczynie. Bo autorce nie chcialo się iść na policję.

DoraTonxLupin Odpowiedz

Zgłoś to. Może krzywdzić inne dziewczyny.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie