Zawsze mówiłam, że mężczyznom trzeba ufać, nie kontrolować, nie sprawdzać. Żyłam w przekonaniu, że zaufanie w związku to podstawa.
Raz w życiu zdarzyło się przeczytać pierwszą wiadomość z messengera.
Dowiedziałam się, że mnie zdradza.
Dodaj anonimowe wyznanie
I dobrze sobie mówiłaś. Zaufanie to podstawa zdrowego związku. To, że twój facet okazał się świnią, nie znaczy, że każdy mężczyzna myśli tylko o seksie, a kiedy już zwiąże się z kobietą, obmyśla plan jakby ją najszybciej zdradzić.
O przepraszam bardzo - każdy z nas myśli tylko o seksie :). Tyle, że już nie każdy planuje posuwać wszystko jak leci.
No tak, ale czasem się właśnie zdarza, że kobieta myśli, że jest w fajnym, szczerym związku, a tak naprawdę jest od wielu lat zdradzana...nie dowiedziałaby się, gdyby go nie sprawdziła...Ciężka sprawa, bo grzebanie w czyjejś komórce albo komputerze jest obrzydliwe.
O przepraszam bardzo, nie każdy z nas myśli tylko o seksie. No, w każdym razie nie cały czas :p
Niestety tak to bywa, jak czlowiekowi sie oferuje zbyt wiele. Bylam, czulam, znam obustronnie.
Kochac trzeba przede wszystkim siebie - innych zas z mega rozsadkiem.
"znam obustronnie"
Znaczy ktoś cię zdradził i ty kogoś zdradziłaś.
Ciekawe czy partner wie...
@Gro9 - tak. W wielu moich komentarzach poruszam ten temat. Trzeba go poruszać obustronnie dla wiedzy i zrozumienia, zwłaszcza powody zdrady wiele tłumaczą - NIGDY zdrada nie jest w porządku albo "ok bo to i to". Nigdy.
Nie wstydze sie o tym mowić - byłam sobą zawiedziona, ale czasem głupszy człowiek musi się widać nauczyć czegoś własnym i cudzym kosztem.
Partner wiedział i wybaczył, ale nie dało się tego odbudować - były różne powody i niedopasowania. Tak po prawdzie nie powinnam z nim być po tym - nie chciałam wybaczenia, a on przede wszystkim nie chciał być sam. Przeprosiłam go, także ponownie lata pózniej, bo było to absolutne świństwo i jazda, ale nic nie zmieni faktu, że się zdarzyło.
Wiele nauki z tego zyskałam gdy to ja zostałam zdradzona - daje to pewną perspektywę i miejsce do szczerych, chociaż nadal sfrustrowanych, rozmów.
Miałam tak samo - zaufanie sto procent, wychodził z "koleżankami na kawę", tiaaa, piątka ✋
Jestem chłopakiem, mam koleżankę z która lepiej mi się rozmawia niż z kumplami, kiedyś zrezygnowałem z tej znajomości dla tej jedynejj bo byla zazdrosna za usmiech, za rozmowę. Nigdy bym jej nie zdaradzil i wiesz co? Po 5 latach To ja sie dowiedziałem ostatni o jej "nowym". kontakt z kolezanka odnowilem ma chłopaka, z nim tez sie dogaduje i on nie ma z tym problemu :)
No widzisz :-) nie zwalam tu winy na facetów czy coś. Tylko u mnie była podobna sytuacja jak opisana w wyznaniu. Zaufanie, wyrozumiałość wolna ręka. A dowiedziałam się o tym, że mnie zdradzał jak nasza wspólna znajoma (już z kilka dobrych miesięcy po naszym rozstaniu) po pijaku wygadala się, że robił mnie na lewo i prawo właśnie z tymi "tylko koleżankami" xD. I w sumie od tamtej pory moje zaufanie jest okropnie ograniczone i współczuję mojemu obecnemu partnerowi, mimo że staram się nad tym pracować, to zdarzy się jakiś flashback i wynika głupia sytuacja.
Ufaj, lecz sprawdzaj - po prostu upewniaj się, że masz rację
Oj tam... lepiej miej satysfakcję, że trafilaś na dobrego faceta i wiesz to na 100% ;) tak pół żartem pół serio
Bo to jest podstawa, po prostu twój facet okazał się zwykłym dupkiem.
nie każdy mężczyzna to twój eks
No, ja też twierdziłam, że ufam bezgranicznie, nawet wiedząc, że jego przyjaciółka ma na niego chrapkę. I wiesz co? Jak się rozstaliśmy, to się okazało, że mnie zdradzał z różnymi kobietami, a zostawił mnie, bo uznał, że z ową przyjaciółką będzie mu lepiej.
Taaak... z moim chłopakiem ustaliliśmy, że o wszelkich dwuznacznych sytuacjach z otoczeniem mówimy sobie od razu. Np. po ognisku ja i kolega byliśmy ostatnimi nieśpiącymi, to siedzieliśmy sami i gadaliśmy. Czyli byłam sam na sam z innym mężczyzną. I tym podobne. Już kilka tygodni po tym ustaleniu wyrwało się mojemu mężczyźnie imię jego byłej. Ok, ale kiedy z nią rozmawiałeś? Jak się spotkaliśmy, załatwiał coś u jej rodziców. Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś od razu? Nie wiedziałem czy mogę. Przecież ustaliliśmy, że mówimy sobie od razu o takich rzeczach. Jakiś bełkot w odpowiedzi.
Kilka miesięcy później leżę chora, chłopak śpi, biorę jego tablet, żeby coś pooglądać i coś mi odbija i przeglądam jego wiadomości na fb.
Już ze sobą mieszkaliśmy jak podrywał ostro jakąś laskę młodszą dziesięć lat. Mnie nazywał kochanką w pogaduszkach z dziewczyną z którą się spotykał.
Oczywiście podsumował konfrontację "Gdybym Cię nie kochał, to już by Cię tu nie było".
Szczyt głupoty?
Wyszłam za niego za mąż.
Współczuje Ci bardzo :( Co za **uj...
Ja "kontroluję", mimo, że to wbrew powszechnej opinii o zaufaniu. W końcu tak naprawdę wpuszcza się obcą osobę do swojego życia, do swojego łóżka, do swojej prywatnej strefy. Nie wyobrażam sobie życia w niepewności tylko i wyłącznie w imię zasady, że trzeba ufać. Okazja czyni złodzieja.
Kiedyś mąż miał taką koleżaneczkę, która bardzo się starała, żeby nam nie wyszło, zgrywajac przy tym przyjaciółkę od serca. Jeszcze wtedy niemąż, nie rozumiał sytuacji ani jej intencji. Konserwację przeczytałam przypadkiem, właściwie sam dał mi do wglądu, żebym zobaczyła czy to w porządku. Kontakt natychmiast został z nią urwany, mąż uswiadomiony. Nigdy jednak nie ma pewności co by się stało, gdyby znajomość nie była na odległość, a dziewczyna była bardziej nachalna.
Teraz nie ma już prywaty. Nie na moje życzenie - po prostu tak wyszło. Mąż często jest zalogowany na moim messengerze jak ma jakąś sprawę, to na nim pisze i się nie wyloguje. U mnie też bywa podobnie. Nikt nie ma z tym problemu, bo nikt nie ma nic do ukrycia i nikt nikomu dupy nie obrabia. Nie ma więc i problemów z zaufaniem czy wszelkimi wątpliwościami na temat wierności.
Słyszałam opinię kiedyś jednej dziewczyny, że ona rozumie, że kobiety sprawdzają facetów, bo zaufanie zaufaniem, ale niefajnie jest się potem dowiedzieć, że facet od wielu lat Cię zdradza. Sama nie wiem czy się z tym zgadzam czy nie ;P