#jkKPs
Od pięciu lat studiuję dość wymagający kierunek. Z czasem przyszło zwątpienie w to co robię, że po co, skoro i tak są lepsi, i się nie przebiję w tym zawodzie. Zaczęłam odpuszczać, przez co zawaliłam rok. W międzyczasie poznałam swojego chłopaka, który jest dla mnie ogromnym wsparciem. Zanim poznał mnie, był w kilkuletnim związku z pewną dziewczyną, z którą później zerwał.
Teraz przejdę do historii właściwej, o której nigdy nikomu nie powiem. Nic mnie tak nie motywuje do działania jak częste sprawdzanie profilu byłej mojego chłopaka. Czuję się od niej gorsza, uważam że jest atrakcyjniejsza i boję się, że mój chłopak zacznie mnie do niej porównywać i wtedy przekona się, że ona jest "tą lepszą". Jest to zupełnie irracjonalny lęk, ale nie mogę nad nim zapanować. Choć niewątpliwie są tego "zalety". Wzięłam się za naukę i staram się nadrobić materiał, zaczęłam ćwiczyć, by mieć lepszą figurę i stracić zbędne kilogramy, a nawet zapisałam się na lekcje angielskiego, by szlifować język.
Wszyscy myślą, że się samorealizuje i inwestuję w siebie, a prawda jest taka, że po prostu chcę sobie udowodnić, że jestem lepsza od byłej mojego chłopaka. Chciałabym w końcu żyć swoim życiem i nie bać się porównywania do niej, bo wiem, że to jest chore i co najmniej nienormalne.
PS. Mój chłopak w żaden sposób nie daje mi odczuć, że jestem "gorsza". Wręcz przeciwnie. Często prawi mi komplementy, podkreśla, że jestem miłością jego życia i to właśnie na mnie czekał, więc moje zachowanie nie wynika z tego, że on mi nie daje do zrozumienia, że jestem przez niego kochana.
Wizyta u psychologa bardzo by tu pomogła. Mimo, że motywacja do działania jest, to samo myślenie w taki sposób nie jest normalne.
Powodzenia w poznawaniu swojej wartości i lubieniu siebie! :)
Wizyte u psychologa bym zapisała, ale na "po zakończeniu studiów".
Dałabym się pochlastać za tak silną motywacje do pracy nad sobą, nawet jesli by była z dziwnych pobudek.
Ważne żeby w ogóle poszła.
Jak jej faza na psychologa sama przejdzie, to nikt nie powiedział że psychoza też.
Najgorsze jak zacznie się nagle przestać czuć dowartościowywana, zacznie się jakiś kryzys w związku, i problemy się zaczną.
Ja się zastanawiam jak to jest, że wszystkie te zakompleksione przegrywy na anonimowych mają "wspaniałego chłopaka, który je wspiera".
A dlaczego miałyby nie mieć? Jeśli kompleksy są w ich głowach to mogą to być fajne i ładne dziewczyny. A chłopak je "wspiera", bo często takie osoby potrzebują potwierdzenia z zewnątrz, że dadzą radę.
Bo taka zakompleksiona jeszcze znajdzie chłopaka. W drugą stronę to nie działa, żadna nie będzie chciała niepewnego siebie i przepełnionego kompleksami przegrywa. Bo facet ma być pewny siebie i najlepiej przebojowy.
Vader1337 nie musi, ważne żeby miał to coś.
To coś zawiera pewność siebie.
Nie wiem w jakim świecie żyjesz, ale tak naprawdę znacznie mniej jest tych pewnych siebie niż nieśmiałych i nie każda kobieta chce takie pewnego siebie, bo często tacy okazują się bucami.
Taa, ciekawe ile kobiet by chciało niesmialego, zakompleksionego chłopaka
@SheDevil Nie uważam siebie za przegrywa :) Tylko moje osiągnięcia w życiu i cele, które realizuje, nie potrafią mnie dowartościować i zmobilizować. Uważam, że to co osiągnęłam jest przypadkiem i kwestią szczęścia, a nie potwierdzeniem moich umiejętności i zdobytej wiedzy.
KnizeVegeta, ja bym chciała. A nie uważam, że mój gust jest jakoś bardzo wyjątkowy.
Oczywiście jeśli taki chłopak ma na tyle śmiałości, by w ogóle zagadać.
Trudno odbudować w sobie coś, co nie zostało nam dane przez rodziców - bo to jest ich cholerny obowiązek, by dać poczucie wartości i pewności siebie swoim dzieciom!
Daj sobie czas, twój chłopak pomoże ci odbudować pewność siebie, ale nie zrobi tego w kilka miesięcy, jak przez lata tego ci nie dano... To wymaga czasu! Bądź cierpliwa i przyjmuj te komplementy, a odrzucaj złe myśli i złe słowa o sobie. Tego nie naprawisz nawet w jeden rok.
Masz rację. Z perspektywy czasu widzę ile "szkód" w mojej głowie i we właściwym postrzeganiu rzeczywistości wyrządził ojciec alkoholik.
A ja polecam darmowa wersje na yt posłuchać sobie całkiem zabawnego gościa jakim jest Ajahn Bramn. Pomog mi z moimi lękami, rozumieniem siebie. Wystarczy puścić go sobie do snu i od razu uspakaja :)
Gdyby była lepsza to by z tobą nie był.
W zasadzie utwierdzasz się w tym swoim niskim poczuciu wartości.
Masz bardzo niska samoocenę i wiadome ze potrzeba tu sporo rozmów. A zacznij od tego ze każdego dnia powtarzaj sobie: „ ocena innych mnie nie interesuje, moje życie jest moje i tylko moje” powtarzaj do znudzenia pomaga ;)
może nerwica natrectw, w małym stopniu jak moja. Ja też robiłam sobie takie wrzuty na głowę i zdawałam sobie sprawę, że to jest chore. Musisz dużo pracować nad medytacja, czyli oczyszczaniem głowy z myśli. Jak przychodzą złe myśli to tzw mentalny plaskacz i ćwiczysz dalej niemyslenie ;) powodzenia
Jakbym czytała o swoim życiu, tylko, że nie mam zbytnio motywacji i czasem jest lepiej, czasem po prostu wegetuje. Nie idę do psychologa, ponieważ boję się, że usłyszę, że przesadzam.
Bo są "psychologowie" i psycholodzy.
Wymagający kierunek, czyli jaki? Bo już w wielu wyznaniach pojawia się to określenie ....