#jkBht
Przez dłuższy czas nie szło mi najlepiej, nie łapałam proporcji, mało też osób zwracało uwagę na to moje małe dzieło. Nie to jednak było najgorsze, a zachowanie mojego faceta. Na każdym kroku próbował podcinać mi skrzydła. Często słyszałam, że zachowuję się jak dzieciak rysując te głupoty, powinnam wydorośleć, spędzam nad tym za dużo czasu marnując go i że w ogóle nic z tego nie będzie.
Dzisiaj ten człowiek już nie jest moim partnerem, a ja wciąż rysuję. Ten mój "głupi komiks" ma obecnie prawie 1000 obserwujących (co jak na komiks o jednej, okrojonej tematyce jest dobrym wynikiem), już po paru minutach od umieszczenia nowej strony zaczynają pojawiać się komentarze, co sprawia mi niesamowitą satysfakcję. Nie miałabym jej, gdybym dała się stłamsić.
Nie dajcie się zdołować. Warto robić co sprawia przyjemność i nic innym do tego, czy hobby jest "dorosłe" czy "dziecinne". Najważniejsze jest samodoskonalenie!
Mi z kolei moja matka zawsze powtarzała, że mam wydorośleć, przestać rysować głupoty, nie nosić skarpetek w zwierzątka, bo to dziecinne i zacząć się uczyć. Teraz studiuję kierunek, który mnie interesuje, głupoty wciąż rysuję, tyle że za pieniądze, więc utrzymuję się sama, a skarpetki w zwierzątka to mój znak rozpoznawczy. :D
piona! mam 23 lata, kocham skarpetki w zwierzątka, a mój facet twierdzi, że są słodkie :D
A lubicie bluzy z uszkami? :D
Co do skarpetek, dostałam na gwiazdke długie, kolorowe, wzorzyste skarpetki i chodzę w nich, podtaczając nogawki spodni, ażeby było widać! Znajomi sie ze mnie śmieją, a ja powtarzam, że póki mogę, korzystam z dzieciństwa, bo za miesiąc mam 18-tke. :)
PS. Po 18 też mam zamiar je nosić, hihihi
Miłośnicy skarpetek w zwierzątka, łączmy się :D
Skarpetki w zwierzątką rządzą. <3
@Wiemzenicniewiem, mam kota i pandę <3
Ja kocham słodkie skarpetki :D
Och, jak mnie wkurzają tacy ludzie... "Jestem na to za dorosły!", "To dla dzieci!", "Nie będę się wygłupiał!", "Bądź poważny!", "Muszę się zachowywać stosownie do mojego wieku i pozycji!". Przepraszam bardzo, ale pie*dolenie. Trzeba być dzieckiem cały czas. :) Widać to dobrze często po osobach starszych, które nierzadko są bardziej wyluzowane i radosne, niż ich bufonowate dzieci, które przecież muszą być "dorosłe i poważne". Szkoda mi bardzo takich ludzi, bo duża część życia im ucieka przez takie podejście...
Właśnie. Niech ludzie,którzy mówią tak jak były autorki wyznania zadadzą sobie pytanie - Kto robi filmy dla dzieci,dzieci czy dorośli? ;)
Bo to jest tak, że dopiero po czasie uświadamiamy sobie, co jest najważniejsze w życiu.
Ee tam. Poznalas po prostu dekla. Ja ze swoja kobieta I lego moglbym godzinami ukladac :p liczy sie zabawa I satysfakcja a nie czy cos jest okej jak na ten wiek. Ale tak wlasnie zachowuja sie osoby z niskim poczuciem wartosci, a w ten sposob mysli, ze wywrze na Tobie podziw jaki on dojrzaly. Jedyne co pokazal to swoj debilizm. Pozdrawiam!
gdzie znajdę te prace? ;)
Przyłączam się do pytania! Też uwielbiam Disney :)
Też bym chciała wiedzieć :)
Najgorsze co można w życiu zrobić to posłuchać kogoś, kto mówi Ci, że to co sprawia Ci tyle radości jest bezsensowne...
No i dobrze postąpiłaś! Po co Ci chłopak, który nie akceptuje Twoich zainteresowań? :)
Grunt to robić to, co Cię uszczęśliwia :)
Moja siostra ma w tym roku 18, a mnie zaciąga na każdy film animowany zaś w domu PnP i Steven to pobrany na kompa tak samo połowa filmów to Marvel :)
Ja jestem nastolatką (16 lat) a mimo to mama mi powtarza że mam przestać oglądać kreskówki, anime, Disneya, zachowywać się jak dziecko (np. zachwyt nad koszulkami z Myszką Miki) i spoważnieć...
NIGDY W ŻYCIU!!!
Dawno temu odkryłam anime, potem mangi, a stąd już prosta droga do prób samodzielnego rysowania. Początkowo szło naprawdę opornie i kompletnie niczego nie ogarniałam. Ale jak już się uparłam to rysowałam. Nadal pozostawałam w klimacie komiksów, a z czasem byłam naprawdę dobra. Pamiętam jak dziś, jak któregoś dnia odwiedziła nas rodzina z dzieckiem i dałam młodej jakiś, według mnie, mniej udany rysunek, żeby mogła sobie kolorować. Mama dziecka zainteresowała się pracami, pochwaliła, popytała m.in. o to dlaczego nie wybrałam szkoły plastycznej. Wtedy, do końca życia sobie to zapamiętam, wtrącił się mój ojciec: "jak do szkoły plastycznej, jak ona nic innego narysować nie umie".
Od tamtej pory już nic nie narysowałam.