#jaGzf
Kilka dni temu, po długim okresie problemów z układem trawiennym, poszłam do lekarza, który uzmysłowił mi, że mój stan zdrowia to efekt lat pracy w dość napiętej, korporacyjnej atmosferze. Okazuje się, że mam ataki chronicznej biegunki za każdym razem, gdy się stresuję.
Informacja ta wcale mi nie pomogła, a wręcz przeciwnie. Teraz dostaję bowiem jeszcze częstszych ataków sraczki, bo denerwuję się tym, że się zdenerwuję i dostanę ataku sraczki. Pomocy...
Może zmień pracę, skoro to ona jest głównym czynnikiem stresującym?
@Solange łatwo powiedzieć
Wiem, ale zdrowie jest bardzo ważne. Psychiczne i fizyczne, a ta praca najwyraźniej wpływa na te i na te.
Na pewno łatwiej jest to zrobić niż poświęcać życie dla pracy, która nam szkodzi. Logiczne.
Idź do gastrologa, jak opiszesz objawy, to bez problemu dostaniesz leki, które objawowo wyregulują ustrój (są leki uspokajające jelita). Do tego kup sobie melisę do popijania w pracy i pij z rana jeden kubek.
Stresu nie wyeliminujesz, ale możesz próbować ograniczyć. Mi pomogło wyuczenie się zadawania sobie w myślach w stresujących momentach pytania: czy powinnam się tym AŻ tak przejmować? Na ile jest to ważne? Na ile mam na to wpływ. Na początku było to trudne, ale po jakimś czasie pomogło mi zmniejszyć skalę odczuwanego stresu w pracy.
Ja jeszcze polecę techniki oddechu - mi pomagają opanować stres. Do tego z moim odruchem (wymiotnym jak się stresuje) bardzo to pomaga. Może na brzuch też zadziała.
Niemniej przede wszystkim wizyta u specjalisty.
Zmieniaj pracę bo nie jesteś tak ważna w korpo żeby srać w majtki bo stres i targety.
To się nie nazywa perpetuum mobile, ale dodatnie sprzężenie zwrotne.
Bo perpetum mobile to że maszyna raz ruszona nigdy nie przestaje działać. A tu masz dodatnie sprzężenie zwrotne. Czyli dwie rzeczy z których każda się wzajemnie napędza aż do nieskończoności. Czyli stres zwiększa sraczkę. Większa sraczka to większy stres. większy stres to jeszcze większa sraczka. jeszcze większa sraczka to jeszcze większy stres. Jeszcze większy... itd itd.
A już mniej technicznie to zmień pracę. Może nie będzie łatwo, ale pomyśl że za 5 lat to możesz być wrakiem człowieka.
Odnoszę wrażenie że autor/ka dalej nie wie co to jest to całe perpetuum mobile
Pracuje w korpo, nie wiem jak na jakiś wysokich np. dyrektorskich stanowiskach, ale sama mam problem z układem pokarmowym. Serio nawet klienci to zrozumieją()jesli pracujesz na słuchawce) jak im powiesz "Przepraszam, ale zaraz do pana oddzwonię, gdyż zaczął mnie brzuch bolec, a ja chce sie móc skupić na rozmowie z Panem, bo skoro trwa 10 min to jeszcze potrwa 10" czy coś takiego.
Serio anonimowi, czy jest ktoś tutaj, komu jakby pracownica powiedziała "przepraszam, spóźniłam się 5 min bo brzuch mnie bolał/ przepraszam muszę wyjść do toalety" to zlinczowałby pracownika? Pewnie tacy Janusze są, ale najwyżej pomarudzą pod nosem
Zdarza się to autorce dość często, więc po krótkim czasie moze to zostać uznane po prostu za kiepską wymówkę.
Mi takie kłopoty się skończyły jak to po prostu zaakceptowałam. Ot, wiem ze będę miała biegunkę ;)