#ja1Na
Za czasów szkolnych, a więc w wieku około 16-17 lat, bardzo podobały mi się szerokie spodnie (takie, które wyglądają na kilka rozmiarów za duże). Moja ulubiona para marmurkowych jeansów (nazywana przez moich rodziców ''szykiem na bezdomnego''), spokojnie pomieściłaby dwie mnie. I to o tej parze będzie ta historia.
Czasami, rozbierając się pod koniec dnia, z rozpędu ściągałam spodnie i dół od bielizny za jednym zamachem. Przez moją nieuwagę zdarzało się, że owa bielizna pozostawała w spodniach, a konkretniej w ich nogawce. A że spodnie były bardzo szerokie, trudno było to zauważyć i dlatego czasami w nogawkach odkrywałam bieliznę sprzed kilku dni. Zawsze jednak orientowałam się na czas. No, prawie zawsze...
Owego feralnego dnia założyłam swoje ulubione marmurkowe jeansy i ruszyłam w pośpiechu do szkoły. Podróż autobusem, spacer do szkoły - nic nie wróżyło katastrofy. Do czasu, kiedy siedziałam na lekcji historii, a konkretnie na egzaminie, a historyk podchodzi do mnie i mówi:
- Szmatka ci upadła...
''Jaka szmatka?'' pomyślałam sobie, spojrzawszy pod ławkę. A tam... leżała moja brudna bielizna.
W kropki i z koronką, na dodatek. Nie mogło być mowy o pomyłce. Chociaż twarz historyka była czerwieńsza niż dojrzały pomidor, z kamienną twarzą odparłam, że nie wiem, do kogo należy owa ''szmatka'' i zgarnęłam ja stopą pod plecak, a stamtąd - do plecaka. Dopiero wtedy odetchnęłam z ulgą.
Na szczęście wszyscy byli zbyt pochłonięci egzaminem, by zauważyć sytuację.
Nie wiem, jakim cudem moja brudna bielizna zawędrowała w nogawce jeansów całą drogę do szkoły i zdecydowała się wypaść dopiero na lekcji historii. Faktem jest, że od tamtej pory zawsze dokładnie sprawdzałam moje spodnie na obecność niechcianych ''szmatek'', aby nie zażenować kolejnego nauczyciela.
A myślałem, że napiszesz jeszcze o drasce na tej bieliźnie.
Czyli miales gowniane mysli. 😉
Nie pierwszy już raz ;)
I zapewne nie ostatni.
Tak was czytam i przypomnial mi sie egzema. On by dopisał cos o upławach...
@ Ultraviolet...
Domyslam się że to doświadczenie.... lata spędzone na anonimowych wyrabiają pewne "nawyki myślowe"
Olimpijskie gacie. Z przodu złoto, z tyłu brąz?
a na środku ślady "srebra..."
Mi raz do torby (dokładniej do rzepa) przyczepił się stanik. Czerwony koronkowy stanik. Przeszłam z nim cała drogę do szkoły i zobaczyłam go dopiero w szatni. Mijałam po drodze kilkanaście osób i wszyscy się wesoło uśmiechali.
A zaraz po zdjęciu tych spodni nie zauważałaś, że nie masz majtek???
Specjalnie zdejmowała razem z nimi, żeby było szybciej.
Ten historyk musiał być jeszcze prawiczkiem.
Ja lubiłam ochowywac patyczki(niestety zużyte, ale nie aż tak ) do uszu i często wypadały w najmniej oczekiwanych momentach