#jSeLu
Wracając jednak do sedna. Moja ciocia, a jego mama zmarła dwa miesiące temu. Ciocia i mój tata żyli w dobrych kontaktach. Co prawda odkąd pojawiła się pandemia, oboje się nie widzieli (to starsi ludzie), bo ciocia chciała się izolować. Dzwonili jednak do siebie raz na dwa tygodnie najrzadziej. Ciocia skarżyła się przed śmiercią na ból nóg, ale mój kuzyn, a jej syn mówił, że nie ma co iść do szpitala, bo tylko się zarazi. Tata polecił jej teleporadę i na tym się skończyło.
To co wyszło po pogrzebie przechodzi ludzkie pojęcie. Ogólnie rzecz biorąc, ciotce zgniły nogi. Wdało się zakażenie i nieleczone doprowadziło do sepsy. Nie wyobrażam sobie jej bólu i cierpienia. Nie rozumiem też jak mój kuzyn mógł nie zadzwonić po pogotowie, kiedy ponoć jego matka wyła z bólu (oczywiście sąsiedzi słyszeli wszystko, ale nikt nie zadzwonił po lekarza). Nie rozumiem, jak ciocia mogła to ukrywać. Jak jej mąż i syn mogli jej na to pozwolić.
Na skromnej stypie jedynym tematem poruszanym przez nich był remont domu za pieniądze z ubezpieczenia. Jej ubrania wyrzucili na następny dzień. Babcię udobruchali, kupując jej robota kuchennego. Za pieniądze splamione krwią ciotki.
A teraz najlepsze. Jej syn założył sobie fanpage i codziennie wstawia ckliwe teksty o utracie mamy, cierpieniu i wielkiej miłości. Głupie baby udostępniają jego mądrości o nieskończonej miłości matki do dzieci. A rzeczywistość jest tak przerażająca, że aż zbiera się na wymioty. Jak można było tak postąpic? Jak widzę jego kolejny fałszywy post, kolejne zdjęcie Ś.P. cioci okraszone czarną wstęgą, to niedobrze mi się robi. Najpierw napisał książkę o tym, jak okropna była (znałam ją całe życie i była dobrą kobietą, ale jak każdy robiła błędy), a teraz lansuje się na jej śmierci, do której się przyczynił. To po prostu okropne.
"zgniły nogi", sepsa itp - coś takiego nie dzieje się w ciągu tygodnia, czy dwóch. Przede wszystkim musiały istnieć uszkodzenia, które do tego w ogole doprowadziły. Najczęstszą przyczyną tego typu stanów jest nieleczona stopa cukrzycowa - ból pojawia się tak naprawdę w bardzo ograniczonym stopniu, gdy granica martwicy dosięga tkanek bez uszkodzonych nerwów.W bardzo dużej mierze ciocia jest sama sobie winna - sory, ale własny rozum rzekomo miała - więc skoro sama olała kwestię lekarza, to cóż. Nawet, gdyby była ślepa, to efekty zapachowe musiały być przednie. Gangrena to nie zakrzepica, gdzie po prostu nawala (jak diabli), jednocześnie bez efektów wizualnych.
To ona ubezwłasnowolniona była, że nie mogła iść do lekarza jak "nogi jej gniły"?
Jak mogła iść do lekarza, skoro gniły jej nogi? :)
W tej waszej rodzinie to chyba więcej takich samozwaniczych pisarzy
,,,,,,,,,.......
Proszę, zgubiłeś/aś. Jak się poucza innych, to chociaż samemu powinno się świecić przykładem. Literówka się wkradła.
Przed wydaniem, książka trafia do korektora... Przynajmniej kiedyś tak było.
A jak może nie być samozwańczy? Psiarzy się nominuje?
Niby nie, ale w środowisku pisarskim istnieje dość ostry podział między pisarzami, którym wydawnictwo płaci, a takimi którzy płacą wydawnictwu.
Polega to na tym, że jeśli wydawnictwo decyduje się zainwestować w książkę, to musi by ona przynajmniej znośna. Czasem wydaje się mierne książki wpisujące się w popularny nurt, np. podróbki pięćdziesięciu twarzy Greya, ale nawet one muszą się przynajmniej na pierwszy rzut oka trzymać kupy i nieść za sobą jakąś wartość rozrywkową.
Z drugiej strony jeśli musiałeś zapłacić za wydanie, to inni pisarze oraz recenzenci uznają, że żadne wydawnictwo cię nie chciało i pewnie miały dobry powód.
Czasem może oczywiście być inaczej np. książka może być dobra, ale krótka i na niepopularny temat(wydawnictwa i czytelnicy zdecydowanie wolą grube książki)
Powiedzmy sobie jednak szczerze, większość książek opublikowanych za własne pieniądze, jest naprawdę okropna.
@KajKoLukx
To jest bardzo zabawne, ponieważ wydać cokolwiek za pieniądze wydawnictwa jest bardzo trudno. Znam kilka osób, którym się udało, i jakość ich książek nie miała z tym nic wspólnego, po prostu wkręciły się do tego środowiska. Smutna sprawa.
ohlala:
Sorry, ale to jest gówno prawda. Wydawnictwo to firma, która chce zarabiać, naprawdę myślisz, że biorą same miernoty, żeby zrobić przyjemność znajomym, a dobre książki odrzucają?
Problem z wydawaniem mogą mieć ludzie którzy piszą;
- krótkie utwory
- utwory o trudnym do określenia gatunku
- na jakiś trudny, nieciekawy dla większości społeczeństwa temat
- bardzo wolno, książka co dziesięć lat
Idąc Twoim tokiem rozumowania, Twój tata też się przyczynił do śmierci ciotki. Bo polecił jej teleporadę, zamiast przyjechać i zawieźć ją do szpitala...
Niestety, jedyną osobą, która odpowiada za śmierć ciotki, jest ona sama. Nie była upośledzona ani ubezwłasnowolniona. To, czyich rad słuchała, to był jej wybór. Gdyby zdecydowała się skorzystać z pomocy, to by skorzystała - w ten, czy inny sposób.
Kuzyn może i nie jest wobec niej w porządku, ale pisanie, że przyczynił się do jej śmierci, bo odradzał jej wizyty w szpitalu, to już gruba przesada. Podobnie bezsensowne są pretensje do sąsiadów. Pewnie powinni wykupić dla ciotki prywatną wizytę lekarską, po czym włamać się jej do mieszkania wraz z lekarzem. Tak przecież zachowuje się dobry sąsiad...
Zadziwia mnie, z jaką łatwością ludzie zawsze zrzucają winę na innych, rozgrzeszając równocześnie tych, którzy powinni za siebie odpowiadać.
Jeśli chcesz mieć do kogoś pretensje, miej je do rządu i mediów nakręcających bezsensowną paranoję. Do lekarzy, którzy nie protestują, tylko współpracują z rządem, współtworząc ten chory cyrk. To oni odpowiadają za to, że ludzie boją się wyjść z domu i nie mogą dostać się do lekarza.
Sąsiadka moich znajomych przez rok nie wychodziła z domu, nawet NIE OTWIERAŁA okien, bo tak bardzo bała się zarażania, o którym codziennie trąbili jej w mediach. Skutek? Kobieta już nie chodzi, nieużywane mięśnie osłabły jej na tyle, że pewnego dnia upadła i złamała biodro. Wszystko z powodu zastraszania i medialnej psychozy.
I ktoś tą książkę kupił?
W tym kraju czytelnictwo nie stoi na bardzo wysokim poziomie, wręcz większość ludzi nie czyta książek, więc fajnie by było, żeby ci co jeszcze czytają, czytali jakąś wartościową literaturę, a nie takie g... (nie czytałem i nie zamierzam, ale niestety podany w wyznaniu opis sugeruje, że nie warto tego czytać, o wydawaniu na to kasy nie wspominając).
Sporo osób ją kupiło. Kupcy głównie z okolic naszego miasteczka aby poczytac sobie troche o innej rodzinie. Na facebooku ma taz fanpage i całą rzeszę fanek 50+ które udostępniają jego posty o miłości matki do dziecka, dziecka do matki itp.
No tak, czego się spodziewać po babkach 50+, pewnie takich typowych Grażynach.
Niestety, ale gówno się sprzedaje. Stąd popularność gniota pt. 365 dni
A pieniądze rodzinie oddał?
Ogólnie kuzyn postąpił okropnie, odmawiając swojej matce lekarza i oczerniając swoją rodzinę w książce. Nic dziwnego też, że donoszenie na kolegów nie przysporzyło mu sympatii. Mimo to, ty też nie jesteś omnibusem. Znałaś ciocię jako dobrą osobę, a jej błędy wychowawcze uznałaś za drobne. Po pierwsze, to on żył z nią 24\7, nie ty, więc lepiej wiedział, czy nie ma jakiegoś gorszego oblicza. Po drugie, drobne błędy wychowawcze w kochającej i zgodnej rodzinie to pikuś, ale w rodzinie z trudną przeszłością (np. kryzys małżeński, gdy dziecko było małe, przez co zostało zaniedbane emocjonalnie) odbijają się wielkim echem, bo dziecko czuje, że nie dostało dość miłości. Oczywiście publiczne wylewanie wiadra pomyj na ludzi, którzy chcieli dobrze, ale im się pokomplikowało, nie jest czymś dobrym - na miejscu kuzyna bym tego nie robiła. Mimo to na pewno nie jest tak, że gość miał wszystko, rodziców z gołębim sercem i bajeczne dzieciństwo, ale ot tak zepsuty charakter.
No i co poradzisz, takie gnidy chodzą na tym świecie, zobacz ilu takich pełni wysokie stanowiska w różnych firmach czy w państwie.
Kuzyn pewnie swoje przecierpiał w dzieciństwie, niech skończy podstawówkę liceum i zmierza na medycynę skoro tego chcę. Skąd wiedziałaś co on mógł czuć? Choć cała reszta jest kuriozalna, bo ktoś inny mógł po prostu zadzwonić po karetkę.