#jRUbQ
Mam 22 lata, urodziłem się w dysfunkcyjnej rodzinie w małej wsi. Życie od początku nie było dla mnie lekkie, wychowywałem się bez ojca. W jednym domu wraz z matką, dziadkami, ciotką i wujkami – cóż, nigdy tam się nie przelewało, jeśli chodzi o pieniądze, ale i atmosferę... W szkole podstawowej często byłem wyśmiewany z uwagi na moją nadwagę oraz spokojne usposobienie. Potem kiedy matka poznała nowego faceta, wyprowadziliśmy się, a ja zmieniłem szkołę – tam też nie było za dobrze, ale lepiej. Jego rodzina niezbyt za mną przepadała, niestety nowo poznany ojczym w krótkim czasie (około 2 lata) zmarł na nowotwór, po raz kolejny musieliśmy się przeprowadzić i znowu zmieniłem szkołę i otoczenie. Jakby tego było mało, to był jeszcze mały brat, którym musiałem często się opiekować. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, ale zacząłem wchodzić w rolę bardziej partnera niż syna... Tutaj też brakowało często pieniędzy i matka musiała dużo pracować, aby nas utrzymać. Przez cały ten czas towarzyszyła mi ogromna samotność i miałem ogromne problemy z nawiązywaniem relacji, w tym relacji intymnych. Potem pojawił się trądzik i moje poczucie wartości już całkowicie uległo załamaniu. Jednak w pewnym momencie postanowiłem coś zmienić, udało mi się schudnąć 30 kilogramów, zacząłem się lepiej uczyć i zdałem maturę, i nawet w pewnym momencie miałem dziewczynę. Jednak życie znowu zaczęło się sypać, chciałem iść na studia, jednak sam nie wiedziałem, co tak naprawdę potrafię, wybrałem jakieś losowe i po chwili się wypisałem, poszedłem do pracy i chciałem pójść na zaoczne, aby mieć jakieś pieniądze, ale też wykształcenie. Wtedy ponownie zaczęły się problemy, tym razem ze zdrowiem psychicznym... Zacząłem brać leki oraz chodzić na terapię, dopiero wtedy zrozumiałem, w jakim tak naprawdę schematyczno-psychicznym szambie się znajduję... Terapia była dla mnie ciężka pod każdym względem, jednak dała mi nowe spojrzenie na świat. Popadłem w kolejną skrajność, tym razem musiałem trochę się wyszaleć! Zacząłem nowe relacje, pojechałem na wakacje, jedne, drugie imprezy, czułem, że było mi to potrzebne zdecydowanie, jednak przez ten czas totalnie się nie rozwijałem oprócz studiów zaocznych z kiepskiego kierunku humanistycznego. Mało tego, straciłem przez leki formę i znowu przytyłem, dużo by tu jeszcze pisać, wystarczy powiedzieć tylko, że teraz jestem w punkcie życia, w którym nie wiem, co dalej. Mimo młodego wieku emocjonalnie jestem już starym facetem, czuję, że muszę już wszystko mieć, chcę zmienić pracę, może się wyprowadzić? Przede wszystkim poznać kobietę, ale kompletnie nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć, czuję stres, wstyd i frustrację...
Dziękuje za przeczytanie tej historii, co dalej nie wiem niestety...
Zacząłem. Powtórzone kilka razy, bardzo razi. A co do życia to go nie przegrałeś, tylko miałeś ciężki start. Masz dopiero 22 lata, całe dorosłe życie przed Tobą
Masz 22 lata, zycie sie dopiero zaczyna. I Nie masz sie czego wstydzic.
Co lubisz robic? Jesli nie wiesz, to najpierw tutaj mozna cos poszukac ( Dobre hobby, a Nawet kilka naprawde zmienia zycie, a Nawet ontwiera czasami na nowe znajomisci).
Niech twoje zycie stanie sie troche przyjemniejsze. Wtedy latwiej ustalac cele, zmieniac prace I miejsce zamieszkania.
"Dwadzieścia lat to za mało, by powiedzieć: Próbowałem i nie byłem szczęśliwy"
Kiedy staniesz na końcu swojego życia i spojrzysz na ten moment, zdasz sobie sprawę, że moment, w którym jesteś, to dopiero początek. Jeśli masz zdrowie, masz wszystko, co jest ci potrzebne. Chłopie, żyj!
Hej.
More by tak poszukac czegos , co baardzo polubisz robic? Nie mam na mysli Imprez, ale jakies hobby. I czasami hobby moze sie przerobic w prace.
Co bys chcial robic? Co daje ci satysfakcje? Jesli nie wiesz, to moze tutaj warto poszukac.
I nie masz sie czego wstydzic.