#Zm0Il

Żyłam przez prawie dwa lata z facetem, który był nałogowym kłamcą. Kłamał w dosłownie każdym aspekcie... do tego stopnia, że żył już w tym swoim świecie kłamstw. Nawet jeśli go przyłapałam na czymś, to on perfidnie się wypierał prawdy i wmawiał mi, że coś wymyślam, że coś mi się wydawało itp., dla niego słowo konfrontacja i prawda było słowem obcym. Ale to, co zrobił dzisiaj, było już przegięciem...
Byliśmy razem na imprezie i  w pewnym momencie zniknął mi z oczu na dłuższy czas. Zaczęłam go szukać i zobaczyłam, że obściskuje w najlepsze jakąś pannę...
A wiecie, co jest najlepsze?
Że jak wróciliśmy do domu i pakując swoje rzeczy, powiedziałam mu o tej całej sytuacji, to on mi odpowiedział, że coś mi się wydawało! No tak, czego mogłam się spodziewać po nałogowym kłamcy... 
Nawet nie wiecie, jak mi jest przykro i jaki wielki wstręt i obrzydzenie do niego czuję. Zastanawiacie się, dlaczego tyle z nim w ogóle byłam?!?! Bo go kocham! I wiem, że byłam głupia, tkwiąc w tym toksycznym związku, ale ta sytuacja wystarczająco mnie otrzeźwiła i dzięki temu wiem, że to w końcu ten moment. Ten człowiek się nigdy nie zmieni. Trzymajcie za mnie kciuki, abym się pozbierała po tym toksycznym związku, bo z pewnością nie będzie mi łatwo.
Dodaj anonimowe wyznanie