#jQFxH
Byłam dręczona w szkole i wiem, że nie tylko ja. Moja psychika jest w dużo lepszym stanie niż w szkole. Nie widzę moich dręczycieli i nie wyżywają się na mnie. Przez zdalne nauczanie stałam się silniejsza i wytrzymalsza, dzięki czemu jestem w stanie się im postawić.
Czyli to nieprawda dla Ciebie. Dla innych to prawda, np. dla tych którzy dręczeni są w domu...
No tak, zawsze ktoś będzie potrzebował pomocy, jedni podczas stacjonarnych zajęć, inni podczas zdalnych. Ja osobiście sam się przekonałem, że moje zdrowie psychiczne uległo poprawie podczas studiów zdalnych. Wiem co czuje autorka. Ktoś może mieć inaczej, więc chyba po prostu nikt nie ma prawa oceniać, czy zdalne nauczanie jest DOBRE czy ZŁE. Po prostu jest. Z plusami i minusami, jak nauczanie stacjonarne.
Każdy kij ma dwa końce, jednym taka forma nauczania odpowiada, innym nie.
W zdalnym nauczaniu problemem jest to, że większość dzieci nie może się skupić na treści lekcji i gdy nie siedzą w klasie i nie są pod kontrolą nauczyciela, to raczej ciężko im zająć się lekcją. Bardzo duża część uczniów na e lekcjach gra w różne gry, albo przegląda internet, zamiast uczyć się. Poziom egzaminów/matur, czy wyników jakie trzeba mieć by zdać do kolejnej klasy został bardzo obniżony. Później takie dzieci dorosną, pójdą do pracy, uzyskają prawa wyborcze - rząd hoduje pokolenie idiotów.
Wszystkie dzieci objęte e nauczaniem powinny mieć dodatkowe testy sprawdzające ich wiedzę - na normalnych, a nie ulgowych zasadach i jak ktoś się nie uczył to powtarza klasę.
Rząd wie co robi - hodują swoich wyborców.
już wyhodował, geniusze którzy wybrali pis nie uczli się zdalnie. Teraz każdy debil który w normalnej szkole ledwo wyrabiał może mówić, że e- lekcje to łatwizna. Ale debil w klasie, nadal jest debilem na elekcjach albo przy urnie wyporczej pisdzielców.
Nienawidzę, gdy ktoś mówi, że terapia pomaga. Mi nie pomogła i jest źle, więc od dziś nikomu nie pomaga!
Tak autorko?
Skończy się zdalna nauka, to zobaczymy, czy tak bardzo będziesz umiała się postawić.
A tak na poważnie, to ile ludzi, tyle opinii co do zdalnego nauczania - z tym że przeważają te negatywne.
Życie zdalne jest "dobre" tylko dla osób, które już miały problemy psychiczne, bo pozwala im się przed nimi chować zamiast stawiać im czoła.
Dla normalnych ludzi to praktycznie śmierć.
Ależ to jest prawda. Zdalne nauczanie jest ogromnym złem. Ty doświadczałaś gorszego, więc inaczej to odbierasz.
Widzisz tylko czubek własnego nosa. Dla jednego lepiej jest tak, dla drugiego tak. Nie mówisz za ogół, a za siebie. Dręczenie w szkole jest częstym zjawiskiem, ale np. przemoc domowa również. Nie jesteś wyrocznią.
Bydło, które ją terroryzuje, też widzi tylko czubek własnego nosa.
Myślę, że lepiej by piekło przechodził bachor, który niszczy inne dzieci w szkole, niż żeby te inne dzieci musiały mieć styczność z tym bachorem, który odbija na nich swoje problemy.
Sama przeszłam w podstawówce przez dręczenie, powiedzmy że w łagodnej wersji (była to przemoc słowna, której skutki odczuwam do dziś). Mam problem z zaufaniem i mnie osobiście jest dobrze na zdalnych, choć raz w tygodniu mamy zajęcia stacjonarnie, więc jakiś tam kontakt z innymi mam.
To jest prawda.Możesz mieć swoje zdanie,ale pamiętaj, że nie tylko ty masz zdalne nauczanie.Nie wiesz jak się cieszę ja jest sobota i niedziela bez nauki.Nie mów od razu że to nieprawda, jak nie wiesz jak przeżywają to inni.
Prawdą jest, że są dzieci bardziej i mniej zdolne. Prawdą jest, że są osoby które się cieszą ze zdalnych i nie.
Moim zdaniem wiele rodziców zetknęło się z rzeczywistością, że ich dziecko nie jest aniołkiem i najinteligentniejsze na świecie. I nagle to nie "zła Pani od matematyki się uwzięła na dziecko", tylko dziecko zwyczajnie nie radzi sobie z matematyką.
Wielu rodzicom nie podoba się, że ich dzieci nie są tak dobre jak uważali i zamiast coś zrobić narzekają.
Owszem są dzieci, które naprawdę cierpią (mają stany poddepresyjne, problemy z koncentracją) z powodu zdalnych ale to nie jest każde dziecko, wymówka depresji i smuteczku też jest wygodna.
Są dzieci, które nie trzeba pilnować i takie które trzeba. W domu mam przykład: siostra sama się ogranie, brat wolałby grać lub oglądać telewizję. Dopóki nasza mama nie wróci z pracy nie ma żadnych kontrolerów, żadnych pilotów, codziennie sprawdza obecność, notatki i zadania, a nawet daje bratu dodatkowe zadania (z rzeczy z jakimi sobie nie radzi).
Trzeba włożyć trochę pracy własnej jako rodzica, jak nie masz czasu (to swoją drogą po uj Ci dziecko jak nie masz nawet czasu dla niego) to wynajmujesz korepetytora, opiekunkę.
W rzeczywistości grupa, która najbardziej cierpi to rodziny biedne. Oni są ofiarami, bo nie w każdym takim domu jest komputer, stały internet. I to jest moim zdaniem główny problem zdalnego nauczania, nie Brajanek i Dżesika których rodzice nauczyli, że mogą sobie olewać i grać, a potem "oj depresją, oj smutek, oj bo brak przyjaciół, oj bo to brak przygotowania, oj bo to trudnem".
U mnie nic to nie zmieniło, jak czuje się sam w tym przypadku to i w drugim tak samo