#jK3Sw
Kiedyś mój pies się czegoś nażarł (duuuuże bydlę) i dostał zatrucia. Po prostu zrzygał się na podłogę. Mój mężczyzna był w pracy, więc sprzątanie spadło na mnie. Nie było takiej opcji, żebym się do tego zbliżyła.
Ugotowałam makaron, poczekałam, aż ostygnie i wywaliłam go na podłogę, żeby przykrył wymiociny.
Pies zeżarł wszystko. Podłoga była wylizana do czysta.
Nie żałuję.
Ą nie pomyślałaś o tym, że pies może się znowu zerzygać, i będziesz miała jeszcze więcej do sprzątania?
Wtedy więcej makaronu potrzeba
W takim razie za jakiś czas zaleje nas wszystkich tsunami z rzygowin psa autorki.🤔
Ale można zaryzykować. Za drugim razem jakby zauważyła że nie działa, posprzątałaby. Nie domyśliłeś się?
poplakalam sie od tego komentarza XDDD you made my day
Nie wiem jak innych, ale mnie uczyli, że jak organizm zwraca coś, to znaczy że mu to szkodzi...
Własne wymiociny mogą zaszkodzić psu. W ogóle jakiekolwiek
To tylko kundel przecież.
BridgePlease - a Ty to tylko debil. Cóż, może zjesz arszenik...?
Wow to chyba mam niezniszczalnego psa. Bo potrafił zjeść swoje wymiociny plus do tego kocie gó^^o. I żyje o dziwo xD
Wiekszej głupoty to chyba nikt nie palnął na anonimowych. Psy wpierdalają wszystko włącznie z własnymi rzygami, mój gdy się zrzyga to nim zdążę wziąć papier żeby posprzątać to już połowę zeżre, o gównach od których go odciągam siłą nawet już nie wspomnę
Bardziej by mnie to obrzydziło niż sprzątanie...fuj.
W takim razie nie polecam Ci mieć dzieci. One rzygają jak najęte pod siebie. Jak mi się przypomina jak miałam grypę żołądkową jaki dziecko i obrzygałam co się dało - łóżko, pościel, podłogę w pokoju, podłogę w łazience, siebie, mamę, tatę, a na dokładkę miałam sraczkę i się zesrałam w gacie - to podziwiam moich rodziców i współczuję zarazem, że musieli na to patrzeć i to sprzątać. Ja wiem, że nie dałabym rady, bo mam dokładnie to co Ty. Kiedy ktoś rzyga w promieniu 200 m ode mnie to spierdalam gdzie pieprz rośnie, bo nie dość, że brzydzi mnie widok wymiocin to jeszcze ten dźwięk podczas wymiotowania, bleee.
Szczerze nie rozumiem, czemu nie mogłaś tego zakryć i poczekać do powrotu faceta. Wiem mogło trochę brzydko pachnieć ale z dwojga złego lepsza opcja.
Ale wiesz że wymioty są funkcją obronną organizmu i mają na celu pozbycie się substancji toksycznych z organizmu.
Gratulacje zamiast posprzątać wolałaś ryzykować zdrowie swojego psa.
Jakby psy nie były takie głupie to by nie wpierdalały swoich rzygów przykrytych nawet kupką kiełbasek...
Jesteś żenująca autorko i współczuje twojemu psu.
Współczuję twojemu psu, może jakbyś trochę się douczyła to wiedziałabyś jaką funkcje pełnią wymioty ale widać z myśleniem u ciebie słabo tak jak z podstawową wiedzą...
Ojej az sie wzdryglam po przeczytaniu komentarza. Jak ty wychodzisz z swoim psem na spacer? Czy po prostu zostawiasz kupe psa tam gdzie zrobi i juz....
Nawiedzona obrończyni zwierząt się odezwała. Widać że nic nie wiesz o psach.
Ech... kobieta + ideologia nigdy nie daje nic dobrego.
Rękawiczki, maseczka i jedziesz.
Ale nie... Lepiej wpaść na idiotyczny pomysł i zatruć psa jeszcze bardziej.
Też mam zwierzaki i też mam ten sam problem. Cofa mi się automatycznie i tylko powstrzymuję się, aby samej nie rzygnąć. Jednak cofa mi się jeszcze bardziej, jak moja suczka dobiera się do tego, co zwróciła (albo co kot zwymiotował). Na samą myśl mi podeszło do gardła. Ble.
Ja bym jednak żałowała - substrat wymiocin się nie "przyjął", a więc mogło w nich być coś toksycznego, drażniącego mechanicznie, albo zarazki.
No i pewnie chłopak przyszedł z pracy i niczego nieświadomy dawał się wylizywać pupilowi po twarzy...