#jJvTK
Nie byłabym w stanie zajść w ciążę, wiedząc ile energii, czasu, nerwów i pieniędzy się na tym traci. Nie byłabym w stanie zaakceptować mojego ciała po ciąży. Nie byłabym w stanie zaakceptować tego poświęcenia. Nie byłabym dobrą matką. Dlatego świadomie i z wielką chęcią wybieram przyszłość bez dzieci.
To Twoje życie, Twoja sprawa i Twoja decyzja i nikomu nic do tego. Normalna sprawa i tyle. Nie będzie żadnej gównoburzy.
22 lata i większość koleżanek jest już w ciąży albo ma dzieci? Gdzie Ty mieszkasz? Chyba, że masz koleżanki starsze od siebie...
Zajmij głowę rozwojem osobistym, hobby, czymkolwiek, nie skupiaj się na tym czego nie chcesz w życiu, a na tym czego chcesz. Zdecydowanie będziesz miała spokojniejsze życie.
Nie zapomnij podwiązać jajowodów.
Ale kogo to obchodzi tak naprawdę. Nie wiem co to robi na tej stronie
Wszystko spoko, mam tylko jedną jedyną uwagę, i to jako osoba świadomie bezdzietna - większość ludzi nie lubi obcych dzieci, zazwyczaj lubi się tylko swoje, ewentualnie w najbliższej rodzinie tak jak Ty teraz. Pod tym kątem masz potencjał, że będziesz swoje dzieci lubić. Mnie osobiście bardzo męczy przebywanie nawet z najbliższymi dziećmi i stąd się upewniam, że nie chcę. Ale resztę Twoich argumentów też podzielam - o ciąży, poswieceniu, itd
No i to twoja sprawa. Nie chcesz mieć dzieci to ich nie miej. Nikomu nic do tego.
Nie mówię Ci, że masz mieć dzieci. Chcę tylko zwrócić uwagę, że tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono. Dosyć krótkowzroczne jest przekonanie, że „nie byłabym w stanie”, bo skąd możesz wiedzieć, czy byś była? Własna ciąża i własne dziecko, to jest doświadczenie, którego nie jesteś w stanie przeżyć, patrząc na innych. Nie trzeba lubić obcych dzieci, żeby pokochać własne.
Na pewno posiadanie dzieci wymaga rezygnacji ze swojego egoizmu. Albo się do tego dojrzewa, albo nie.
Egoizmem byłoby jakby zaszła w ciążę i urodziła mimo niechęci do dzieci poza tymi w rodzinie (a z dziećmi w rodzinie też nie przebywa się cały czas jak ze swoimi), bo ,,nie trzeba lubić obcych dzieci, żeby pokochać własne". A jeśli by nie pokochała? Skrzywdziłaby tylko to dziecko. Powiedzenie ,,tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono" niezbyt jest tu odpowiednie, bo lepiej chyba żeby nie zachodziła w ciążę tylko po to, żeby sprawdzić czy może jednak jej się nie spodoba, pokocha dziecko i zaakceptuje swoje ciało po ciąży. Zrezygnowanie z dzieci kiedy się czuje, że nie będzie się dobrym rodzicem to jest dojrzałość. A ty ostatnim zdaniem sugerujesz, że jak ktoś nie chce mieć dzieci (posiada to się przedmiot martwy, dziecko się ma) to jest niedojrzały i jest egoistą. Może źle zrozumiałam to zdanie, ale tak to brzmi dla mnie. I swoją drogą zwróćmy uwagę na to, że kochanie swoich dzieci to nie to samo co lubienie. Rodzice mogą kochać swoje dzieci, ale ich nie lubić, tylko mało którzy się do tego przyznają.
W takim tempie wejdzie kiedyś państwowy zawód matki, ewentualnie jeszcze można liczyć na postęp technologii.