#jJtLq
Pewnego razu gdy poszłyśmy z kuzynkami na spacer, one poruszyły temat chłopaków, miłości, zakochania. Pamiętam, że słuchałam ich wtedy z ogromnym skupieniem i doszłam do wniosku, że fajnie byłoby mieć chłopaka: osobę, która sprawi, że będę szczęśliwa tak jak moje kuzynki. W mojej głowie pojawił się pomysł znalezienia chłopaka, a że w wiosce nie było chłopców, którzy mi się podobali, musiałam szukać szczęścia gdzie indziej.
Zabrałam telefon rodziców, schowałam się w swoim pokoju i zadzwoniłam na pocztę głosową. Od razu odebrał mężczyzna o bardzo pięknym głosie "Dzień dobry, tutaj poczta głosowa (...), aby sprawdzić stan konta wciśnij 1 (...)", na co ja swoim dziecięcym, zalotnym głosikiem powiedziałam "Wiem, że jesteś zapracowany, ale chciałam cię tylko zaprosić na randkę. Daj znać, jak skończysz pracę"...
Do randki oczywiście nigdy nie doszło. Niestety, całą historię usłyszeli rodzice i jest czasem wspominana na spotkaniach rodzinnych, zaraz po pytaniu, czy kogoś już mam :)
ile miałaś wtedy lat? Bo chyba do najsprytniejszych nie należałaś
Była mała. Małe dzieci robią czasem dziwne żeczy; postrzegają świat inaczej niż dorośli. Ty rozumiem byłeś/byłaś młodym Einsteinem?
Rzeczy* :(
To tak bardzo anonimowe że cała wioska pewnie śmieje się do tej pory 🤦 serio??
Słodkie ❤️