Kiedy byłam w drugiej klasie liceum (właściwie to w zeszłym roku), religii uczył mnie ksiądz. Z mega dystansem do wszystkiego, można było z nim rozmawiać na każdy temat, zabawny, lubił czasem "pocisnąć" komuś (w ramach żartu), ogólnie naprawdę w porządku, rzadko zdarza się taki człowiek, zwłaszcza ksiądz. Był już chyba maj albo czerwiec i ksiądz postanowił wyjść z nami na dwór, w końcu ładna pogoda, trzeba korzystać. I tak rozmawiamy sobie z księdzem, zaczęłam się z nim o coś sprzeczać i coś mu powiedziałam, nie pamiętam co, ale właśnie chciałam mu pocisnąć. Jego odpowiedź mnie powaliła:
- Weź się uśmiechnij. - powiedział.
No więc uśmiechnęłam się, a on tak patrzy i mówi:
- Tak mi dosrałaś, że ci gówno między zębami zostało!
Oczywiście nie byłam zła ani urażona, tylko się śmiałam z tego.
Ksiądz - mistrz ciętej riposty. :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Też miałam takiego księdza w gimnazjum :) Religia nigdy nie byla nudna, pokazywał nam różne zdjęcia ze swoich podróży, dużo opowiadał :) Można było z nim pogadać o wszystkim, ale pocisnąć też potrafił 😆
Ksiądz też człowiek :D
Też mam takiego świetnego księdza, który mnie uczy religii 😀 Radomsko pozdrawia! 😀
To najlepszy ksiądz na świecie! 😃
@Mlekosojowe ty też I LO? 😀
@hushhush LO, ale nie pierwsze 😁 ksiądz jest słynny 😀
Nie sądziłam, że ktoś z anonimowych skojarzy o kim mówię haha 😀 ksiądz Michał taki sławny! 😀
@hushhush, @Mlekosojowe popieram! Może nawet się znamy?:D
@LiczbaAvogadro602 z której klasy jesteś? 😀
Ja z drugiego LO (najlepsze ;D), ale ks. Michał sławny na całe Rsko :D
@LiczbaAvogadro602 Chodzimy razem do szkoły! 😏
Mlekosojowe musimy się poznać! :D
LiczbaAvogadro602 świetny pomysł! 😃
Ale świetny ksiądz! :)
U mnie ksiądz na religii puszczał nam filmy na laptopie :D np. ,, Kroniki opętania ", ,, Obecność " ponieważ były o tematykę religijnej :D
Uwielbiam takich księży :) Sama znam kilku z którymi zawsze chętnie się rozmawia i żartuje :)
Ja w gimnazjum miałam katechetę, który po paru próbach zorganizowania z nami normalnej lekcji stwierdził, że już nie ma co próbować. Gadał z nami normalnie, śmiał się, czasami powiedział coś o Bogu. Teraz, w liceum, religii "uczy" ksiądz. Wiecznie smutny, przez pół lekcji gada dennym tonem, a przez następne pół dyktuje to co powiedział, abyśmy zapisali to w zeszycie. Gdybym nie wierzyła w Boga albo jakoś zwątpiła w Kościół, to na pewno bardziej do Boga zachęciłby mnie ten katecheta, niż ksiądz, z którym obecnie męczymy się 2x w tygodniu po 45 minut.
Tacy księża zdarzają się niestety coraz rzadziej ;(
Tacy ludzie zdążają się coraz rzadziej ;-/
Skąd taki wniosek, że coraz rzadziej? Ja miałam w szkołach samych młodych kapłanów (przed 30) i wszyscy tacy byli :)
@Saitama naprawdę Ci zazdroszczę, ja trafiałam w szkole na samych bufonów, bez urazy dla księży
Brawo on ! :D
W gimnazjum uczył mnie ksiądz z bardzo specyficznym poczuciem humoru za co niewiele osób go lubiło. Pomimo że to była gimbaza złapaliśmy mega kontakt. Minęło prawie 10 lat i jesteśmy dobrymi znajomymi po dziś dzień