#jB8NP

Wyznanie #2UNzu przypomniało mi o mojej przygodzie z młodości... Miałam jakieś 16 lat, więc zostałam zaproszona na wesele bez osoby towarzyszącej. 


Następnego dnia po weselu odbywały się poprawiny, nie miałam ochoty na kolejny dzień samotnej zabawy, a perspektywa wolnego domu kusiła ;) powiedziałam rodzicom, że źle się czuję i zostałam w domu. Impreza odbywała się jakieś 15 minut jazdy samochodem od domu, więc umówiłam się z siostrą, że puści mi sygnał przed wyjazdem, żeby dać nam czas na ogarnięcie się (moi rodzice nie akceptowali mojej i mojego chłopaka znajomości, więc ukrywaliśmy to, że się widujemy).


Godzina mniej więcej 18, dobrze się bawimy nie całkiem ubrani... I słyszę trzaskające drzwi od garażu :o szybka kalkulacja, chłopak wziął ubrania i wyszedł na taras (wrzesień, 10 stopni XD). 


Cała trzęsąc się z nerwów poszłam przywitać rodziców, zrzucając to na gorączkę, sekundy w których mama była w moim pokoju wlokły się jak godziny…


Na szczęście po imprezie szybko wzięło ich zmęczenie i przemyciłam chłopaka na zewnątrz. Nie wiem co przyszło nam do głowy z wystawieniem go na balkon, na szczęście nie musiał skakać, a rodzice już akceptują związek.
Lavellan Odpowiedz

XD nową skalą termometryczną.

bazienka Odpowiedz

paskuda z tej siostry ze cie nie ostrzegla ;p

Siostrą najkochańsza, wypadło jej z glowy po prostu... Nie wydało się więc nie bylam zła xD

bazienka

tyle dobrego :) szczesliwosci :)

ZieloneJablko Odpowiedz

Czy tylko ja dostawałam zaproszenia z osobą towarzyszącą od kiedy miałam 14 lat? ;(

kapelusz

Tego wymaga kultura.
Za to kolega i jego siostra (oboje w wieku 25-35 lat!) dostali zaproszenie bez osoby towarzyszącej ._.

Mikser

Mam prawie 23 lata, a zostałam dopisana do zaproszenia rodziców, tak jak małe dzieci 😓

bazienka

ja dostalam bez, bo akurat bylam sama i panna mloda stwierdzila, z enie moge wziac kolezanki albo pryzjaciela, akceptuje tylko PARY W ZWIAZKACH

zxzxzx

Osoby towarzyszące czternastoletniego dziecka to mama i tata. Nikt nie jedzie na wesele zajmować się cudzym bachorem.... znaczy tego... "osobą towarzyszącą".

Narcystka

Ja uważam, że powinno się zapraszać pary, jeśli zaproszony jest w związku, ale jeśli ktoś jest singlem to jakos mogę przymknąć oko na pojedyncze zaproszenie. Czasami to duży kłopot znaleźć na siłę osobę towarzyszącą, która jest na tyle sprawdzona, że nie zrobi trzody. A takie historie słyszałam od znajomych. Obca dla rodziny osoba narobiła wstydu i sobie, i osobie zaproszonej. Chciałam jeszcze dodać, że mnie zapraszali na wesele z rodzicami do 21 roku życia, bez osoby towarzyszącej, choć miałam wieloletniego partnera. A że moi rodzice niepijacy, to zdecydowali że na wesele nie idziemy i poszliśmy wyłącznie na obiad na poprawiny. No ale co mam zrobić, focha strzelać? :) Zaprosili jak chcieli, to ich dzień. Szkoda tylko, że moi rodzice zdecydowali zamiast mnie, bo nigdy nie bawilam się na żadnym weselu do rana.

zxzxzx

Ostatnio ślub w mojej rodzinie wywołał oburzenie mojej matki. Ja (wówczas dobiegałam 30 lat) dostałam zaproszenie z osobą towarzyszącą, a moja matka (po 60) bez. Nie posiadała się z wściekłości, że uznali, ze ona nie może kogoś mieć, a ja mogę. Ostatecznie nie pojechałyśmy, ale z zupełnie innych powodów niż te dziwne zaproszenia.

Rillianne

@Mikser, poszłaś/pójdziesz? Gdybym ja w wieku 23 lat nie dostała osobnego zaproszenia tylko dopisano by mnie jak dziecko do zaproszenia rodziców to na pewno by mnie na tej imprezie nie zobaczyli. Sprawa osoby towarzyszącej to jedno, można się sprzeczać czy zapraszać z czy bez, no ale nie dać dorosłej kobiecie zaproszenia tylko dopisywać ją do rodziców to już moim zdaniem przegięcie.

Ja uważam, że nawet jeśli wydaje nam się, że dana osoba jest singlem to jednak wypada ją zaprosić z osobą towarzyszącą. Po pierwsze dlatego, że w większości przypadków nie mamy stuprocentowej pewności, że dana osoba się z nikim nie spotyka, może ma kogoś, ale z jakiegoś powodu nie jest to "oficjalna" informacja. Po drugie wesela są raczej imprezami dla par, nawet jeśli ktoś faktycznie jest sam to może zaprosić na zabawę np. przyjaciela. Jak nie zaprosi to przy potwierdzaniu obecności powie, że będzie sam, więc nie generuje to żadnych kosztów, a zapraszającym nie można nic zarzucić, bo zaprosili z osobą towarzyszącą, a że ktoś nie skorzystał to jego decyzja. W kwestii wieku to moim zdaniem osiemnastka jest taką umowną granicą. Na pewno nie wyobrażam sobie zapraszania szesnastolatki z chłopakiem, moim zdaniem to przesada, aczkolwiek zależy od organizatorów imprezy.

Mikser

Rillianne. Nie poszłam na to wesele. Ogólnie nie przepadam za tego typu imprezami, a tym zaproszeniem dodatkowo mnie zniechęcono. Poczułam się jak piąte koło u wozu. Dodam do tego fakt, że podczas zapraszania, kuzyn z narzeczoną stanął do mnie tyłem i rozmawiał tylko z moimi rodzicami, ja nie usłyszałam nawet "zapraszamy".

bazienka

odniose sie do mojego komentarza wyjasniajaco. mialam o k 30 lat jak dostalam zaproszenie bez osoby to warzyszacej. troche slabo jednak
siedzialam wsrod samych par mialam 2 osoby ktore znalam (przyjaciel ze studiow i jego dziewczyna) i tyle... komfortowe to to nie bylo

bazienka

Rillianne o tym mowie, czulabym sie duzo lepiej mogac pogadac z kolezanka, z kt gadam codziennie na skype czy z przyjacielem a nie siedziec wsrod par trzymajacych sie za raczki, swiergoczacych do siebie i calujacytch sie co chwila... i wsord obcych osob, bo nie lubie poznaweacv ludzi

a zapraszanie pelnoletniej, po 20 osoby jako doczepka do rodzicow to juz w ogole dno towarzyskie

Kalina Odpowiedz

Strasznie mnie rozbawilo to wyznanie xD

hanabi Odpowiedz

Zawsze robi mi się przykro kiedy czytam, że rodzice nie akceptują wyborów swojego dziecka. Nie rozumiem. Smutne bo człowiek i tak najlepiej uczy się na swoich ewentualnych błędach - zakazy i nakazy nic nie zmienią.

aceofspades

Brak akceptacji nie musi oznaczać zakazu. Jak miałam 16 lat to miałam naprawdę beznadziejnego chłopaka, brał narkotyki, jeździł autem bez prawka i był agresywny. Moi rodzice go z tego powodu nie akceptowali, ale nie zabraniali mi się z nim spotykać, po prostu wprost wyrażali swoje zdanie na jego temat i oczywiście zabraniali mi jeździć z nim autem czy szlajać się po nocy. Ja byłam wtedy zakochaną i naiwną małolatą, która wierzyła, że może zmienić faceta ;)
oczywiście rodzice mieli rację i zerwałam z nim, gdy mnie uderzył.
Czasem rodzice po prostu mają rację, gdy nie akceptują wyborów swojego dziecka, ale to się widzi dopiero po jakimś czasie.

Tutaj akurat brak akceptacji był równoznaczny z zakazem- różnica wieku 6 lat była dla rodziców nie do przyjęcia, a im bardziej mi zabraniali tym bardziej ja ich oszukiwałam spotykając się z nim potajemnie ;) także podpisuje się pod stwierdzeniem że zakazy nic nie zmienią, mogą jedynie sprawić że własne dziecko będzie Cię okłamywać.

hanabi

Epinefryna właśnie to miałam na myśli. Wiem jak się myśli w wieku 15 lat, przeżyłam to i naprawdę wolałabym wiedzieć o moim dziecku jak najwięcej od niego, i w razie czego trzymać rękę na pulsie niż potępiać jego wybory i wprowadzać zakazy. Później w obliczu "tragedii"od takich rodziców słyszymy "ale czemu on/ona mi nie powiedzial/a, przeciez bym pomogl, nic nie wiem o swoim dziecku". Ale to moje zdanie, nikomu go nie narzucam.

Dodaj anonimowe wyznanie