#j6oA4

Byłam wzorową mężatką. Daaawno temu. Mąż zostawił mnie dla starszej ode mnie koleżanki z firmy, zostawił mnie z małym dzieckiem. OK. Zapewnił mi mieszkanie, byt. Płacił uczciwie na córkę, widywał się z córką regularnie. „To za wzorowość w małżeństwie” – jego słowa, kiedy kupował dla mnie i dla małej mieszkanie.
Bez sensu opisywać to, co się ze mną działo. Dla córki wzięłam się w garść, przeanalizowałam swoje błędy i postanowiłam, że pobędę sama. Ja, córka i nasz ukochany pies, labrador córki, który wprowadził się do nas wraz z jej narodzinami.
Mijały lata. Długie 9 lat mojej samotności, takiej prawdziwej, bez randek, adoracji czyjejkolwiek. 


I tu zaczyna się dramat... Na imieninach u znajomych poznałam ją, Agatę. Męski typ urody, szanowana pani prezes, nieprzejmująca się tym, co mówią inni. Była cudowna, zadbana, zabawna. Szybko złapałyśmy kontakt. Były wypady z psem i córką na weekend, długie nocne rozmowy, częste telefony, deklaracje przyjaźni. Ona była wtedy w związku z kobietą, nie ukrywała tego. Jeździła tam często, dużo opowiadała o niej. Nigdy źle. Ja słuchałam jak najlepsza przyjaciółka, doradzałam, wysłuchiwałam. Kiedy się rozstały, opłakiwałam to razem z nią.

Któregoś dnia zabrała nas na wyjazd służbowy niedaleko moich stron rodzinnych. Zaproponowałam, że odwiedzimy moich rodziców. Tam zrobiłyśmy sobie wypad w góry, na dwa dni, same. I stało się. Przy winie, kominku, w góralskiej chacie rozpoczął się najpiękniejszy czas w moim życiu. Kochała jak szalona, taka jak była. Spędziłyśmy ze sobą dwa lata. Cudowne. Naprawdę. Zostawiła mnie z dnia na dzień, bredząc coś o braku czasu. Gówno prawda. Miała już kogoś innego. Oszalałam. Nie jadłam, płakałam, nie wychodziłam z domu. Prosiłam, poniżałam się. Kochałam ją, naprawdę. Doszłam do siebie po roku. W czasie tego roku miałyśmy kontakt, owszem. Odeszła do mężatki z dziećmi. Na każdym kroku podkreślała jej wyjątkowość. Przechodziły coming out tamtej. Odsunęłam się zupełnie. Wtedy poznałam jego. Nigdy więcej przygód, kobiet. Dziś myślę, że byłam bardzo spragniona uczuć i dlatego nasze rozstanie tak bolało.

Wiecie co jest najgorsze? Że to ona dziś jest porzucona, rozpacza, szukała drogi powrotu, zadręcza sobą tamtą kobietę... A tamta straszy mnie tym, że opowie o mnie mojemu facetowi. Opowie mu, bo mnie nienawidzi. Chce opowiedzieć o mnie mojej córce. Opowie też mojemu byłemu mężowi. Opowie wszystkim, bo chce mnie zniszczyć... Nigdy się nie poznałyśmy. Raz zabrała mi wszystko, dziś chce zabrać drugi raz. Bez powodu. Chce zniszczyć mi życie, choć one nie są razem. Dlaczego? Bo Agata zawsze wyrażała się o mnie dobrze. Bo zawsze byłam dla niej ważna.

Boję się każdego dnia. Chcę mu powiedzieć. Muszę zacząć od słów: „Kochanie, nie wiesz o mnie wszystkiego”...
nibylung Odpowiedz

ale czego się boisz? w dzisiejszych czasach już tylko jakieś bardzo zacofane jednostki reagują zdziwieniem czy zszokowaniem na biseksualne kobiety. wielu facetów to kręci. dla większości jest to po prostu neutralne. sama im wszystkim powiedz, a wybijesz tej kobiecie asa z rękawa.
jestem bi i jeszcze nie spotkałam się z nikim w życiu prywatnym, kto miałby z tym jakikolwiek problem. mój partner wie, że byłam kiedyś z kobietą. moja rodzina wie. moi kilkuletni bratankowie wiedzą i wciąż mnie tak samo kochają. pomyśl sobie, że ludzie, którzy cię kochają, powinni kochać całą ciebie. a jeśli przestaną kochać przez taką głupotę? w takim razie nigdy naprawdę nie kochali.

Marquise

Zgadzam się z Tobą, ale też pytanie w jakim środowisku obraca się Autorka. Czasem nawet pomówienia o to, że ktoś nie jest heteroseksualny potrafi zniszczyć człowiekowi życie: rodzinne, zawodowe.
W poprzedniej pracy sama się przekonałam, że nawet nie można jakiejś kobiety pochwalić za wygląd, czy strój, bo od razu pojawiły się komentarze ze strony innych kobiet "Ty lesbo!", a jeden pan z pracy zasugerował (oczywiście odpowiednio, sugestywnie poprawiając pasek od spodni), że pokaże mi jak to jest z mężczyzną. Dowcip polegał na to, że wtedy miałam partnera, ale do nikogo to nie dotarło. Po jakimś czasie zostałam zwolniona - oficjalny powód: brak kompetencji, nieoficjalnie: panie w dziale nie czuły się komfortowo i bały się, że się na nie rzucę w wiadomym celu. Ale to urzędowa rzeczywistość. Pracodawcy równych szans, którzy nie patrzą na Twoją orientację, wiarę, stan cywilny, kolor skóry, wiek...

nibylung

jestem w szoku, czytając to, co piszesz. co prawda żyję w trochę innym świecie, bo w kraju, gdzie związki homo są legalne i naprawdę nikt nie zwraca tu uwagi na dwóch facetów na ulicy trzymających się za rękę, ale nie sądziłam, że w polsce wciąż jest aż taki ciemnogród. chodzi mi o to prawienie komplementu drugiej kobiecie. dla mnie to coś niewyobrażalnego. sama bardzo często komplementuję inne kobiety bez żadnych podtekstów. mężczyzn również. naprawdę w polsce jest aż tak źle? przyjeżdżam kilka razy w roku, w dodatku pochodzę z naprawdę małej wioski, ale w polsce też się nie spotkałam osobiście z negatywnym traktowaniem. gdy kiedyś byłam singielką i jechałam na wesele przyjaciółki, to nawet jej babcia się pytała, czy przyjadę z dziewczyną czy chłopakiem. byłam z dziewczyną i nikt na mnie dziwnie nie patrzył. naprawdę ciężko mi zrozumieć myślenie niektórych ludzi.

Schwarzmaler

nibylung, jesteś w szoku, bo Marquise zwyczajnie łże. Tobie się nie zdarzyło, mnie również, i pewnie nikomu innemu, z kim porozmawiasz normalnie twarzą w twarz, bo w necie to oczywiste, że niektórzy próbują stworzyć jakiś zakłamany wizerunek Polski.
Może i też często narzekam na różne kwestie, które dotyczą tego kraju, ale z tą powszechną nietolerancją to już bym nie przesadzał. Zastanawiam się zawsze, jaki macie cel, wy, którzy tak chętnie sracie we własne gniazdo. Robi się to powoli żałosne. Chyba jedyne, gdzie widzicie tę nietolerancję, to telewizja i media, gdzie wiecznie szukają skandali, skrajnych przypadków, więc oczywiście, że łatwo coś takiego znaleźć. W życiu codziennym nigdy nie słyszałem, by jakiś Polak zaczepiał na ulicy czy to osobę o innym kolorze skóry, czy kogoś, kto w jakiś inny sposób by się z tłumu wyróżniał.
Niektórzy z was idą jeszcze dalej, twierdząc, że Polacy od zawsze byli jakimś największymi antysemitami w Europie. A może w ogóle to jakaś cecha narodowa, którą pielęgnujemy od wieków? Może czas napisać nowe książki historyczne.? Tylko na to czekam, już nic mnie nie zdziwi.

Postac

W liceum miałam przyjaciółkę i wszyscy myśleli, że jesteśmy parą (czego się dowiedziałam dopiero na swojej studniówce). Nikt nam złego słowa nie powiedział, dowiedziałam się o przypuszczeniach, bo przyszłam z chłopakiem. I wtedy inna dziewczyna "to Ty i X nie jesteście parą?". Koniec komentarzy.
Na moim weselu było dwóch chłopaków razem. Nikt ich nie skomentował. A pochodzę z małej wsi. Na zachodzie Polski. Do liceum chodziłam w małym miasteczku.

Niby jest ta hofobia, ale jakoś jej sama nie widziałam.

Schwarzmaler

Postac, dokładnie o tym wyżej mówię! Ja też pochodzę ze średniej wielkości miasta, później przeprowadziłem się do większego na studia, ale bywam też od czasu do czasu tu i tam, a jakoś tej fobii ani widu ani słychu. No chyba że wejdę do internetu... Tam to już tak, ale raczej z tej strony, że próbują mi wmówić, że ona istnieje.
Na marginesie, najbardziej chamska sytuacja, którą miałem okazję przeżyć, o dziwo spotkała mnie wcale nie w Polsce. I co, mam od teraz wszędzie pisać, że ten kraj i wszyscy jego ludzie to jakieś ksenofoby?

nibylung

ja nie twierdzę, że homofobii nie ma, bo wiem, że jest. ale spotyka ona bardziej gejów, niż kobiety bi czy lesbijki.
no i fakt jest taki, że mało kto jest na tyle odważny, by powiedzieć komuś prosto w twarz, co o nim myśli. w internecie, gdy jest się teoretycznie anonimowym, ludziom puszczają hamulce i wyżywają się na innych, bo w prawdziwym życiu muszą trzymać tę frustrację w sobie i zaciskać zęby. ale to nie znaczy, że homofobia nie istnieje. po prostu ludzie to tchórze.

Marquise

@Schwarzmaler, no tak, bo Ty tam byłeś. Sytuacja miała miejsce jakieś 6 lat temu. Może coś się zmieniło, może nie - nie wiem. Ale rzeczywistość urzędowa jest dość specyficzna tak to ujmijmy.

@nibylung, to, że ja miałam taką sytuację nie oznacza, że to ciągle zdarza, czy na każdym kroku.
Na pewno są miejsca pracy normalne, ale ja akurat mam "wrodzone szczęście", że jak niewiadomo kto jest winny za coś (po co ustalać?) to na pewno jestem ja.

dewitalizacja Odpowiedz

Bądź w porządku wobec niego i mu powiedz. Nie każdy ma ochotę układać sobie życie z osobą o biseksualnych skłonnościach.

ohlala

Lol. Nie musi mu nic o tym mówić, jeśli nie chce.

Schwarzmaler

Lepiej zataić fakt, że jest się dwa razy bardziej puszczalskim, no nie?

dewitalizacja

Nie musi, ale może, jeśli chce być wobec niego w porządku. Takie skłonności mogą łatwo doprowadzić do rozpadu związku.

nibylung

nie mogą, jeśli obie osoby są wierne. jeśli ktoś odrzuci drugą osobę tylko dlatego, że jest biseksualna, to źle świadczy o tym odrzucającym. to trochę tak, jakby odrzucić kogoś za bycie leworęcznym. sama orientacja w żaden sposób nie świadczy o wartości człowieka. jestem bi i nigdy nikogo nie zdradziłam ani nie oszukałam. nigdy nie zakochałam się w kimś innym, będąc w związku. orientacja naprawdę nie ma znaczenia.

Schwarzmaler

Dla ciebie nie ma, dla nas ma.
Poza tym nie lubię osób biseksualnych. Lepiej się zdecydować. W lewo albo w prawo.

nibylung

ale wiesz, że orientacja to nie decyzja? ty też nie miałeś wpływu na to, że urodzisz się hetero. w sumie to nawet lepiej, że nie związalibyście się z osobami biseksualnymi, przynajmniej nie musimy się martwić, że trafimy w życiu na takich ludzi, jak wy.

dewitalizacja

Wszystko zależy jak ktoś podchodzi do takich skłonności. Moim zdaniem jest to zaburzenie, a wchodząc związek z kimś zaburzonym, druga osoba powinna wiedzieć, w co się pakuje.

nibylung

no właśnie, twoim zdaniem. moim zdaniem zaburzeniem jest uznawanie jakiejkolwiek orientacji seksualnej za zaburzenie. tak czy inaczej, dobrze, że trzymacie się od nas z daleka.

dewitalizacja

Miałam w życiu styczność z kilkoma osobami, które deklarowały się jako biseksualne i nie mam dobrych doświadczeń. Mam więc prawo być zrażona, tak jak i Ty masz prawo patrzeć krzywo na Cyganów.

nibylung

nie odbieram ci prawa do bycia zrażoną, mówię tylko, że to nawet lepiej.
ja nie patrzę krzywo na cyganów, tylko na złodziei, agresorów i morderców. po prostu nie spotkałam jeszcze w moim życiu żadnego cygana, który nie byłby jednym z nich.

Zobacz więcej odpowiedzi (15)
dasa Odpowiedz

Nie przejmuj się komentarzami Dragomira, Schwarzmalera itp. homofobów, to oni powinni się wstydzić i czym prędzej skontaktować z odpowiednim specjalistą. Babskiem też się nie przejmuj. Co z tego, że dowie się Twój partner czy córka? Jesteś kim jesteś, Twoja przeszłość jest ważna i ukształtowała człowieka, którym obecnie jesteś. Jeśli Cię kochają to zaakceptują. Głowa do góry i z optymizmem naprzód a internetowymi znaffcami wszystkiego komentującymi każde wyznanie nie przejmować się bo nie warto.

TakaOna100 Odpowiedz

Im bardziej się boisz tym bardziej ona to czuje i cię tym straszy, jeśli pokażesz jej, że się tym nie przejmujesz to prawdopodobnie odpuści.
Tak naprawdę nie masz się z czego tłumaczyć, byłaś w związku i nikomu nic do tego czy była to kobieta czy mężczyzna

Vito857 Odpowiedz

Wiesz, wydaje mi się, że masz prawo być w związku z kim chcesz, niezależnie od płci.
Więc niech mówi, śmiało.

raj001 Odpowiedz

Swojemu facetowi to powinnaś powiedzieć sama, a nie bać się, że ktoś powie. Co do córki - normalnie to córce raczej nic do tego, jakie jej matka miała/ma życie seksualne, ale skoro tamta grozi, że powie córce, to też uprzedź ją i powiedz jej sama, na pewno to lepsze, niż gdyby miała dowiedzieć się od kogoś kto to przedstawi w złym świetle.
Skoro były mąż jest były, to nie powinno cię już nic obchodzić, kto co mu może na twój temat opowiedzieć. To się zdarzyło po tym, jak się z nim już rozstałaś, więc to absolutnie nie jego sprawa, nijak go to nie dotyczy. A kto to są ci "wszyscy" pozostali, którym chce opowiedzieć? Co cię obchodzi ich opinia?

Dragomir

Ona też mogłaby to samo zrobić tamtej, a przynajmniej zagrozić tym samym. Kto mieczem wojuje...

SokoliWzrok Odpowiedz

Homosiowe opowieści, sezon 6, odcinek 2.

Schwarzmaler Odpowiedz

Nie dziwię się, że każdy po kolei cię zostawił. Też bym nie wytrzymał z kimś, kto robi wiecznie z igły widły, bo właśnie taki twój obraz wyłania się z tego wyznania. Zachowujesz się, jakbyś miała mu do przekazania przynajmniej to, że masz ukrytą piątkę dzieci albo byłaś w przeszłości jakimś szlaufem / panią do towarzystwa. To wcale nie tak, że co najmniej od kilkunastu (przynajmniej w Polsce) lat jesteśmy stale zalewani różnego rodzaju tęczowym 💩 i próbuje nam się wmówić (z lepszym lub gorszym skutkiem), że to jedyny poprawny model rodziny.
Widzisz, przynajmniej idziesz z duchem czasu. A może nawet byłaś w takim związku, zanim stało się to modne.

Dragomir Odpowiedz

Fuuuj. Ten lesbijski wątek zniesmaczył mnie na równi z babską zawiścią.

TakaOna100

To okropne, dwoje dorosłych i wolnych ludzi tej samej płci umawia się ze sobą i jeszcze seks uprawia. Toż to istne piekło

Dragomir

Niesmaczy mnie pocieranie dwóch broch o siebie. Nic na to nie poradzę. Natomiast nie zabraniam.

wujeksamozlo Odpowiedz

Ależ to żaden problem. Byłaś z kobietą, i co? I było super. Tyle.

Dodaj anonimowe wyznanie