#j6n9T
Moja narzeczona - Natalia ma niską samoocenę. Od początku staram się Ją doceniać budować w Niej poczucie własnej wartości. Czasem mam wrażenie, że mi się to udaje. Regularnie pojawiają się jednak takie sytuacje, przez które rozważam zakończenie tego związku.
Podstawowym problemem jest brak wiary we własną atrakcyjność i tym samym poczucie zagrożenia ze strony innych kobiet. Wystarczy, że wspomnę o jakiejś znajomej, albo Natalii wyda się, że patrzę na jakąś atrakcyjną kobietę kiedy jesteśmy na spacerze i już słyszę wyrzuty lub jest obrażona na cały dzień lub dwa. Kiedyś wybrałem się dość dużą grupą znajomych na wypad kajakowy na cały dzień - Natalia akurat tego dnia nie mogła z nami popłynąć, ale dołączyła do nas na koniec na małym pikniku z grillem. Wieczorem czekała na mnie awantura ponieważ dołączając do nas widziała jak rozmawiam z nieznajomą Jej dziewczyną, a potem na Facebooku zobaczyła zdjęcie całej ekipy z wyjazdu i ta dziewczyna akurat stała na zdjęciu obok mnie.
Doszło do tego, że czuję stres gdy spotkam jakąś znajomą na ulicy bo może Natalia będzie gdzieś szła i nas zauważy. Albo denerwuję się, gdy na Messengera napiszę do mnie jakaś znajoma. Nigdy nie dałem narzeczonej powodów do takiego zachowania. Próbowałem rozmowy na ten temat, ale to trochę jak grochem o ścianę - "bo ja nie mam żadnych kolegów i tylko Tobie czas poświęcam".
Zaczynam być tym zmęczony bo tego rodzaju sytuacje pojawiają się przynajmniej raz w miesiącu i zaczynam wątpić czy ten związek ma przyszłość. Bo ja nie wyobrażam sobie życia w cyklicznym stresie.
"bo ja nie mam żadnych kolegów i tylko Tobie czas poświęcam"
Toksyczny bluszcz i do tego nieźle j*bnięta. Twoje komplementy i zapewnienia nic tu nie zmienią, laska ma poważne problemy psychiczne. Jak chcesz sobie zmarnować resztę życia to z nią zostań, bo z czasem bedzie tylko gorzej.
Ale to jest jej decyzja albo i jej problem/ poświęcenie, że ona nie ma żadnych kolegów. Jeśli Ty o to nie prosiłeś to nie masz żadnego obowiązku abyś Ty nie miał żadnych znajomych płci żeńskiej. Zresztą to nie jest realne we współczesnym świecie aby tak się wyizolować ze społeczeństwa. Co będziesz ignorował w pracy każdą kobietę? W każdym towarzystwie będziesz każdą kobietę/ dziewczynę ignorował? Przecież to jest prosta droga tak naprawdę do stworzenia sobie problemów różnych, bo będziesz źle odbierany przez ludzi a to i tak nie rozwiąże problemów Twojej dziewczyny. To ona musi pracować nad sobą i swoje problemy rozwiązać.
Niska samoocena to nie to samo co bycie osobą toksyczną. Twoja dziewczyna jest zwyczajnie toksyczna i nie ma ochoty nic zmieniać w swoim życiu. Próbuje Cię od siebie uzależnić i odciąć od ludzi. Czeka Cię albo poważna rozmowa albo zerwanie.
Myślę Autorze, że w Twoim rozumowaniu jest jeden błąd - kobiety z niską samooceną często nie potrafią się postawić i są przez to wykorzystywane. Z kolei tak jak u Ciebie aktywna zazdrość, zaborczość, szantaż fochami i awanturami świadczą na odwrót o pewności siebie i to jest ten moment, kiedy samoocena nie jest niska, a za wysoka, bo chce nad Tobą zapanować. Rozdziel te rzeczy, ważność samooceny wyglądu, charakteru, związku i wybierz co rozsądne, czyli rozmowę (teraz Ty bądź ścianą nie grochem), terapię dla niej, lub niestety rozstanie.
To nie jest TYLKO niska samoocena. To jest tez: kontrolowanie ciebie, toksyczna zazdrość, objawy nerwicowe.
Jeśli nie pójdzie na terapię to nie ma sensu.
Toksyczna laska. Uciekaj czym prędzej. Ona się nie zmieni, a po ślubie będzie jeszcze gorzej, zapewniam Cię.
ona przede wszystkim potrzebuje terapii, moze zachec ja do niej?
to normalne, z enie chcesz byc kontrolowany i uwazac na kazde slowo
Zasugeruj Natalii terapię, bo ma problem i potrzebuje ewidentnie przepracowania tego z psychologiem.
a ja myśle ze nie ma przyszłości, jest bardzo toksyczny