Od niedawna pracuję w malej restauracji i nabrałam pewnego nawyku. Jak rozmawiam z gośćmi, to opowiadamy sobie zazwyczaj różne śmieszne i nieśmieszne opowieści/przeżycia i zaczęłam strasznie kłamać, no, powiedzmy, kolorować prawdziwe historie, żeby tylko tego gościa lepiej zabawić. Nie wiem, czy to jest złe tak do końca, w sumie mam szlachetne zamiary, ale najgorsze, że zawsze jak opowiadam prawdę, nagle słyszę głosik w głowie "a skłamię sobie" albo "aa, opowiem to inaczej" i potem mam satysfakcję, jak pobudzam lepszą dyskusję.
Ot, anonimowy kłamca kelner :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Klient: przepraszam pani, czy ta zupa jest dobra?
Kelner/ka: Bardzo dobra, nasz kucharz w Paryżu i Mediolanie pracował, a w ogóle to dostał nagrodę nobla z fizyki za idealne podgrzanie składników, poza tym naszą zupe co tydzień serwujemy królowej brytyjskiej. Lepszej na świecie nie ma.
Po co tak szaleć. W sporej części lokali to ściemniają prościej:
- Ta zupa jest świeża ?
- Tak, dopiero co zrobiona ! (myśląc: ta kurde, kucharz ją w piątek zrobił i w lodówce 4 dni lerzała)
@Gro9 leżała *
Jeju stary i to już czasu cię nie widziałam O.O
Im bardziej zabawiony/zadowolony klient - tym większy napiwek. Logiczne.
Wyrabiasz się ;) to normalne, napiwki się same nie zrobią :)
Angażujesz się w swoją pracę więc jest to dobre, ale czy na pewno.
Masz rację. Choc możesz się mylić.
Mówi się "koloryzować".
To nie jest przypadkiem mitomania?
Przypomniał mi się serial Dr. Hause. Tam też czasem kłamali by uspokoić pacjenta. Nigdy nie uznałam tego za złe.
Jakbyś miała coś ciekawego do powiedzenia to nie musiałabyś kłamać.
Chyba średnio zrozumiałaś autorkę