#j52N7

Dla mojego ojca zawsze liczyły się tylko pieniądze. Niby mówił mojemu bratu i mi, że nas kocha, ale czułam w tym fałsz. Zresztą gdyby naprawdę tak było, to nie bryknąłby za granicę, kiedy brat był malutki. Zawsze powtarzał, że wyjechał dla nas, żeby lepiej nam się żyło niż jemu.

Podczas pobytu tam zdradził mamę, ona się o tym dowiedziała i zażądała rozwodu. Po rozwodzie była sprawa alimentacyjna, ojcu zasądzono łącznie 2000 zł, czyli tyle ile zarabia w 2 dni. Ja od razu po maturze poszłam do pracy i na studia zaoczne. Zarabiałam najniższą krajową i musiałam płacić 500 zł miesięczne czesnego. Mieszkałam jednak z mamą, ojciec płacił alimenty więc nie narzekałam. Po studiach postanowiłam wyjechać do niego, znaleźć jakąś pracę i zacząć odkładać coś na przyszłość. Dodam jeszcze, że miałam faceta, umówiliśmy się wtedy, że wyjeżdżam na pół roku, zarobię coś i wracam.

Mój ojciec zaczął mnie wypytywać jakie mam plany na przyszłość. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam mu, że na razie żadnych. On na to "jak to żadnych?! Masz 24 lata, faceta i ty mi mówisz, że nie masz żadnych planów?! A jakiś ślub, dziecko, wspólne życie?". Odpowiedziałam mu, że 24 lata to nie jest dla mnie odpowiedni wiek na ślub i dziecko, wolę skupić się na sobie, coś zarobić, odłożyć, a o takich rzeczach będę myśleć dopiero, kiedy będę mieć finansowe możliwości. Ojciec się wściekł, powiedział, że od wyprawienia nam wesela i kupienia mieszkania jest on. Stwierdził, że jest gotowy kupić mi mieszkanie, ale tylko pod warunkiem, że wezmę ślub i urodzę dziecko.

Powiedziałam mu, że serdecznie dziękuję za taki prezent, ale wolę już nic od niego nie dostać i żyć tak jak JA chcę. Kiedy wspomniałam o tym mojemu facetowi, ten stwierdził, że mój ojciec chce dobrze i tak właściwie to on jest za tym, żebyśmy wzięli ślub JUŻ i zaraz zrobili sobie dziecko. Powiedziałam mu tylko, że go totalnie powaliło i że jestem za młoda na to wszystko. Obydwoje przez długi czas wywierali na mnie taką presję, że z facetem się rozstałam, a od ojca wyprowadziłam.

Zostałam sama w wielkim, obcym mieście kilkanaście tysięcy kilometrów od domu. Spałam w klubie, w którym pracowałam, aż w końcu kolega z pracy zaproponował mi, że mogę zamieszkać z nim, bo i tak ma wolny pokój. Od tej całej chorej sytuacji minął rok, z ojcem nie utrzymuję kontaktu, raz przypadkiem spotkaliśmy się na mieście, darł się na mnie, że mam wracać do domu i nie zadawać się z czarnuchami (mój współlokator jest czarnoskóry, a mój ojciec skończonym rasistą). Boli mnie to, że tak mnie potraktował, że w ogóle nie liczy się z moim zdaniem, moim podejściem do życia. I że wtedy kiedy się spotkaliśmy krzyczał, że zostanę starą panną, bo nikt mnie nie zechce, ewentualnie ten czarnuch. Cieszę się, że mój przyjaciel nie zna polskiego, ale i tak spaliłam się ze wstydu.
Dragomir Odpowiedz

Ty lepiej powiedz, gdzie sie zarabia tysiaka dziennie, to jade tam od razu :)

Owsiankozerca

Zostan hydraulikiem albo elektrykiem to nawet w Polsce tyle zarobisz.

Dragomir

Nawet mi nie mow, ze za remont mieszkania tyle wybule.

Owsiankozerca Odpowiedz

Czyli wyjechalas na inny kontynent i stwierdzilas, ze lepiej byc bezdomna i ryzykowac utrate wizy, niz przestac sie klocic z wlasnym ojcem i zbyc go prostym, ze przyjechalas zarabiac na mieszkanie? Dla mnie dziwne, glupie i odwazne zarazem. Dobrze, ze znalazl sie ktos, kto pomogl.

sztajmeska

Jestem autorką. Miałam zieloną kartę, więc z pobytem nie miałam problemu. Mojego ojca nie da się zbyć "prostym" czymkolwiek, poza tym ja jestem szczerą do bólu osobą i nie umiem ani ściemniać ani przytakiwać. Jestem szczęśliwa, że odważyłam się mu postawić i że żyję tak jak chcę.

9110037486

@Owsiankozerca jak dla mnie to co Ty piszesz jest głupie... godzić się na ślub i dziecko po to tylko by dostać mieszkanie?, nie każdy idzie na łatwiznę. Zresztą jaką ma gwarancję, że faktycznie dostałaby to mieszkanie? Nawet gdyby dostała mieszkanie, to musiałaby mieć dziecko, bo taki był warunek i można powiedzieć, że zaprzepascilaby swoją karierę, gdyż pierwsze lata zaraz po studiach są kluczowe jeśli chce się mieć dobre stanowisko. Zresztą, lepiej żyć po swojemu niż ustawiać się pod kogoś, to się nazywa asertywność, u większości ludzi jej brak...

Feniks06

Autorko a z jakiego tytułu i w jakiś sposób uzyskałas zielona kartę?

Owsiankozerca

9110037486 gdzie napisalam, ze miala sie godzic na slub i dziecko? Naucz sie czytac.
Sztamejska: dobrze, ze trafilas na dobrych ludzi i jestes tam legalnie, bo duzy stres odpada.

9110037486

@Owsiankozerca, lepiej Ty naucz się czytać ze zrozumieniem wyznanie. W tedy może byś takich głupot nie pisała...

sztajmeska

Feniks06 - dzięki tzw. loterii wizowej.

Feniks06

To masz sporego farta. Nie dość że ojciec w Stanach to jeszcze wygrała zielona kartę na loterii.

Nihill

Może nie na temat, ale czy autor nie powinien mieć niebieskiego nicku?

FoxyLadie Odpowiedz

Szczerze, gdyby nie to dziecko, to wzięłabym ślub za mieszkanie (bez haczyków oczywiście). Nie jestem zdania, że małżeństwo trzeba zawierać wyłącznie z miłości. Zasady zasadami, duma itp, ale po finansowo ciężkim okresie wolę pewne rzeczy mieć na pewno. Jak mieszkanie właśnie.

DobryDuszek777

Dość tanio byś się więc sprzedała.

Smiejzelka

Też bym ten ślub wzięła, pod warunkiem że mieszkanie będzie tylko na mnie. Po otrzymaniu mieszkania bym po prostu się rozwiodła :)

chlef123

a potem musiałaby je dzielić z mężem, który prawdopodobnie szybko by jej obrzydł, i który miałby do tego mieszkania takie samo prawo jak ona. brawo, jeszcze rozwiedliby się z orzeczeniem o winie z jej strony (brak współżycia, brak pomocy, agresja - cokolwiek), a jej "mąż" zatrzymał mieszkanie.

no bajka po prostu.

sztajmeska

FoxyLadie, a ja nigdy w życiu. Mój kręgosłup moralny by mi na to nie pozwolił. Zresztą sama przeczytałaś, mój były okazał się pazernym dupkiem, jak sobie pomyślę, że miałam z nim spędzić resztę życia, to w sumie jestem wdzięczna ojcu, bo w życiu bym się nie przekonała.

Smiejzelka

Etanol, nie wykorzystałabym. Dogadała się. Ja biore mieszkanie, a on kase z kopert. Każdy by zyskał.

Smiejzelka

A przy okazji ojciec by miał nauczke.

FoxyLadie

Nooo, wiedziałam, że mnie zjedziecie. Aż mnie dziwią plusy.

Tak jak ktoś napisał - mieszkanie na mnie, bez haczyków, intercyzę można podpisać. I przed tym autorka nie wiedziała, jaki jest facet. Równie dobrze można mieć szczęście o potencjalny małżonek będzie w porządku, a w takim razie wygrywają wszyscy.

Kręgosłupem moralnym się nie najesz, ani nie ogrzejesz, tak że sorry, ale czasem gdy życie zaczyna być zbyt przykre, ma się inne priorytety. Jakieś tam wartości nie do złamania można mieć nie będąc, powiedzmy, 'zagrożoną' z jakiegoś powodu.

Na szczęście mam własne mieszkanie i nie muszę się sprzedawać ;-), ale jestem na tyle nieromantyczna, że wiem, że zrobiłabym dużo 'niemoralnego' będąc do tego zmuszona.

9110037486

Nie wiedziałem do tej pory, że tacy z Was materialisci...

sztajmeska

"Kręgosłupem moralnym się nie najesz, ani nie ogrzejesz, tak że sorry, ale czasem gdy życie zaczyna być zbyt przykre, ma się inne priorytety." - jestem wzruszona twoją troską. Mimo wszystko taki żałosny układ mnie nie przekonuje. Wolę sama sobie zarobić na swoje mieszkanie (albo nawet dom), kupić je za swoje pieniądze. Żyjąc tu normalnie (nie jak szczur, ale niezbyt rozrzutnie) jestem w stanie odłożyć pieniądze na budowę domu w 5 lat. Wolę sobie zapracować na to sama, a nie robić z potencjalnego dziecka karty przetargowej, żeby dopiąć swego.

nata Odpowiedz

Przynajmniej z tego co mówisz, wydaje mi się, że ojciec chciał dobrze. Może chodziło mu o to, że nie musisz odkładać założenia rodziny ze względów finansowych, bo on Ci w tej kwestii pomoże.

Czaroit Odpowiedz

Fiu fiu. Odwaga i szacunek do siebie poziom ekspert. Brawo :)
Wiele osób pisze, jak to tatuś chciał dobrze, jakie to żałosne nie mieć planów w wieku 24 lat.
To jest ten sam poziom, co Twojego tatusia - powiem ci, jak masz żyć. Jakimi priorytetami masz się kierować, dokąd zmierzać, kim być. Będę kontrolować twoje życie, bo ja wiem lepiej.
Nie, tatuś nie chciał dobrze. Tatuś chciał na siłę ustawić życie własnemu dziecku. Nie ma w tym grama szacunku dla dziecka. Grama zaufania do niego, do jego inteligencji, wewnętrznej mądrości, umiejętności radzenia sobie w świecie. Do tego, że ono odnajdzie własną drogę i będzie w niej szczęśliwe.
Kontrola i jeszcze raz kontrola. Obrzydlistwo.

sztajmeska

Dziękuję, że przynajmniej Ty mnie rozumiesz :) Trafiłeś w samo sedno, wyjąłeś mi z ust, to co napisałeś. Takie właśnie odczucia miałam w stosunku do swojego ojca.

Brazen Odpowiedz

Okropnie napisane , ciężki styl

sztajmeska

Może ty masz jakiś problem z czytaniem ze zrozumieniem? Dla mnie okropne jest stawianie spacji przed przecinkiem.

msmartyna Odpowiedz

Fascynujace. I po co tutaj o tym piszesz?

sztajmeska

Żebyś się pytała.

anon567 Odpowiedz

2 tysiące w dwa dni :o

sztajmeska

Tak. Pracuje dla miasta, ma odpowiedzialną pracę i przede wszystkim jest kierownikiem zespołu.

KlaraBarbara Odpowiedz

Czyli ty tylko uważasz, że ojciec Cię nie kocha? Bo masz wrażenie, ze nie mówi ''kocham Cię'' szczerze? Ja miałam takie schizy w podstawówce, później zorientowałam się, że tata po prostu nie jest typem do mówienie w kółko i luźni kocham cię jak to robiła mama i jak w kółko robimy z siostrą. W wieku 24 lat faktycznie wypada mieć jakiś generalny plan, właściwie to w wieku 18 lat było mi ciężko zrozumieć, że jeszcze nie muszę mieć 100% planu i nawet jak pójdę na studia jakiegoś kierunku to zawsze mogę zmienić po roku. Warunek twojego ojca jest trochę dla Ciebie śmieszny, ale ma sens. Jak chcecie się ustatkować, to on wam pomoże i tyle. Napierali bo uważali, że nie masz innego planu i tak

Elektron Odpowiedz

Charakterki macie podobne ;)

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie