Mając chyba z 19 lat, to były początki lat 90., wybierałem się na wymarzony obóz survivalowy na drugim końcu Polski. Byłem w związku z dziewczyną już 4 lata, planowaliśmy wspólną przyszłość, kiedy ślub i takie tam bzdury. Wyjeżdżając, żegnany przez grupkę znajomych, powiedziałem do mojego przyjaciela brzemienne w skutki słowa: „Przypilnuj mi dziewczyny, jak mnie nie będzie”. Przejął się chłopina rolą, nie odstępował jej na krok, a kiedy w weekend nasza paczka zorganizowała ognisko w leśnym uroczysku, po kilku winach a`la patyk lub paru głębszych szklankach chleba Gosi się zachciało na stronę, a że koleżka obiecał pilnować, to poszedł z nią, coby się nie zgubiła. Koniec końców skończyło się w krzaczkach w ciemnym lesie. Kiedy wracali rozpromienieni, nie mogło to ujść uwadze pozostałych.
I tak za jednym zamachem pozbyłem się i przyszłej żony, i przyjaciela.
Ergo: „Boże, chroń mnie od przyjaciół, przed nieprzyjaciółmi sam się obronię”.
Dodaj anonimowe wyznanie
Przynajmniej na pozostałych znajomych możesz liczyć. Ludzie często nie mówią o takich sytuacjach bo "to było po alkoholu" i o ile po winnym nie widać wyrzutów sumienia to nigdy byś sie o tym nie dowiedział.
Nie ma to jak pójść się "odlać" a skończyć na numerku w krzakach
Odlał się ale nie tą substancją co trzeba :v
Mądry cytat dodałeś na koniec
"pilnuj mi dziewczyny" - co za idiotyzm.
Nie traktuj tego tak dosłownie
Po pierwsze: dziewczyna zdradziła i nic jej nie usprawiedliwia, fakt. Ale co to ma niby znaczyć "przypilnuj mi dziewczyny"? Widać już od początku jej nie ufałeś albo nie umiesz jej dać trochę wolności, a wartościowa dziewczyna pilnuje się sama. Taa, byliście siebie warci.
Albo przypilnuj w sensie zatroszcz się, obroń, pomóż w razie czego?
@amnestia: raczej mial na mysli miej oko na moja dziewczyne bo jeszcze pojdzie z kims w krzaki. Tylko, ze kolega Autora chyba wyznawal inna zasade - "co w rodzinie to nie zginie" :)
Umbriak by przebaczył :)