#iyAUQ
Dokładnie tydzień temu zaczęłam palić znowu. Każdy pyta się - czemu. Każdy kto rzucił wie, jak ciężko z tym skończyć. Po co wracać do palenia? Mówię, że nałóg jest silniejszy. Że już nie wytrzymałam. Że chciałam tylko spróbować.
Nikt jednak nie wie jaki jest prawdziwy powód. Po rzuceniu palenia zaczęłam najzwyczajniej w świecie... strasznie tyć. Rok jedzenia gotowanych warzywek, otrębów (duża zawartość błonnika - niestety bardzo ciężko się wypróżnić po odstawieniu tytoniu - ja miałam prawie dwutygodniowe zaparcie). Rok zdrowego odżywiania. Rok ćwiczeń. Może nie jakiejś katorgi, ale zwykłych, raz w tygodniu. Przy wcześniejszym zerowym wysiłku to i tak dobrze. Pieniądze, które zaoszczędziłam na papierosach wydawałam na nowe - większe - ciuchy.
Wszyscy wokół widzieli, jak tyję. Każdy komentował. Zawsze miałam wysokie poczucie własnej wartości - ostatnio spadło do zera. Przysięgam, myślałam, że po rzuceniu fajek jeszcze stracę na wadzę - tak zmieniłam nawyki żywieniowe. Po tym roku jak sobie pomyślę, że może być jeszcze gorzej... Wiem, że to głupie, ale zaczęłam palić, i to jeszcze więcej niż przed rzuceniem.
Nigdy jednak nie przyznam się, że zaczęłam palić tylko dlatego, żeby schudnąć. I do tego jaka jestem głupia i próżna.
Polecam zwiększyć ilość ćwiczeń albo zmienić lepiej dostosowane do Ciebie + iść do dietetyka. Jest mnóstwo sposobow na zejście z wagi, a akurat fajki to jeden z głupszych
@HenrykGarncarz Czy Twój nick nawiązuje do Harry'ego Pottera, czy bardziej taka zbieżność?
Właśnie się przyznałaś.
Pod każdym takim wyznaniem jest ten komentarz. Jest a-no-ni-mo-wa.
Co znaczy zdrowo? Jedzenie powinno być zbilansowane, nie za mało nie za dużo. Co z podjadaniem? Czasami robi się to nieswiadomie.
Czyli gdzieś robiłaś błąd. Tyjesz wtedy, gdy jesz więcej, niż spalasz.
Ja tylko to fragmentu z 1 treningiem tygodniowo. Nic, w twoim przypadku, nie da
Chyba lepiej byłoby popracować nad zbilansowaną, zdrową dietą i zwiększyć ilość ćwiczeń do trzech razy w tygodniu niż wracać do palenia. Ja odstawiłam fajki, zaczęłam ćwiczyć (zwiększyła się wydolność moich płuc, a z czasem i kondycja) i nie dość, że nie tyję, to jeszcze chudnę. Co z tego, że będziesz chuda gdy ludzi będzie odstraszać żółta cera i paznokcie, brzydki zapach, kaszel palacza? Nie wspominając o chorobach i ilości związków toksycznych, które pochłaniasz. Dziesięć lat takiego palenia i płuca Ci wysiądą gdy będziesz szła na przystanek autobusowy, niezależnie od Twojej wagi.
Łatwiej jest szukać wymówek niż zmusić się do cięższej pracy nad sobą.
U mnie nałóg wrócił dokładnie z tego samego powodu... Ogromna frustracja. Bywają momenty, w których nie czuję głodu nikotynowego (jak na przykład podczas choroby z towarzyszącym kaszlem), ale wtedy z kolei się nie wypróżniam, czasami przez ponad 2 tygodnie. Błędne koło.
Zamiast niszczyć zdrowie fajkami - rusz tyłek na siłownie/uprawiaj inny sport dostosowany do Ciebie i w odpowiednio większej ilości, do tego dieta i pilnowanie kalorii. Jak nie podziała, to na badania.
Palenie dla figury to jeden z głupszych pomysłów, jaki możesz zafundować swojemu ciału
@HenrykGarncarz, ale ja jak najbardziej się z tym zgadzam! Właśnie dzięki takim sytuacjom człowiek "uczy się" swojego ciała i jeżeli potrafi niektóre rzeczy zaobserwować i wyciągnąć wnioski to dobry początek.
Wszystko super, tylko ciągle nie rozumiem czemu wróciłaś (?) do fajek. Zaobserwowałaś reakcje, wyciągnęłaś wnioski i stwierdziłaś "hmm, dobra, to jednak wole sie truć"?
Nie. Staram się z tym walczyć pomimo przeciwności, do których nie należała "tylko" waga. Były też uciążliwe zaparcia, o których wspominam wcześniej i brak energii. Piję kawę (rano obowiązkowo żeby się jako tako postawić na nogi). Kiedy rzucam palenie, nie mogę pić kawy, bo to taki nierozłączny duet... Można to porównać do sytuacji, w której spotkania członków AA miałyby się odbywać np. w pubie, albo jakiejś winnicy. Kuszenie losu. Jest to o tyle trudne, że pracuje umysłowo. Myślę, że pracując fizycznie o wiele łatwiej jest się pozbyć jakiegokolwiek nałogu. Zresztą jeśli chodzi o moje rozterki w tej kwestii, stosowane próby, alternatywy i wynikające z tego obserwacje to temat rzeka.
Też paliłam dużo i długo.
Rzucałam palenie kilka razy, ostatni raz półtora roku temu i nie przytyłam. Jak już to raczej symbolicznie kilogram.
To zastanawiające przytyć będąc na zdrowej diecie i regularnie ćwicząc.
Raczej z dietą musiało być coś nie tak.
rzuciłam palenie 5 lat temu, mam 12 kg wiecej, i się ciesze, mam wreszcie cycki, tyłek i zadowolonego męzczyznę:)
Słyszałam, że to dlatego, że w papierosach jest związek naturalnie wytwarzany przez organizm i wpływający na trawienie. Palacze dostarczają go więc sami przestają go wytwarzać i po rzuceniu ciężej jest im dobrze trawić przez co tyją, po czasie to powinno się unormować jak organizm wejdzie w normalny tryb ale pewnie im dłużej ktoś palił tym dłużej trwa powrót do tego stanu (osobiście nie paliłam więc nie wiem, słysałam tak od znajomych palaczy)