W gimnazjum byłam molestowana na korytarzu szkolnym na oczach kilku uczniów przez ucznia z równoległej klasy. Bardzo mi się to nie spodobało i po przerwie natychmiast poinformowałam o tym fakcie moją wychowawczyni. Ta odpowiedziała, że to normalne i tak chłopcy teraz podrywają dziewczyny. Mam się tym nie przejmować i zignorować to. Miałam wrażenie, że totalnie mnie zbyła i potraktowała tę sprawę jak gdyby nic.
Po tej sytuacji było mi tak strasznie głupio, że nie powiedziałam o tym nikomu więcej, nawet rodzicom. Miałam wrażenie, że jestem skarżypytą, czułam się winna i miałam poczucie, że powinnam była przemilczeć ten temat, zamiast biec do wychowawczyni.
Na szczęście teraz po wielu latach nie mam traumy z tego powodu, ale jestem bardzo zniesmaczona nieprofesjonalną odpowiedzią ze strony wychowawcy.
Dodaj anonimowe wyznanie
A konkretniej? Co się wydarzyło? Co nazywasz molestowaniem
Jakiekolwiek naruszenie nietykalności cielesnej bez zgody autorki przez kogoś innego zasługuje na potępienie. Szczegóły nie są ważne w tym przypadku. Nie życzyła sobie i to jest wystarczające.
Szczegóły są ważne, bo wiele osób nadużywa słowa "molestowanie" i nazywają tak nawet zalotne spojrzenie, poklepanie po ramieniu, gwizdanie, spojrzenie w dekolt, czy rzucanie głupimi tekstami.
Bez poznania szczegółów ciężko obiektywnie ocenić sytuację, bo zarówno nauczycielka mogła zachować się nieprofesjonalnie i olać poważną sytuację, jak i autorka mogła być przewrażliwiona i wziąć za molestowanie coś, co faktycznie było niewinnym flirtem/podrywem.
Bezdomna - za moich szkolnych lat chłopcy nacierali nam na przerwie pośladki kredą (przez spodnie lub spódnice). Wtedy nikt tego nie brał za molestowanie (nawet my), chociaż ewidentnie nim było.
Dlatego właśnie mówię, że szczegóły są ważne w takich wyznaniach.
Znajoma oskarżyła kumpla o molestowanie, bo ten popatrzył się na jej tylek gdy się pochylała w skąpych spodenkach i potem nie czuł z tego powodu wyrzutów sumienia.
Może jestem nie czuła, ale nie uważam by ją molestował
@PrzezSamoH
Bo to nie było molestowanie seksualne. Chłopcy nie robili tego aby się zaspokoić, tylko żeby was wkurzyć.
Huhulala, u mnie w gimnazjum chłopcy na przerwach ganiali za dziewczynami i próbowali im wsadzać patyki w odbyt. Czy wiedzieli, że to molestowanie? Nie wiem. Czy nauczyciele, którzy w tym wieku powinni wiedzieć, że jest to conajmniej niedopuszczalne zachowanie zareagowali? Nie. I właśnie o czymś takim jest te wyznanie.
Nie ważne, że te dzieciaki nie były wyedukowane i nie wiedzą. Dorośli po coś tam są i ich obowiązkiem jest nie dopuszczać do takich sytuacji.
GeddyLee, akurat intencja sprawcy nie świadczy o przestępstwie lub jego braku. To tak jakby powiedzieć, że jeśli ktoś zgwałcił kobietę, ale nie po to, by się zaspokoić, tylko by jej zrobić na złość (na przykład kijem od szczotki, czy butelką, bo i takie przypadki się zdarzały), to nie gwałt.
Jeśli ktoś dotyka czyjegoś biustu, krocza, pośladków, bez zgody osoby dotykanej, to jest to molestowanie, bez względu na cel czy świadomość osoby dotykającej.
Jedynie inaczej może taka osoba zostać sądzona, gdy weźmie się pod uwagę poczytalność, wiek, wiedzę w danym temacie, cel i kilka innych czynników.
Moim zdaniem całkiem logiczne jest, że jeśli ktoś sobie nie życzy, żebyś go dotykał/dotykała to tego nie robisz. I, żeby to wiedzieć nie trzeba specjalnych lekcji, bo to jest po ludzku logiczne. Chociaż oczywiście uświadamianie tego jest bardzo potrzebne. I nie trzeba oczywiście od razu mieć satysfakcji seksualnej z takiego zachowania, żeby było ono nie ok.
Melancholija, tu nie chodzi o sam fakt, czy dane zachowanie jest w porządku, tylko o nazywanie go "molestowaniem".
Owszem, sporo dzieciaków nie ma pojęcia co to jest, bo nie ma odpowiedniej edukacji, jednocześnie zdają sobie sprawę, że dotykanie kogoś bez jego zgody jest nieodpowiednie, ale na zasadzie "niegroźna złośliwość, dokuczanie", a nie "molestowanie seksualne".
No jasne, chłopcy tak podrywają dziewczyny. Jak książę Śpiącą Królewnę.
A tak serio, to przeraża mnie, że jedna dorosła osoba Cię zlała i od tego poczułaś się winna. Ten mechanizm 'winy ofiary' jest straszny!
Miałam kiedyś podobną sytuację, tylko w podstawówce... Starszy kolega klepnął mnie w tyłek a ja przywaliłam mu workiem na buty, rozcinając mu przy tym wargę. I oczywiście tylko ja dostałam opieprz, kolega biedny, poszkodowany. Gdybym teraz spotkała tę nauczycielkę, przedziałowym jej, że definitywnie minęła się z powołaniem...
Czy to molestowanie polegało na tym, że chłopak uszczypnął Cię w tyłek?
A nawet jeśli? To też jest molestowanie.
Wszystko na co dana osoba się nie godzi i jest robione wbrew jej woli jest molestowaniem. Także uszczypnięcie w tyłek.Człowiek to nie przedmiot, żeby się go szczypało, dotykało dla swojej własnej satysfakcji i zabawy