#ip4Kx
W wieku 12 lat, jadąc do szkoły rowerem, przed koło niemalże spadła mi wiewiórka. Potelepało ją chwilę i przestała się ruszać. Przez chwilę widziałam jak "łapie powietrze" otwierając pyszczek, potem przestała. Nie wiedziałam, czy jest martwa, czy tylko nieprzytomna. Ostrożnie próbowałam ją przesunąć na pobocze - po co miał zostawać z niej placek - szczególnie, jeśli mogła jeszcze żyć. Nie udawało mi się jej wsunac na but by ją przenieść - za delikatnie próbowałam,a mocniej nie chciałam, żeby jej nie połamać. W końcu wzięłam ją do ręki - bezwładna, wciąż ciepla, miłe futerko, trochę pcheł.
Połozyłam ją na poboczu i pojechałam do szkoły.
Wracając po lekcjach wiewiórka wciąż tam leżała - miałam już świadomość, że na bank jest martwa.Zatrzymałam sie, żeby ją obejrzeć. Pchły zdążyły się juz wyprowadzić. Bezwład z kolei zastąpiło stężenie pośmiertne (pierwszy raz się z nim spotkałam). Ciekawość wzrosła.
Zabrałam ją. Naprzeciwko mojego domu stała opuszczona chatka - ogrodzenie dawno rozkradzione, teren mocno zarośnięty itp. Zostawiłam ją na "ganku" tam i poszłam do domu po... rękawiczki i nóż.
Zrobiłam jej "sekcję". nie do końca wiedziałam co jest czym - ale stwierdziłam, że później sprawdzę. Na koniec ją oskórowałam. Trochę z tym miałam problemów, bo głowa odpadła. To co zostało chciałam zakopać, ale nie wzięłam nic czym mogłabym wykopać grobek. Ostatecznie ciało wylądowało w mrowisku. Skórkę zabrałam (wyprawić sie nie udało - nie miałam pojęcia czym. Tanki usunelam na tyle dobrze, że skóra wyschła). Po tygodniu chciałam rzucić okiem na szkielet - ale nie został po niej żaden ślad. Mrówki zrobiły swoje.
I tak na koniec - wyniki mojej pierwszej sekcji - bezpośrednia przyczyna śmierci - porażenie prądem (przypalone przednie łapki) Pośrednio - przy upadku złamała sobie kark (dlatego odpadła głowa). Te oddechy, które "zarejestrowałam" było po prostu oddechem agonalnym - tzw. oddech biota
"Po co miał zostawać z niej placek", fakt, lepiej ją pokroję i obedrę ze skóry xD
W końcu i tak nie żyła.
Przynajmniej przysłużyła się nauce po śmierci.
Na wypadek gdyby jeszcze zyla :)
Gdy ściągałam ją z jezdni nie miałam pojęcia, czy jest martwa, czy tylko nieprzytomna. Gdy wracałam wyszło na to, że jednak nie żyje - z racji tego, że była w jednym kawałku i świeża - zrodził się pomysł sprawdzenia co jest w środku.
I jakby na to nie patrzeć - to co spotkało zwłoki było lepsze niż wkomponowanie w asfalt - przynajmniej mrówki się nażarły :p
@Lyssa luuuuzik, nie napisałam tego z pretensją, rozśmieszyło mnie to :D
Podzielam Twoje zdanie, jak i osób, które odpowiedziały na mój komentarz. Przynajmniej widać, że od małego miałaś dryg do tej pracy i to się szanuje :>
Biedna wiewiórka. Nie dojechała do szkoły rowerem.
nie no dojechala i racala z niej rowerem wlasnie. w dodatku lezac. brawo za ekwilibrystyke :)
Ciekawe, skąd autorka wiedziała, że wiewiórka miała tyle lat.
Rzeczywiście, nie doczytałem. Pewnie po ilości tkanek ;)
ANONIMOWE BAWIĄ I UCZĄ:
---------------------------------------------------------
"W wieku 12 lat, jadąc do szkoły rowerem, przed koło niemalże spadła mi wiewiórka."
Kto miał 12 lat i jechał do szkoły rowerem?
Z tego zdania wynika, że wiewiórka :)
Ludzie bardzo często miewają problemy z imiesłowem przysłówkowym współczesnym.
Powinno być: "Gdy [ja] miałem 12 lat i jechałem do szkoły rowerem, wiewiórka niemalże wpadła mi pod koło."
Ciekawostka: taki błąd ma nawet swoją nazwę, to anakolut.
:D Kiedys bedac w liceum notorycznie poprawialam mojego nauczyciela fizyki, bo ukladal takie zadania-kwiatki, ze nie umialam milczec. Nie obrazal sie, potem nawet najpierw pytal czy dobrze, a potem dyktowal. FIzykiem byl swietnym.
Ja tam nie miałem z tym zdaniem żadnego problemu, ale mnie nie słuchajcie, ja to poje*any jestem. :)
Ja też nie miałam z tym zdaniem problemu... Zrozumiałam jak trzeba.
Zabrakło:
Teraz pracuję w A.S Bytom
co to są tanki? W google mi same czołgi wyskakują xD
Autorka miała na myśli zapewne "tkanki", też się zastanawiałem :)
Wiewiórka z rozdojeniem jaźni: i wracała ze szkoły, i wciąż tam leżała. Ech, ta polska język...
Podobno dobry chirurg, powinien być trochę psychopatą.
Masz zadatki.
ja robiłam kiedyś sekcje zwłok na myszy złapanej przez mojego kota. nigdy nie zapomne jak śmierdziało wnętrze żołądka
Może mnie ktoś oświecić skąd ten prąd?
Chyba, że to były nieskorygowane wyniki pierwszej sekcji, to ok.
pewnie coś wcześniej, tzn przed wpadnięciem autorce pod koła
a słyszałeś kiedyś o przewodach wysokiego napięcia? wlazła na coś, na co nie powinna i ją popieściło.
Oddech agonalny to gasping. Oddech biota to co innego ale również mógł wystąpić bo zdaza się przy urazach cm. ;)