Parę lat temu w trakcie zakupów w galerii handlowej mnie przyparło i musiałem iść do ubikacji. Wszedłem do kabiny, usiadłem na klopie - kurde, zatwardzenie. Po chwili usłyszałem, że ktoś wchodzi do kabiny koło mnie, po lewej. Minęło parę minut i nagle gość puka w ściankę i pyta, czy mógłbym pożyczyć mu na moment telefon, bo mu się wyładował, a musi pilnie zadzwonić do żony. Ona też jest w galerii i musi jej dać znać, że mu tu zejdzie jeszcze parę minut. Nie myśląc o tym wiele zgodziłem się i podałem mu dołem telefon. Ledwie go chwycił, a usłyszałem trzaśnięcie drzwiami - ciul uciekł z moim telefonem! Zanim się podtarłem, ubrałem spodnie i wybiegłem, to nie było po nim śladu.
Kretyn w życiu nie ma łatwo. Nikomu się nie przyznałem, żonie powiedziałem, że telefon zgubiłem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak można być takim skur*, żeby kraść :/
Mnie cieszy tylko to na co sam ciężko zapracuję...
Przepraszam, że się zaśmiałam :<
Bidoku :(
Szukam końca Internetu...
Pomijajac juz nawet conajmniej dziwna sytuacje - nie miales zadnych oporow natury higienicznej? Szczoteczke do zebow tez tak wypozyczasz niezajomym do toalety?
Pomijajac juz nawet conajmniej dziwna sytuacje - nie miales zadnych oporow natury higienicznej?