Wyszedłem na spacer z psem mojej dziewczyny. W parku uciekł mi ze smyczy, wynalazł jakiś kawał przygniłego mięsa i zaczął się tym bawić. Ja lecę do niego, ten ucieka, no ale muszę mu to zabrać, więc gonię. W końcu go dogoniłem i tutaj dopiero zaczęła się walka. Pies chyba myślał, że się bawimy w „oddaj to – nie, to moje” i szarpał się ze mną przez kolejne 15 minut.
Koniec końców skończyło się tym, że pies złapał jakąś chorobę, a ja musiałem wyrzucić wszystkie ciuchy, w których byłem, włącznie z butami, bo tak śmierdziały gnijącym mięsem. Smród ze mnie i z psa schodził jeszcze przez tydzień.
Dodaj anonimowe wyznanie
Tak było, ehe. Pewnie nie uprałeś ubrań i się nie umyłeś.
Psa się nie goni bo wtedy myśli, że to zabawa. Chcesz złapać to uciekaj.