Gdy miałam 9 lat, dostałam pierwszego okresu. Byłam przerażona, nie wiedziałam co się dzieje. W akcie desperacji pobiegłam do mojego przyjaciela, który był moim sąsiadem. Wyjaśniłam mu, że sikam krwią. On również się przestraszył i zaczął snuć teorię, że musiałam zjeść jabłko z robakami w środku, które pogryzły mi pęcherz. Zadzwonił więc na pogotowie.
Ostatecznie moja mama musiała nam obojgu wytłumaczyć, co się działo w tamtym momencie z moim ciałem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Zadzwonienie na pogotowie to była bardzo dojrzała i odpowiedzialna decyzja akurat! Sikanie krwią raczej nie jest normalne więc bardzo dobrze, że zareagował. Wina rodziców, że nie przygotowali Cie na okres dojrzewania...ale przyjaciel zachował się zorowo ^^
9 lat to dosyć wcześnie, jak na typową pierwszą miesiączkę, ale nadal w normie. Być może mama autorki po prostu uznała, że jeszcze ma czas. Za to pozytywnie mnie zaskoczyło, że wyjaśniła sytuację również chłopcu.
Ja za to byłam przygotowana, na pierwszy okres i gdy w końcu go dostałam byłam tak podekscytowana, że dzwoniłam po całej najbliższej rodzinie pochwalić się tym. Ale tamten pierwszy raz nie był taki nieprzyjemny.
Solange ja mimo, że była przygotowana na pierwszy okres to krępowało mnie kiedy moja ciocia (która akurat się mną opiekowała w tym dniu) zaczęła opowiadać najbliższym, że właśnie dostałam pierwszą miesiączke
Ja wiedziałam o miesiączce, ale się jej wstydziłam. Pamiętam, że chowałam zużyte podpaski w jakimś miejscu, a potem wyrzucałam (nie chciałam wyrzucać ich do wspólnych śmieci, żeby zachować okres w tajemnicy). Skończyło się tak, że rodzice je kiedyś jednak znaleźli...
Gdy się tak zastanowię, to nie pamiętam by mama przeprowadzała ze mną rozmowę na temat okresu. Była jakaś lekcja w szkole na ten temat dla dziewcząt (chłopcy nie brali w niej udziału), ale nie pamiętam dokładnie kiedy - chyba początek gimnazjum.
A tak to dowiedziałam się słuchając rozmów - gdy ciocie, babcie i żony kuzynów rozmawiały na temat okresu, opowiadając sobie anegdotki jak to np. jedna z nich przykleiła sobie podpaskę nie tak, jak powinna. Z tych rozmów i tej jednej szkolnej lekcji wysnułam wtedy jeden wniosek: gdy dziewczyna dostaje okresu, wtedy dojrzewa i staje się kobietą. Więc jak dostałam pierwszej miesiączki, to pełna dumy pobiegłam do mieszkającej piętro niżej babci, by z ekscytacją oznajmić "Babciu! Jestem kobietą!". A babcia mnie zgasiła, że kobietą będę, gdy będę starsza i urodzę dzieci itd.
Oczywiście wiem, że babcia źle się wysłowiła i nie o to jej chodziło, ale idąc tym tropem teraz będąc 30+ bezdzietną singielką nadal nie jestem kobietą ;)
W sumie nie wiem, czy miałabym specjalną rozmowę, czy nie. Dowiedziałam się, gdy zapytałam co to są za dziwne małe płaskie paczuszki i mama mi wyjaśniła, że to podpadki, a potem do czego służą. Może gdybym nie spytała, to miałabym rozmowę później. Okresu dostałam i tak kilka lat po moim pytaniu. Natomiast nie było to dla mnie nigdy nic wstydliwego, w przeciwieństwie do mojej mamy, która w sumie nie wyobrażała sobie, żebym o takich rzeczach rozmawiała z chłopakami. Nigdy nie zapomnę jak się zmartwiła z kim ja o tym pogadam, bo przecież nie powiem przyjacielowi. Trochę się nie zrozumiałyśmy, ale posłuchałam jej (choć mi nie zabroniła, tylko skomentowała). Za to dopilnowałam, by zobaczył podpaskę w moim plecaku i się domyślił. Ale z drugiej strony moja mama opowiedziała mi o okresie w bardzo otwarty sposób, więc tak to przyswoiłam.
I co się działo z Twoim ciałem?
Odpalałeś kiedyś diesla starszego typu na mrozie?
No to podobnie organizm przygotowuje się na nowe zadania.