#ibvBy
Miałam naprawdę udane dzieciństwo. Niestety gdy miałam 10 lat, moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. W tym czasie zajmowała się mną babcia, która stała się moim prawnym opiekunem na kolejne 6 lat. Wyprowadziła się od siebie ze wsi, żeby móc się mną zajmować. Prowadzała do psychologa, spędzała ze mną mnóstwo czasu... Gdy miałam 16 lat, moja babcia przeszła udar. Leżała w szpitalu dłuższy czas i na dzień przed jej wypisem dostałam telefon, że babcia miała wtórny udar i niestety nie przeżyła... A więc na kolejne dwa lata trafiłam do domu dziecka. Cholernie trudne dwa lata, które pozostawiły we mnie więcej traumy niż śmierć rodziców. Ale chciałam mieć dobre życie.
Po liceum poszłam do pracy na tak zwany zmywak. Zaczęłam spotykać się z naprawdę super facetem. Zamieszkaliśmy razem, a mi udało się nawet pójść na studia, życie zaczynało się układać... Mieliśmy poważne plany wobec siebie, które zniszczyła grupka "dresów". Gdy mój chłopak wracał z treningu, grupka dresów pobiła go, robiąc z niego warzywo... Mimo że bardzo go kochałam, nie potrafiłam żyć w taki sposób. Z jego rodzicami stwierdziliśmy, że najlepiej będzie umieścić go w specjalnym ośrodku. Odwiedzałam go prawie codziennie, ale przez lata jego stan się nie poprawiał.
Później poznałam swojego męża. Mając 30 lat, urodziłam córeczkę. Gdy chciałam wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim okazało się, że moja firma zostaje zlikwidowana i dostałam tylko jakąś marną odprawę. Rok później u mojej córeczki zdiagnozowali białaczkę. Zmarła, a mąż popadł w alkoholizm. Nie mam z nim żadnego kontaktu, nie wiem gdzie jest. Ostatnio też wyczułam guza w piersi, ale boję się iść do lekarza.
To wszystko brzmi jak wymyślona historia. Naprawdę wiele bym dała, by tak było. Jestem już zmęczona życiem. Bardzo... Nie mam nic. Ból, którego w życiu doświadczyłam, tak mnie przeorał, że szczerze myślę, że śmierć będzie dla mnie ukojeniem. Cholernie jej się boję, ale równie mocno boję się dalej żyć...
Dziewczyno, przede wszystkim jak najszybciej idź do lekarza. Potem zawalcz o siebie. Możesz wszystko, tyle w życiu przeszłaś i dałaś radę, nie poddawaj się teraz. Trzymam mocno kciuki i ściskam.
Mocno przytulam. Jesteś taka dzielna, to naprawdę niesprawiedliwe. Mam nadzieję, że życie się jeszcze do Ciebie usmiechnie i że znajdziesz w sobie siłę. Trzymaj się, ja będę trzymać za Ciebie kciuki.
Do lekarza marsz, a potem rozdzielność majątkowa, a najlepiej rozwód z mężem. Zanim narobi długów.
"Ostatnio tez wyczulam guza w piersi ale boje sie isc do lekarza" - no wiadomo. Jak się udaje, że chorób nie ma to magicznie znikają.
O cholera, rzeczywiście ciężkie życie. Zgadzam się, że życie nie jest sprawiedliwe, nie jest takie piękne jak w filmach i książkach, dostajemy w kość choć myślimy, że nie zasłużyliśmy. Ale prawda jest taka, że nie zasługujemy nawet na tę marną egzystencję, życie jest niezasłużonym darem, czasem bardo bolesnym ale daje możliwość aby pokazać, że pragniemy zasługiwać na lepsze życie i dać tego dowód w naszych staraniach. Tylko nadzieja i wiara w to co obiecał posłusznym ludziom Bóg nadaje sens obecnemu życiu, a wiedza o tym kto jest odpowiedzialny za całe to zło i kto je zakończy daje nam siłę by przetrwać.
O w mordę, ale bełkot. Przestań brać, albo bierz połowę, bo wyraźnie Ci szkodzi.
@Oretyrety
Bełkot dla kogoś kto nie wie nic na temat Biblii i Boga. Nawet jak jesteś ateistą to brak wiedzy na temat tego w co wierzą miliony ludzi świadczy o kompletnej ignorancji.
Nawet jeśli stwierdzenie że tylko bóg i wiara nadają sens to nie bełkot to zdecydowanie jest to typowo świętojebliwe nadużycie >.<
bełkot to mało powiedziane. Stek bzdur, które Ci ktoś wmówił aby zarobić - bo tym jest religia. I to jeszcze w najpodlejszy sposób, bo bazując na lęku przed śmiercią.
@ Hvafaen - Czasami potrafisz rzucić naprawdę dobrym dowcipem.
Tak, tak klepanie paciorka na pewno pomoże
Sam się przekonałem o istnieniu Boga oraz o tym że Biblia to rzeczywiście Słowo Boże. Nie interesują mnie kościoły które, zarabiają na udawaniu uczniów Chrystusa. Nie twierdzę, że klepanie paciorków pomaga. Pomaga wiara, miłość i nadzieja. Jeśli ktoś bada Pismo Święte, mówi do Boga prosto z serca, stosuje w życiu nauki Jezusa to nawiązuje z Bogiem więź o której nie mają pojęcia ludzie którzy tego nie robią. Poza tym poznają jaki jest sens życia i co Bóg zamierzył dla posłusznych mu ludzi. Taka wiedza daje zrozumieć, że obecne życie nie jest zamierzeniem Boga, jest konsekwencją nieposłuszeństwa i grzechu a dla tych którzy wierzą w odkupującą ten grzech ofiarę Chrystusa i potwierdzają tę wiarę uczynkami Bóg zapewnia życie bez cierpień i śmierci.
@bastard nawet jeśli twój bóg istnieje to jest zwykłym sadystą, co potwierdza twoje ostatnie zdanie. Bo niby czym nagrzeszyła autorka czy np ciężko chore dzieci, że twoja cudowna miłosierna bozia skazała je na cierpienie?
@CentralnyMan
pokaż mi człowieka bez grzechu, który nigdy np. nie skłamał. Nauki Jezusa pokazały jaki powinien być człowiek ale nikt tego nie osiąga, bo po pierwszej parze ludzkiej odziedziczyliśmy skłonność do błędu, nie panowania nad sobą, nad językiem, skłonność do zła. Codziennie w mniejszy lub większy sposób uchybiamy celu bo nie potrafimy być doskonali przez wrodzoną niedoskonałość. Jednak dzięki ofierze Chrystusa możemy uzyskać przebaczenie grzechów, jeśli wierzymy w nią i potwierdzam to uczynkami. Wtedy Bóg obiecuje nam powrót do doskonałości w przyszłości. Dlaczego uważasz jednak, że Bóg jest sadystą? Człowiek cierpi na własne życzenie, pierwsi ludzie odrzucili Boga, choć że staną się śmiertelni, podatni na choroby, starość. Do tego odrzucając Jego zasady krzywdzą się wzajemnie. Ludzie ponoszą jedynie konsekwencje swoich decyzji. Bóg chce odwrócić te konsekwencje, wystarczy że wierzymy i staramy się sprostać Jego zasadą. Jeśli ktoś ignoruje prawa Boga np. grawitację i wyskakuje z okna na 10 piętrze to ponosi tego konsekwencje, podobnie jest z prawami moralnymi
@bastard ale to nie kto inny jak Bóg stworzył pierwszych ludzi, czyniąc ich słabymi i podatnymi na pokusy, jest wszechwiedzący więc doskonale wiedział, że go nie posłuchają, ponieważ to on stworzył ich i ich słabości. Więc to nie Adam z Ewą popełnili grzech nieposłuszeństwa, tylko ta wina leży po stronie ich stwórcy, a całe zwalanie winy na przyszłe pokolenia, to karanie ludzi za błędy Boga. Więc jak małe dziecko spotyka okrutna choroba, to skoro wierzymy w stwórcę musimy zdawać sobie sprawę z prostej implikacji- są tylko dwie możliwe przyczyny: okrucieństwo Boga lub jego obojętność na cierpienie tych których stworzył. Możesz wybrać, z którą z tych dwóch wersji będzie Ci się łatwiej żyć.
Zasuwaj do lekarza, póki plandemia "odpuściła". Jakbyś potrzebowała pogadać to się odezwij. Trzymam kciuki za Ciebie. Otaczaj się dobrymi ludźmi, to ważne.
Zmyślone
Guza da się wyciąć. Życie da się przeżyć. Tylko trzeba chcieć i wydaje mi się, że masz w sobie tyle siły, żeby przeżyć.
Idź do lekarza - trzymam kciuki, dasz radę!
To jest przekleństwo pokoleniowe.