#iW2L1
A więc od początku. Ostatnio zachorowałem. Po wykluczeniu poważnych przyczyn (nowotwory), lekarze zdali się rozłożyć ręce. "Poczekamy 2 miesiące i zobaczymy czy Panu przejdzie". Nie będę ukrywać, że trochę się uspokoiłem kiedy wiedziałem, że mam jeszcze trochę czasu na tym świecie. Jednak po pewnym czasie ciekawość zdała się wziąć górę.
Trochę naiwnie postanowiłem spróbować swoich sił w diagnostyce. Studiuje na kierunku medycznym, trochę poczytałem i miałem kilka typów, co właściwie może mi dolegać.
Którejś nocy, nie mogłem spać. Przegrzebałem internet i znalazłem laboratorium, które wykonuje testy prywatnie, bez skierowania, za niewielką sumkę. Zapłaciłem, zrobiłem testy.
Następnego dnia, wróciłem na wieś odwiedzić swoich rodziców. Przyjechałem na parę dni i akurat trafiłem na dzień kiedy moja mama robiła pranie. "Jak masz coś do prania, to daj, zdąży wyschnąć do niedzieli". Tak też zrobiłem. Szkoda tylko, że nie wyjąłem pokwitowania, za badanie na kiłę.
Ps. Wynik wyszedł ujemny.
Ale miałeś fascynującą przygodę. Ty to prowadzisz niebezpieczne życie. Co będzie w następnym odcinku, wyrzucisz opakowanie po czekoladzie do kosza, a przypomnisz sobie, że była tam jeszcze jedna kostka? Wrrr, aż mnie ciarki przeszły.
"Imienny bilet do piekła" = ujemny test wyniku na kiłę, który robi się za 20zł prywatnie..........
Ja raz wypralem dwie dyszki. Urzadzilem jej pogrzeb później . :(
Gorsze jest zostawienie psich ciastek w kieszeni. Po kilku praniach nadal mam przyklejone ciasto i pachnącą, lepką kieszeń.
Nie wiem co to kiła i nie wiem co to znaczy że wynik jest ujemny
Pozostaje Ci się badać na choroby weneryczne co jakiś czas lub zacząć się zabezpieczać prezerwatywami.
Opcja zarażenia kiłą przez pocałunek jest nikła (najpierw jedna z osób musi się zarazić drogą oralną, a krętek blady musi przetrwać w gardle). Skrajną opcją i niezwykle rzadką byłoby zakażenie się drogą pośrednią (np. Przez publiczną toaletę).
Wątpię by autor miał szczęście zarazić się w tak rzadki sposób.
Kiła się nie zarazisz w miejscach publicznych. Musisz się zarazić kretkiem bladym , który poza organizmem umiera. W toaletach możesz złapać grzybice narządów płciowych ( też nic miłego ale nie jest to kila). Generalnie choroby weneryczne są na maksa podstepne u ile przypadkow tyle ich wersji,wiec warto sie badać bo można latami chodzić i nie wiedzieć że jest się zarazonym. Nie wiem dlaczego to jest wśród ludzi pietnowane, większość społeczeństwa uprawia seks i takie rzeczy się zdarzają. Jasne najlepiej się zabezpieczać prezerwatywami zawsze, ale niech pierwszy rzuci kamieniem komu się nie zdarzyło zaniechac tej metody w przypływie "emocji". Poza tym pamietajmy ze warto rozmawiac. O seksie tez.
Wynik ujemny? A co to? Matematyka?
Wyniki diagnostyki laboratoryjnej bardzo często podaje się w formie pozytywny/negatywny czy dodatni/ujemny. Nic w tym dziwnego.
A korzystając z okazji - wiele osób uważa że "negatywny" albo "ujemny" w przypadku wykrywania np. drobnoustrojów czy przeciwciał to zły znak. A jest dokładnie odwrotnie - negatywny oznacza że nie znaleziono drobnoustroju/przeciwciał. Sorki za dygresję ale tak często muszę to tłumaczyć w pracy, że chciałam wykorzystać okazję do podnoszenia świadomości.