#5J5P8
Wróciłam do domu mając nadzieję, że ten dzień nie może być gorszy. Usiadłam na łóżku i zaczęłam przeglądać stronę, gdy jedna z liter postanowiła przespacerować się po ekranie. Pierwsza myśl: kleszcz. Trzask tępym narzędziem, zwłoki pod lupę, diagnoza: kleszcz. Przegląd mojego ciała. Stan: kleszcz nad kostką. Wycieczka na SOR i pół godziny później już spokój.
Dziękuję autorom strony za jasne tło wyznań.
To z powodu kleszcza się chodzi na SOR?
I dlatego są takie kolejki na SORach. Ja rozumiem, że kleszcza trzeba usunąć, ale można iść z tym do lekarza pierwszego kontaktu, a jeśli to niemożliwe do NOCHu, a nie od razu na SOR.
Kleszcz to poważna sprawa. Ja za młodu, żeby zarobić, zbierałam jagody. Kleszcze mnie lubiły. Potrafiłam przynieść 10 jednego dnia. Teraz czekam na wizytę u lekarza żeby sprawdzić czy mam Boreliozę.
Mnie z soru wyprosili jak przyszłam z kleszczem. Wystarczy iść do lekarza pierwszego kontaktu albo na opiekę nocną/świąteczną, tam mówią co robić.
Ja zawsze sam wyjmuje. Trzeba tylko pamiętać żeby nic nie zostało. Choć mi w całym swoim życiu nie wyszedł w całości tylko raz. Potem wystarczy obserwować ciało i jakby był rumień to do lekarza. We wczesnym stadium łatwo wyleczyć. A wyjmowanie kleszczy jest dość proste.
I już nie mówie o tym, że autorka jest potwornie miękka. Na wsiach ludzie łapią kleszcze bardzo czesto i gdyby ludzie za każdym razem chodzili do szpitala to chyba musieliby stworzyć specjalne oddziały do wyjmowania kleszczy....
No dobra, ale w ten sposób na wsiach jest masa ludzi, którzy umieją to robić i się nie boją.
Co prawda, powtarzam, że w mieście wystarczy znajomy z wychodzącymi kotami, zrobi to szybciej, sprawniej i bezpieczniej, niż SOR razem z jego godzinami oczekiwania z kleszczem w ciele...
@Angel12345
Co innego z kleszczem na SOR a co innego iść do lekarza przebadać się na boreliozę!
Nieobecność rumienia nie oznacza ze nie zaraziliśmy się borelioza, nie rozumiem dlaczego ludzie powtarzają takie bezsensowne mity. Po ugryzieniu należy się zbadać, tylko wczesne wykrycie boreliozy daje szansę na wyleczenie. Konkretny lekarz zakaźny wyjaśni sprawę, nie powielajmy mitów.
@Kakaroto
Równie dobrze z każdą ranką należy iść do lekarza, przecież mogło wdać się zakażenie i jest tylko krok od sepsy.
Otóż nie autorko, nie można. I to że wielu ludzi tak robi to żadne usprawiedliwienie. Większość ludzi jest zbyt leniwa żeby sprawdzić czy jest otwarty gdzieś NPL w pobliżu, a powinien być. Ja bym Cię z czystym sumieniem odesłała z oddziału ratunkowego, jak sama nazwa wskazuje; jest ratunkowy.
Ale jak anonimowe uratowało ci życie? Bo coś ci się pomyliło, zamiast historii właściwej wkleił ci się jakiś kawał, że miałaś kleszcza i poszłaś z tym na SOR.
Jasnym tłem strony, bo na pewno od kleszcze by umarła.
Na pewno.
I to nieśmieszny kawał.
Personel medyczny powinien Cię pieprznąć w głowę za tego kleszcza. SOR - Szpitalny Oddział RATUNKOWY. Jak nazwa wskazuje, miejsce, gdzie lądują ludzie w stanie nagłego zagrożenia zdrowia i życia. Ja chromolę, ludziska, co z wami nie tak? Z takim bzdetem na SOR się nie idzie!
Na SOR z kleszczem... I potem sie dziwić, że z poważniejszymi rzeczami się czeka godzinami
Weterynarze chętnie wyciągają kleszcze i mają w tym dużą większą praktykę niż przeciętna pielęgniarka w zabiegowym.
Plus zawsze jakiś jest otwarty całodobowo.
Po kij na sor.
To był pierwszy kleszcz w życiu autorki?
To możliwe. Sama przekroczyłam ćwierćwiecze, 3/4 życia spędziłam łażąc po łąkach na spacery albo jeżdżąc rowerem po lesie... I nigdy nie miałam ani jednego kleszcza :)
Szczęściara. Może to wydarzenie autorce wyjdzie na plus, bo będzie miał nawyk oglądania swojego ciała po wszelkich leśnych i łąkowych eskapadach.
Taki nawyk byłby dobry dla wszystkich. Nigdy nie wiadomo, kiedy taki krwiopijca postanowi się do nas przyczepić, a im szybsza reakcja, tym lepiej ;) PS. "robale" ogólnie za mną nie przepadają. Tak samo, jak z kleszczami, mam z osami i pszczołami - nigdy żadna nie wbiła mi żądła, nawet jeśli po mnie łaziły. Wyjątkiem są komary, ale nadal, jeśli mają wybór, wolą przyssać się do osoby obok 👾
Szkoda, że nie wysłałaś kleszcza do badanie, wtedy byś wiedziała czy był zarażony czy nie. Borelioza to paskudna choroba, daje objawy wielonarządowe i ciężko się ją leczy.
Nie byłbym taki pewien czy spokój, bo objawy ewentualnej choroby mogą się pojawić dopiero po kilku tygodniach/miesiącach.
To nie jest tak, że od kleszcza się umiera. Sprawdzone info, wyciągnęłam 3 (nawet bez SORu) i nadal żyje
My mamy pogotowie kleszczowe, gdzie miła pani kleszcza wyciąga i kleszcza jeśli ktoś chcę wysyła na badania DNA pod kątem boreliozy.
Borelioza to paskudna choroba, ciężko się z niej wyleczyć, a i objawy bardzo często są mylące. Nie zawsze po zarazeniu pojawia się rumień.