Podczas mojego pobytu na wakacjach, rodzice zrobili porządek z zabawkami, którymi bawiłem się za dzieciaka. Okazało się, że oddali komuś pełny zestaw Lego, który trzymałem w praktycznie nienaruszonym pudełku. Zrobiło mi się przykro, bo te klocki miło mi się kojarzą i zawsze miałem do nich duży sentyment. Postanowiłem więc znaleźć identyczny zestaw na jednym z portali aukcyjnych. Nie natrafiłem na niego na polskich serwisach, ale za to był na eBayu. Kosztuje prawie 3000 euro...
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak można grzebać w czyichś rzeczach i w dodatku oddawać je komuś bez pytania. Ręce przy samej dupie powinno uciąć.
'Duży to już się nie będzie bawił' A prawda jest taka, że klockami lego lepiej się będzie bawił stary niż młody :D
Wiele moich zabawek w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęło. Dziesiątki zestawów Lego, Bionicle, kolekcje komiksów z Kaczorem Donaldem, pełno kaset z English Junior... szkoda mi strasznie, że dla rodziców były kompletnie bezwartościowe.
Ja bym na miejscu autora i każdego co coś podobnego spotkało zrobiłabym to samo z rzeczami rodziców. Na pewno mają coś co jest mało używane więc oddałabym jakieś ciotce czy kuzynce.
A wiecie, że ludzie nie mają rozciągliwych domów i piwnic? Nie popieram wyrzucania/oddawania bez konsultacji, ale nie da się wszystkiego trzymać. Jeśli autor wyprowadził się z domu rodzinnego to powinien te klocki zabrać ze sobą.
Pokój stał pusty i miejsca w nim pełno, więc nie wiem do czego pijesz
Geddy - a ty? ;) Bo nie bardzo rozumiem. Autor nie wspomina o żadnym pokoju. Jeśli mówisz o swojej sytuacji to Twoi rodzice mają prawo zagospodarować sobie przestrzeń a nie trzymać Twoje graty. Jeśli były dla ciebie aż tak ważne to trzeba było zabrać je ze sobą.
PrzezsamoH oczywiście masz rację ale tu rozchodzi się o to że bez pozwolenia oddali jego rzeczya nie o to że brakowało im miejsca więc dopisywanie historii o braku miejsca jest bezsensu bo nie wiemy czy tak było.
Wiem, ale w komentarzach zaczął się wysyp żali, jak to niedobrzy rodzice pozbyli się dziecięcych rzeczy. O ile ktoś robi to bez wiedzy i zgody drugiej strony to jest złe, ale z dzieciakami też bywa różnie. Nie bawi sie, nie używa, w domu nie ma miejsca, a on by chciał mieć i stare rzeczy, i nowe, i jeszcze więcej nowych ;) Mnie to osobiście przypomina mojego brata i jego graty, które miały dla niego wielką wartość, póki były u rodziców. Jak zmusili go w końcu do zabrania to wszystko wywalił, bo też nie ma miejsca. Tutaj użytkownicy płaczą za komiksami z Kaczorem Donaldem. Moja kolekcja poszła zapewne na śmietnik, bo nasz pokój to nie torebka Hermiony.
Zabiłabym.... Nie dość, że rządzenie się cudzą własnością to jeszcze głupota. Kolekcjonerskie lego są warte bardzo dużo. Osobiście mam kupiony przykładowo jeden zestaw, leży zabezpieczony, nie otwarty (już nie ma go w sprzedaży) , poczekam z 10 lat i sprzedam. Współczuję 😒
Podoba mi sie to myslenie rodziców " Ja kupilem za swoje pieniadze, to ja mam prawo decydować, i nie musze sie pytać"
Współczuję
Przykre. Co innego rozdawać ciuszki z których dziecko wyrosło, a co innego zabawki, zwłaszcza takie, które dziecko miało w starszym wieku i może je pamiętać.
Ja bym poszla i odebrała ten zestaw
No nie wiem, jak autor wyznania? Czemu on ma cierpieć, by ktoś inny nie cierpiał? Bycie takim altruistą nie jest zdrowe
Rodzice autora właściwie powinni tak zrobić. Może jakby się wstydu najedli to zrozumieliby że to zwykle chamstwo rozdawać czyjes rzeczy
Postac, ale co autora to obchodzi, jak poczuje się jakiś człowiek x, który dostał kradzione klocki?
Rodzice męża spalili (!) jego kolekcje komiksów z Kaczorem Donaldem :(
moje chyba skończyły tak samo :/
Moje też spalili, ale wcześniej mi mózg wyprali, że chcę to zrobić bo jestem duża i rodzice potrzebują, czy coś.
Poszły na rozpałkę jak byliśmy na studiach. Wystarczyłyby jakieś trzy lata byśmy je zabrali na swoje.
Ja się zastanawiam, czemu rodzice rozporządzają rzeczami należącymi do dzieci (już dorosłych) bez pytania. Ja wiem, że większość rzeczy dziecko dostaje od rodziców, albo od innych ludzi, ale nadal rzeczy dziecka, to rzeczy dziecka. A wystarczy dać znać: chce oddać twoje zabawki temu czy tamtemu, a dorosłe dziecko odpowie zapewne: ok, ale zostaw (tu daj nazwę rzeczy szczególnie ważnej) i po kłopocie. Ewentualnie poczekać na wspólne wywalanie/oddawanie starych rzeczy.
Mi również taki numer odwalili jak tylko wyjechałam za pracą do innego miasta. Do tej pory strasznie mi szkoda moich Lego, puzzli i figurek koni. Dobrze, że książki zostawili.
Niech teraz oddają kasę. Rozporządzali nie swoimi rzeczami.
To mój mąż za dzieciaka dostawal od wujka całe zestawy lego, u nas tego wtedy nie było, ale że on pływał po wodach skandynawskich kutrem, to przemycal mu te klocki pod rybami. Miał różnorakie zestawy, jakiś piratów, statki, cały pokój miał zestawiony tymi klockami. Jak on wyjechał z domu, jego mama postanowiła że wyda te klocki jakiemuś dziecku z rodziny. Oprócz tego kompletna kolejkę PIKO która teraz jest rarytasem wśród kolekcjonerów. Jak teraz sprawdzał, najtańszy zestaw lego to coś ok 1200 zł, z tych co miał. Po sprawdzeniu cen kolejki mało zawału nie dostał, bo jedna lokomotywa to coś koło 100 zł, a on miał cała makietę.