#iSYXb
Pewnego razu dzwoniłem do niej w sprawie pracy, trzeba było przystrzyc u niej żywopłoty. Nie odbierała, więc uznałem że znowu siedziała na piętrze oglądając telewizję. Mój kumpel też dzwonił, ale mu też nie odebrała. Zadzwonił do mnie i poprosił o to by sprawdzić jak się ona ma. Powiedział, że poprzedniego dnia również dzwonił około 21:00 i nie odebrała.
Poszedłem zatem od razu. Brama była zakluczona, to był znak, że mogła wyjść na zakupy, ale postanowiłem zadzwonić do domofonu. Drzwi miały szklane okienka, które służą temu, by z wewnątrz było można łatwo zobaczyć kto puka, a z zewnątrz było utrudnione ujrzenie czegokolwiek, jedynie pod odpowiednim kątem robiło się to możliwe. I wtedy zauważyłem ruch stopą. Leżała, szybko zadzwoniłem po pomoc, jej sąsiad zobaczył przez okno, że coś się działo. Najpierw przyjechała straż by podważyć bramę i wyważyć drzwi, potem karetka i na końcu policja. Okolica zebrała się, jak to ludzie, zwłaszcza w niewielkiej okolicy na przedmieściach, a ja musiałem, odpowiadać na pytania strażaków, lekarzy i policjanta.
Ledwo mówiła, więc to ja pośredniczyłem we wszystkim. Szybko zabrano ją do szpitala, a ja miałem jeszcze czas na podziękowanie strażakom.
Po tym zdarzeniu jeszcze trochę się działo odnośnie całej sprawy, jak pomoc jej synowi, tacie mojego kumpla, w podwożeniu go do szpitala, ale też wiele o mnie mówiono. To było najdziwniejsze dla mnie. Zawsze starałem się trzymać dystans i nie rzucać w oczy, zawsze lubiłem swoją bańkę samotności, a nazywano mnie bohaterem. Czy czułem się nim? Skądże. To było jak odruch, refleks.
Cała ta sytuacja sprawiła, że częściej myślałem o tym, jak kruche bywa życie. Czy gdyby ona nie była miłą osobą dla mnie, to czy pojawiłbym się tam? Pewnie nie. Kto by jej pomógł? Nie wiem. Pokazało mi to, że musimy żyć w zgodzie z innymi ludźmi, bo sami pewnego dnia będziemy w potrzebie, a pomocną dłoń wyciągną te osoby, które będą odwzajemniać nasz szacunek.
Byłeś w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. I mi takie sytuacje przypominają że ludzie to jednak zwierzęta stadne. Też doceniam wygodę samotności, lubię nie musieć się nikomu tłumaczyć ani nikogo brać pod uwagę w swoich planach. Ale jednak nie da się tak na zawsze, prawda? :)
Nawet gdyby nie była miła dla ciebie to i tak byś się tam znalazł. Poszedłeś bo kolega cie poprosić. Jakbyś odmówił to poprosiłby kogoś innego.
Dobrze że poszedłeś.
No tak, tak. Mów dalej ...
Co to ma być za komentarz? XD
Hehe k#rwa nie tu co trzeba dodałem ten komentarz, sory 😅
Aha super