Moja córka mając 2,5 roku mało mówiła. W rzeczywistości idąc do klubu malucha czy na spacer uważała, że mówienie nie ma sensu. Wszyscy uważali, żebym poszła do psychologa, bo autyzm, bo upośledzona. Tłumaczyłam, że w domu normalnie się z nami komunikuje, ale dla świętego spokoju poszłam z nią do specjalisty. Psycholog pokazuje jej rysunek kota:
- Kto to?
- Hrrrr - odpowiada.
- A to co? - pokazuje psa.
- Yyyy.
Pani załamana, mówi, że potrzebna jest pomoc psychiatry. Wychodząc mówi do mojej córki:
- Do widzenia.
Na co moja córa odpowiada:
- Dziękuję, pani doktor. Teraz idę coś zjeść.
Mina psycholog bezcenna.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jasne i normalną reakcją jest to, że dziecko na proste pytanie odpowiada niezrozumiałymi dźwiękami.
Normalna może nie, ale w przypadku dzieci kwestia nie mówienia jest tak różna, że bardzo ciężko czasem to zdiagnozować. Tak jest właśnie z moim synem - ma ponad 3 lata i nie mówi. Nikt nie wie z jakiego powodu, a kolejni lekarze i kolejne badania też nie dają odpowiedzi.
Nie no, to jest zupełnie normalne, że dziecko nie potrafi odpowiedzieć na proste pytania, tylko wydaje dziwne dźwięki. Też zupełnie normalne jest to, że dziecko nie ma potrzeby rozmowy z rówieśnikami.
Mój brat wprawdzie nie wydawał dziwnych dźwięków, ale nie odpowiadał na - jego zdaniem - za proste pytania. Nie wiem czemu, może doszukiwał się w tym czegoś podchwytliwego? W każdym razie podczas badań wyszło, że jest bardzo inteligentny (i potem to się potwierdziło, jak dorósł), ale dalej nie chciał powiedzieć, że widzi na rysunku domek/kota/coś równie banalnego.
Niektórzy są po prostu dziwni.
A jak było u niego w kontaktach z rówieśnikami? Też się nie odzywał? Z wyznania wynika, że dziecko autorki również nie rozmawialo z rówieśnikami, co jest dziwne, bo małe dzieci przeważnie łakną kontaktu z ludźmi i są gadatliwe. Jak byłam dzieckiem też nie lubiłam odpowiadać na przyglupawe pytania dorosłych, ale nie miałam problemu z rozmową z innymi.
Z tego, co słyszałam, to tak średnio. Nie był też zbytnio lubiany przez rówieśników, więc problem się nieco zapętlał.
Też nie odzywałam się do obcych zarówno dorosłych jak i rówieśników. Potem z tego wyroslam ale we wszystkich opisowkach od przedszkola do 3 klasy mama miala info, że jestem skrajnie nieśmiała i wycofana.
no nie wiem, czy w wieku 2,5 roku bylaby zdolna do mowienia pelnymi zdaniami
poza tym psycholog powinna znac pojecie mutyzmu wybiorczego
Bez problemu
Obaj moi siostrzeńcy zaczęli mówić pełnymi zdaniami przed ukończeniem drugiego roku życia ;) Aktualnie to buzie im się nie zamykają póki nie pójdą spać.
@bazienka mój syn ma 2,5 roku, mówi pełnymi zdaniami. Nawet "czyta" książeczki, te które lubi i czytamy często zna prawie na pamięć
Tak, zadbane dwulatki mówią zdaniami. Mówią niewyraźnie i zazwyczaj rozumie je tylko najbliższa rodzina, ale tak, mówią.
Bazienka, to zależy, niektóre dzieci potrafią już w tym wieku mówić całkiem składnie.
ps
Weszłam w komentarze, żeby wspomnieć o mutyzmie wybiórczym :)
Też nie rozumiem jakim cudem psycholog dziecięcy mógłby nie znać tego pojęcia.
@Ywioan oczywiście masz rację, mówimy tu o składni, mój nadal wiele słów przekręca lub skraca, albo nie potrafi odmienić końcówek, ale często opowiada całe historie, lub odpowiada pełnym zdaniem na pytanie
Chłopcy często uczą się mówić nieco później niż dziewczynki.
Pomoc psychiatry bo 2.5 roczne dziecko nie mówi?
Mnie do dziś wkurza gdy ludzie zadają naprawdę idiotyczne pytania i tu pewnie było podobnie. Pani pokazuje psa a mała myśli "po cholerę się pytasz, przecież wiesz że to pies".